4 sierpnia
wtorek
Dominika, Protazego, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rywałd - początek internowania

Ocena: 5
718

Rywałd był pierwszym miejscem uwięzienia Prymasa Tysiąclecia. „Mogę powiedzieć, że przyjechałem tu wprost z ambony od Świętej Anny” – napisał w pierwszym zdaniu „Zapisków więziennych” kard. Wyszyński.

fot. xhz

Kościół i klasztor kapucynów w Rywałdzie

Klasztor kapucynów z cudownym obrazem Matki Bożej Pocieszenia leży w pięknych rejonach Pojezierza Brodnickiego, na skraju małej wsi o dumnej do niedawna nazwie Rywałd Królewski. Jak okiem sięgnąć po horyzont malowniczo układają się pagórkowate łąki i siewne pola. Spowite ciszą, którą rzadko zmąca przejeżdżające drogą auto.

Nie dla uroków przyrody komunistyczna władza wybrała Rywałd na miejsce odosobnienia głowy Kościoła w Polsce przez 67 laty. Prymasa przywieziono na kompletne wówczas odludzie. Położenie klasztoru umożliwiało UB wnikliwą jego obserwację.

Obwarowany murem klasztorny teren z ogrodem, ciągnie się wzdłuż drogi biegnącej dalej przez wieś. Częścią zabudowań jest świątynia połączona krużgankami z klasztorem, w którym na pierwszym piętrze przetrzymywany był Prymas Wyszyński. Dopiero 19 lat później udało się udostępnić jego celę pielgrzymom. Na jej ścianach ogromne wrażenie robią nakreślone ołówkiem przez Prymasa stacje Drogi Krzyżowej, i okna zasłonięte ówczesną „Trybuną Ludu”.

 


OWIANE TAJEMNICĄ

– Początkowo myślano o klasztorze w Świętej Lipce, ale zrezygnowano z tego miejsca, z uwagi na dużą liczbę przybywających pielgrzymów. Przywieziono Prymasa do Rywałdu, miejsca zupełnie nieprzygotowanego – mówi Iwona Czarcińska z Instytutu Prymasowskiego.

– Na miejsce uwięzienia Prymasa szykowano potem Stoczek Warmiński. Decyzja odgórna przyszła jednak w trakcie przygotowań, dlatego przejściowo wybrano Rywałd – mówi o. Gabriel Bartoszewski OFMCap – postulator procesu beatyfikacyjnego Prymasa Wyszyńskiego.

Właściwe przygotowania do aresztowania rozpoczęły się w resorcie bezpieczeństwa już 26 maja 1953 r., a więc pięć dni po wysłaniu przez Prymasa do władz memoriału „Non possumus” („Nie możemy”). Memoriał był odpowiedzią na ogłoszony w lutym 1953 roku przez Radę Państwa dekret o obsadzie stanowisk kościelnych; aktem sprzeciwu wobec próby całkowitego uzależnienia Kościoła od państwa. Prócz tego komunistów rozdrażnił protest Prymasa przeciwko procesowi biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka.

W dniu odpustu patrona Warszawy bł. Władysława z Gielniowa, 25 września, po płomiennym kazaniu wygłoszonym w kościele św. Anny, Prymas został aresztowany w swojej rezydencji. Grupa funkcjonariuszy UB weszła po godz. 22 do siedziby metropolity warszawskiego. Prymas zabrał ze sobą tylko brewiarz i różaniec. Przed drzwiami siostra zakonna narzuciła mu jeszcze na ramiona płaszcz. Jak się okazało był to płaszcz po męczenniku z Dachau bp. Michale Kozalu.

Tuż po północy kolumna sześciu aut z Prymasem ruszyła drogą w kierunku Gdańska. Prymas nie wiedział dokąd jest wieziony. Po pokonaniu blisko 200 km, około godziny 3 w nocy auta zajechały pod mury klasztoru kapucynów w Rywałdzie. Zaczęto dobijać się do furty klasztornej. Furtian odmówił otworzenia, tłumacząc, że bracia przyjmują gości i interesantów za dnia. ubecy zagrozili sforsowaniem drzwi i furty klasztornej, na co otrzymali odpowiedź, że zakonnicy uderzą w dzwony i zwołają miejscową ludność. Kolumna aut odjechała w kierunku Grudziądza. Wrócili około godziny piątej rano, kiedy zakonnicy udawali się na modlitwę. Jeden z funkcjonariuszy przeskoczył przez mur i otworzył bramę od strony podwórza gospodarczego.

 


CELA ŚWIEŻO OPUSZCZONA

W „Zapiskach więziennych” Prymas zanotował: „25 września 1953, piątek: Wprowadzono mnie do pokoju na pierwszym piętrze. Oświadczono mi, że to jest miejsce mego pobytu, że nie należy wyglądać oknem. (...) Rozejrzałem się w swoim pokoju, który nosi ślady niedawno zamieszkałego przez któregoś z ojców Kapucynów. Zostałem sam. Na ścianie, nad łóżkiem, wisi obraz z podpisem: „Matko Boża Rywałdzka, pociesz strapionych”. Był to pierwszy głos przyjazny, który wywołał wielką radość. (...). Wzrok mój zatrzymał się na biurku. Stoi tu Chrystus Miłosierny z podpisem: Jezu, ufam Tobie – fotografia znanego obrazu. Uznaję to za drugą łaskę dnia dzisiejszego. (...) Na biurku stoi jeszcze obrazek świętego Franciszka z Asyżu słuchającego muzyki anielskiej. (...) Pokój, do którego byłem wprowadzony, robi wrażenie mieszkania świeżo i pospiesznie opuszczonego. Łóżko nie jest zasłane, pozostawione osobiste rzeczy przez zakonnika, który tu mieszkał. Wśród tych rzeczy — walizka na wpół otwarta, (…) miednica z niewylaną wodą, w szafie osobista bielizna i ubranie.”

Brat Mirosław Starzyński, OFMCap, jeden z pięciu zakonników mieszkających dziś w klasztorze mówi: – ubecy ukrywali, kim był przywieziony przez nich gość. Zapewniali, że to wojskowy – oficer, który ma sporządzać jakieś tajne plany. Zawołano jednego z braci, żeby pozbierał z celi niepotrzebne rzeczy. Wtedy brat rozpoznał Prymasa, nie miał jednak stuprocentowej pewności.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 sierpnia

Wtorek, XVIII Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera
«Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,16-21.29 i 22-23; Mt 15,1-2.10-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter