16 listopada
piątek
Gertrudy, Edmunda, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pytania o spowiedź

Ocena: 4.68182
3334

– Spowiedź nie polega na złożeniu sprawozdania z moich grzechów – mówi o. Jacek Salij OP

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Z o.. Jackiem Salijem OP rozmawia Radek Molenda

 

Za parę dni Wielki Post. Warto go zacząć od sakramentu pokuty?

Ja codziennie widzę kolejki przed konfesjonałem, niekiedy dość długie. Wiem, że kościół św. Jacka w Warszawie, w którym usługuję, nie jest pod tym względem wyjątkiem. A przecież nie straciły aktualności słowa Prymasa Tysiąclecia, który nieraz powtarzał, że Warszawa to jest „miasto niewyspowiadane”. Bo przecież tych wiele, naprawdę wiele tysięcy wiernych, którzy regularnie albo choćby tylko raz na rok przystępują do spowiedzi, to zaledwie kilka procent warszawskich katolików. Wielki Post to jest czas, w którym Kościół wzywa do pokuty i odnowy duchowej wszystkich – również tych, którzy rzadko pojawiają się na niedzielnej Mszy Świętej i którzy już od dawna nie przystępują do sakramentów.

 

Jak sprawić, by ktoś z „obrzeża Kościoła” poszedł do spowiedzi?

Na to pytanie odpowiem pytaniem: czy my się modlimy za naszych bliskich, którzy oddalili się od Boga? Przecież Pan Jezus wiele uzdrowień dokonał dlatego, że ktoś inny Go o to prosił. W okresie Wielkiego Postu szczególne wezwanie do nawrócenia można usłyszeć podczas rekolekcji. Jest wiele okazji, kiedy człowiek usłyszy wezwanie, żeby wreszcie pojednać się z Bogiem – to może być pierwsza Komunia dziecka, wesele lub pogrzeb w rodzinie, wielu przychodzi do konfesjonału przed pójściem do szpitala. Bywa też, że ktoś przystępuje do spowiedzi poniekąd z zazdrości – kiedy znajomy lub przyjaciel po latach wrócił do sakramentów, w jego środowisku nieraz pojawia się chęć, by zrobić to samo.

 

Spowiedź to skomplikowany sakrament: wymaga spełnienia po kolei wszystkich pięciu warunków. Pierwszy to rachunek sumienia. Na co zwrócić uwagę?

Chodzi o coś więcej niż o to, żeby przypomnieć sobie te moje postępki i zachowania, które wyrzuca mi sumienie. Trzeba sobie wyraźnie postawić pytanie: co w moich czynach i postawach nie podoba się Panu Bogu i mnie od Niego oddziela? To dlatego, zanim podejmiemy rachunek sumienia przed spowiedzią, zazwyczaj prosimy Ducha Świętego o łaskę dobrej spowiedzi. Spowiedź nie polega przecież na złożeniu sprawozdania z moich grzechów, ale na rzuceniu się w ramiona miłosiernego Boga, na otworzeniu przed Panem Jezusem tego wszystkiego, co w nas grzeszne, słabe, chore, by On nas wyzwolił, umocnił i uleczył, by nas całych ogarnął swoim przebaczeniem.

 

Drugi warunek: żal za grzechy.

Przypomnijmy sobie cudzołożnicę, którą Pan Jezus uwolnił z rąk prześladowców. Jej nie trzeba było przekonywać, że ciężko zgrzeszyła. Ona sama dobrze o tym wiedziała. Dlatego do niej Jezus skierował słowo prostej miłości. Powiedział jej: „Ja ciebie nie potępiam, ale więcej już nie grzesz”. Mówiąc inaczej: „Córko, Ja potępiam twój grzech, ale nie ciebie. A dlatego potępiam twój grzech, bo ciebie kocham, bo Mi na tobie zależy. Dlatego porzuć swoje grzechy i trzymaj się przykazań. Niech w tobie nie będzie już nic, co bym musiał potępić”.

Początkiem żalu za grzechy jest uświadomienie sobie, że Bogu moje grzechy sprawiają przykrość i On moimi grzechami się brzydzi. Mój żal za grzechy to przyłączenie się do tego potępienia, jakie Bóg kieruje przeciwko moim grzechom: „Boże, Ty słusznie potępiasz mój grzech! Dziękuję Ci za to! Bo przecież dlatego potępiasz mój grzech, że mnie kochasz! Daj mi tę łaskę, żebym umiał swoje grzechy potępić prawdziwie!”.

Zatem żal za grzechy w naturalny sposób łączy się z trzecim warunkiem dobrej spowiedzi: z postanowieniem poprawy. Jeśli naprawdę żałuję, to rozumie się samo przez się, że nie chcę do moich grzechów wracać. To jeszcze dodam, że dobrze jest swoje postanowienie wyrażać w formie pokornej modlitwy: „Jezu, nasz miłosierny Zbawicielu. Ty wiesz, że jestem tylko słabym człowiekiem. To Ty daj mi siły, aby moje postanowienie poprawy było skuteczne!”. Rzecz jasna, warunkiem szczerości takiej modlitwy jest to, żebym ja naprawdę starał się nie wracać do dawnych grzechów.

 

Kolejny, najlepiej znany warunek: wyznanie grzechów.

Ważność wyznania grzechów mocno podkreślił w swoich „Zdaniach i uwagach” Adam Mickiewicz:

Grzech, choćby najsilniejszy, skoro wydrzesz z łona,
Natychmiast przed oczyma spowiednika skona.
Jak drzewo, gdy mu ziemię obedrzesz z korzeni,
Choć silne, wkrótce uschnie od słońca promieni.

 

Tu też mamy problem: jak rozeznać, kiedy jedynie wyznać grzechy, a kiedy dać im kontekst, że zgrzeszyłem, bo...?

Nie wyrywam się w tej kwestii do udzielania rad, ustalania reguł. Zaufałbym naszemu zdroworozsądkowemu odczuciu. Spowiadamy się, jak umiemy: szczerze, ze wszystkich poważnych grzechów. I liczymy na miłosierdzie Boga.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -