31 marca
piątek
Beniamina, Dobromierza, Leonarda
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Santos, czyli Święci i piłka

Ocena: 4.9
563

W świecie futbolu przedstawiać go nie trzeba. W rodzimej Portugalii w ostatnich latach również – poza tym, że prowadził działalność sportową, należał do najbardziej rozpoznawalnych twarzy Kościoła.

fot. Aleksandr Veprev | praca własna | CC BY-SA 4.0 | link

Ciepły sierpniowy wieczór. Do położonej ponad 60 km od Lizbony wioski zbliża się auto, za którego kierownicą siedzi zadumany mężczyzna po sześćdziesiątce. Myśli o zdrowiu swojej sędziwej matki, która niedawno przeszła zabieg usunięcia krtani. Mija pełne turystów przybrzeżne kurorty, bary, w których goście oglądają kolejną już w tym dniu transmisję piłkarskiego meczu, oraz zamknięte kościoły. Jeden, do którego zmierza, jest otwarty pomimo późnej pory. Podróżny zostawia pojazd przed świątynią, wchodzi do środka i staje przy ledwie widocznym w mroku kościoła ołtarzu. Ławki, w których siedzi zaledwie kilka osób, zaraz wypełnią się po brzegi, bo właśnie lotem błyskawicy wieś obiega wiadomość, że pojawił się „ten znany trener”; ten sam, którego drużyna kilkanaście miesięcy wcześniej po raz pierwszy w historii wygrała dla Portugalii piłkarskie mistrzostwa Europy.

 


ZACZNIJ OD MODLITWY

– Nazywam się Fernando Santos. Pewnie kojarzycie mnie jako trenera piłki nożnej, ale dziś jestem tu jako chrześcijanin, katolik, jeden z was – zaczyna nieśmiało przy kościelnym pulpicie. Zanim rozpocznie historię swojego nawrócenia, rzuci żart, że chociaż Santos, co po portugalsku znaczy „Święci”, on sam „wcale taki święty nie jest”, a każdy z obecnych ma okazję, aby na serio zbliżyć się do Boga. Opowieść Fernando Santosa o upadkach i wzlotach, radości i cierpieniu znają w rodzimej Portugalii tysiące osób. Słynny trener przyznaje, że snuje ją regularnie, aby zgodnie z nakazem Ewangelii dzielić się wiarą. Podkreśla znaczenie modlitwy, tej codziennej, „osobistej rozmowy z Bogiem”. Jak sam przyznaje, jest ona dla niego pierwszą czynnością po obudzeniu się. – Robię znak krzyża. Modlę się. Nie zawsze na kolanach. Czasem jeszcze w łóżku. Zazwyczaj ta pierwsza modlitwa kierowana jest do Ducha Świętego – opowiada urodzony w 1954 r. w Lizbonie szkoleniowiec. Przyznaje, że odmawia krótkie modlitwy w ciągu dnia, te najprostsze przyswojone w dzieciństwie: „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”. Zaznacza, że odkąd sięga pamięcią, zawsze się modlił, nawet krótko, a także chodził do kościoła. Z czasem jednak, jak wspomina, zaglądał tam coraz rzadziej, a zgrupowania i wypadające głównie w weekendy mecze odsunęły go na kilka lat od regularnych wizyt w świątyni.

 


DYMISJA Z HAPPY ENDEM

Fernando Santos, który we wtorek został ogłoszony nowym selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Polski, to zadeklarowany katolik, związany z Ruchem Kursów Chrześcijaństwa. Do tej organizacji, wywodzącej się z hiszpańskich struktur Akcji Katolickiej, trafił po trudnych doświadczeniach pracy trenerskiej w 1994 r. Wspomina, że był wówczas zdruzgotany osobistą porażką, którą traktował niczym „wielką tragedię”. Po jednej z ligowych porażek zespołu Estoril Praia, który prowadził, został niespodziewanie zdymisjonowany. Media niebawem nagłośniły sprawę. – Wróciłem do domu bardzo przygnębiony, nie chciałem z nikim rozmawiać. Czułem rozgoryczenie i złość. Zadzwonił telefon. To była Patricia, niepełnosprawna przyjaciółka, która koniecznie chciała ze mną porozmawiać i za wszelką cenę mnie pocieszyć. Płakała nad moim losem… Dopiero wtedy zrozumiałem groteskowość tej sytuacji, mojego zachowania i wyolbrzymionego problemu. Uświadomiłem sobie, że jestem pocieszany przez osobę, którą to raczej ja powinienem pocieszać. Niebawem pojawił się kolejny znak: znajome małżeństwo należące do grupy ewangelizacyjnej, które już wcześniej zapraszało mnie na weekendowe rekolekcje. Tym razem nie miałem wymówki. Po raz pierwszy od dłuższego czasu weekend miałem wolny, więc zgodziłem się na ten wyjazd – wspomina po latach Fernando Santos, który po pierwszych rekolekcjach postanowił włączyć się w działalność Ruchu Kursów Chrześcijaństwa. W jego ramach sam od wielu lat prowadzi sesje ewangelizacyjne, aby dać świadectwo wiary. W przeszłości prowadził też kursy przedmałżeńskie, powodując zaskoczenie pojawiających się w kościele młodych par. – Fernando przybywał na nasze spotkania i rekolekcje nawet wtedy, kiedy nie mieszkał na stałe w Portugalii. Był już wówczas znaną osobą, selekcjonerem reprezentacji Grecji – mówi tygodnikowi „Idziemy” João Ferreira, członek lizbońskich struktur Ruchu Kursów Chrześcijaństwa, dodając, że sława nigdy nie zawróciła Santosowi w głowie.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 31 marca

Piątek, V tydzień Wielkiego Postu
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem.
Ty masz słowa życia wiecznego.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): J 10, 31-42
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

Materiał Partnera Portalu



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter