19 czerwca
środa
Gerwazego, Protazego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przywracanie człowieka człowiekowi

Ocena: 0
699

Spojrzenie pełne współczucia i empatii sprawia, że wchodzimy na poziom życia prawdziwie ludzkiego. - mówi o. prof. Jarosław Kupczak OP, teolog dogmatyczny, znawca myśli św. Jana Pawła II, w rozmowie z Patrykiem Lubryczyńskim

fot. xhz

Jakie wątki z życia osobistego Jana Pawła II miały wpływ na treść encykliki z 30 listopada 1980 r. „Dives in misericordia”?

„Dives in misericordia” jest jedną z najbardziej osobistych encyklik Jana Pawła II. W dokumencie papieskim jak w pryzmacie zbiegają się różne wątki jego biografii. Karol Wojtyła jako młody człowiek został szczególnie doświadczony przez los. Tracił kolejnych członków rodziny: matkę, brata, a w czasie II wojny światowej ojca. Brak więzi rodzinnych nie załamał młodego Karola, na co zwraca uwagę prof. George Weigel w biografii Jana Pawła II „Świadek nadziei”. Wojtyle w egzystencjalnych trudnościach pomogło głębokie przeżywanie wymiaru transcendentnego. Wyrastał z krakowskiej szkoły miłosierdzia. W 1938 r. w Krakowie mieszkali w tym samym czasie (przez kilka tygodni) s. Faustyna Kowalska i przyszły papież. Dodatkowo Karol Wojtyła był pracownikiem krakowskich Zakładów Sodowych Solvay, oddalonych o kilkaset metrów od Łagiewnik. Bywał tam częstym gościem. Już wtedy zetknął się z teologią miłosierdzia. Jako arcybiskup krakowski przeczytał „Dzienniczek” św. Faustyny. Czynił też starania, aby wydać to dzieło mistyczne Sekretarki Bożego Miłosierdzia. Powiedział, że pisząc encyklikę „Dives in misericordia”, miał przed oczyma św. s. Faustynę.

 

Inspiracją do powstania encykliki był dla Jana Pawła II również św. Albert Chmielowski?

Tak, umarł kilka lat przed narodzinami Karola Wojtyły. Podczas pobytu w Krakowie Wojtyła spotkał się z pierwszym pokoleniem albertynów, którzy osobiście znali brata Alberta Chmielowskiego. Młodego Karola inspirowało miłosierdzie czynione przez świętego wobec najsłabszych. Preludium do encykliki „Dives in misericordia” jest genialny dramat Karola Wojtyły „Brat naszego Boga”, pisany przez niego w czasie II wojny światowej. W utworze można znaleźć główne wątki encykliki.

 

Czy zatem „Dives in misericordia” wnosi coś nowego do teologii miłosierdzia?

Po publikacji encykliki, na fali polskiego zachwytu Janem Pawłem II pojawiły się głosy, że mamy do czynienia z ważnym rozwojem doktrynalnym teologii miłosierdzia. Osobiście jestem odmiennego zdania. Jan Paweł II przypomniał perłę, która zawsze była w przebogatych zasobach tradycji Kościoła.

 

Na czym polega wyjątkowość obrazu Boga Ojca, którą ukazuje papież?

Tym novum, które Jan Paweł II wprowadził, jest filozoficzna interpretacja przypowieści o marnotrawnym synu, będąca głęboką refleksją nad człowiekiem. Papież zwraca uwagę, że w gruncie rzeczy marnotrawny syn wraca do domu nie z miłości do ojca, lecz z głodu. Godzi się, aby zostać zredukowanym do statusu niewolnika. Syn myśli słusznie, ale wyłącznie w perspektywie prawnej sprawiedliwości. Jego rozumowanie jest następujące: dostałem pieniądze od mojego ojca, tę swoją część dziedzictwa zmarnowałem. W związku z tym nie należy mi się godność syna. Powinienem być jednym ze sług. Różnica pomiędzy tym zabiedzonym synem a ojcem jest taka, że ten drugi wie, że nigdy nie traci się godności osoby.

 

Jakiej przemiany wewnętrznej doznaje człowiek dzięki doświadczeniu miłosierdzia?

Przemiany doświadcza zarówno świadczący, jak i otrzymujący miłosierdzie. Nie znam lepszego tekstu, który by o tym mówił, jak dramat „Brat naszego Boga”. Utwór opisuje przemianę Adama Chmielowskiego z wątpiącego i sceptycznego intelektualisty w gorąco wierzącego chrześcijanina służącego ubogim. Jego transformacja rozpoczyna się w momencie, kiedy decyduje się na pomoc pijakowi, którego podnosi z bruku.

 

Jan Paweł II zauważa, że „miłość miłosierna we wzajemnych stosunkach ludzi nigdy nie pozostaje aktem czy też procesem jednostronnym”.

Miłość miłosierna przywraca człowieka człowiekowi. Spojrzenie pełne współczucia i empatii sprawia, że wchodzimy na poziom życia prawdziwie ludzkiego. Ktoś, kto nie jest zdolny do miłosierdzia i okazania drugiemu serca, podania pomocnej dłoni, żyje życiem nieludzkim.

 

Czytamy także, że „w męce i śmierci Chrystusa (…) znajduje swój wyraz absolutna sprawiedliwość, gdyż męki i krzyża doznaje Chrystus ze względu na grzechy ludzkie”. Co zmienia w istocie pojmowania człowieczeństwa Krzyż Chrystusowy?

To jedno z ważniejszych sformułowań encykliki. Jan Paweł II potwierdza w nim tradycyjną interpretację Krzyża Chrystusa, która w dzisiejszej teologii nierzadko jest odsuwana na bok. Papież pokazuje, że ludzki grzech zachwiał sprawiedliwość w świecie, w sposób trudny w pełni do zrozumienia. Bóg został radykalnie obrażony i odrzucony. Aby naprawić ten porządek sprawiedliwości, konieczna była śmierć Chrystusa. Każda inna droga przebaczenia ludzkich grzechów mogłaby oznaczać lekceważenie ludzkiej wolności. Decyzja o odrzuceniu Boga wymagała zadośćuczynienia Boga-Człowieka.

 

Zatem jaka zachodzi relacja między sprawiedliwością a miłosierdziem?

Mówienie o miłosierdziu ma sens, kiedy nie unieważniamy porządku sprawiedliwości. Miłosierdzie Boga nie jest zapomnieniem o dokonanej niesprawiedliwości. W wierszu „Przesłanie Pana Cogito” Zbigniew Herbert pisze: „Nie przebaczaj w imieniu tych, których zdradzono nad ranem”. Nie możemy okazać miłosierdzia człowiekowi, który nie chce się nawrócić i narusza porządek sprawiedliwości. Dzisiejszy świat udaje, że doskonale radzi sobie bez koncepcji grzechu. Św. Faustyna nie pozostawiała w swych wizjach złudzeń, że tylko Boże miłosierdzie może wybawić grzesznika od kary piekła. Człowiek, który nie uważa się za grzesznika, twierdzi także, że nie potrzebuje Bożego miłosierdzia.

 

Z drugiej strony Jan Paweł II pisze, że sprawiedliwość nie wystarcza.

Papież zwraca uwagę, że sprawiedliwość stała się orężem dla straszliwych zbrodni, dokonanych zarówno w nowożytności, jak i XX w. Poczynając od rewolucji francuskiej, mordowano ludzi właśnie w imię sprawiedliwości. Wystarczy przypomnieć rzeź popów prawosławnych, czy w ogóle chrześcijan w Rosji po rewolucji październikowej. Stworzono z ZSRR olbrzymi obóz koncentracyjny, aby ucieleśnić sprawiedliwość klasową. Z kolei Adolf Hitler mordował Żydów z powodu urojonej sprawiedliwości dziejowej. Jan Paweł II jako spadkobierca europejskiej kultury intelektualnej powtarza za Cyceronem „summum ius summa iniuria”, czyli „najwyższe prawo [bywa] najwyższym bezprawiem”. Chęć stosowania sprawiedliwości literalnie prowadzi do nieobliczalnych konsekwencji.

 

Wołanie Jana Pawła II o wyobraźnię miłosierdzia jest nadal aktualne w kontekście społecznym?

Oczywiście, wszyscy cierpimy z powodu niebywałego wzrostu przemocy i agresji w życiu społecznym oraz w relacjach pomiędzy ludźmi. Mam wrażenie, że najczęściej podawane przyczyny takiego stanu rzeczy są bardzo powierzchowne. Na ogół odpowiedzialnością za napięcia w sferze publicznej obarcza się liderów głównych partii politycznych. Oczywiście, polityka w mass mediach żywi się mocnymi sformułowaniami i umiejętnością obrażania oponentów. Ale moim zdaniem agresja i przemoc w życiu społecznym zakorzeniona jest znacznie głębiej. W kulturze zachodniej mamy do czynienia z pewną deterioracją tkanki społecznej i brakiem zaufania.

 

Z czego to wynika?

Sfera publiczna stała się, jak to określa anglikański teolog John Milbank, sferą agonu, czyli konfliktu. Patrzymy na siebie nawzajem jak na wrogów lub konkurentów. Powróciliśmy do antycznej wizji świata jako nieustannego starcia. Idea chrześcijańskiego braterstwa, z której wyrasta miłosierdzie, kładzie kres myśleniu, że człowiek jest człowiekowi wilkiem, ponieważ w centrum umieszcza Boga, który jest dobrym Ojcem. Papież pokazuje, że tylko zobaczenie w drugim brata pozwala myśleć o realizacji władzy dążącej do rzeczywistego dobra wspólnego. Jan Paweł II naucza, że odpowiedzią na sekularyzującą się kulturę pozostaje zawsze nawrócenie, powrót do Boga będącego Zbawicielem i kochającym Ojcem. Dopiero taka perspektywa sprawia, że patrzymy na siebie jak na członków jednej rodziny ludzkiej.

 

Jakie znaczenie ma „Dives in misericordia” dla całego pontyfikatu?

Encyklika nadała teologiczny ton całemu pontyfikatowi. Jest ona radykalnie teologiczna. Będąc jedną z trzech encyklik trynitarnych, obok „Redemptor hominis” i „Dominum et vivificantem”, ukazuje prawdziwy obraz Boga Ojca.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 czerwca

Poniedziałek, XI Tydzień zwykływs
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Romualda, opata
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę,
a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 1-6. 16-18
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter