2 czerwca
wtorek
Marianny, Marcelina, Piotra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sens ofiary Chrystusa

Ocena: 0
797

Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród (J 11,50).

fot.xhz

Jezus wyprowadza Adama i Ewę z otchłani

Są to zapisane u Jana Ewangelisty słowa arcykapłana Kajfasza, wypowiedziane wobec elity żydowskiej w Sanhedrynie odnośnie do sprawy Jezusa. Trzeba je rozpatrywać w dwojakim kontekście: historycznym i eschatologicznym. Żydzi byli zaniepokojeni wystąpieniami Jezusa w Jerozolimie. Jerozolima to nie to samo, co Galilea, gdzie Jezus mógł sobie pozwolić na w miarę swobodne głoszenie swojej nauki. W żydowskiej stolicy, pod bokiem żydowskiego establishmentu, w cieniu Świątyni, gdzie odważył się występować publicznie, musiał się Jezus liczyć z konsekwencjami swojego postępowania. Podczas okazjonalnych tam pobytów, głównie z okazji większych świąt, dokonał tak wielu i tak spektakularnych uzdrowień, że przywódcy narodu nie mogli pozostawać obojętni wobec osoby Nauczyciela z Nazaretu: jestże On Mesjaszem czy tylko się za takiego podaje? Nawet wśród prostego ludu istniało w tej sprawie rozdwojenie. „Jedni mówili: »Jest dobry«. Inni zaś mówili: »Nie, przeciwnie – zwodzi tłumy«. Nikt jednak nie odezwał się o Nim jawnie z obawy przed Żydami” (J 7,12-13) – skomentował postawę ludu Ewangelista, sugerując w tym zdaniu zaistnienie negatywnej opinii na temat Jezusa u przywódców narodu.

 


MISJA MESJASZA

Kluczowe jest zatem kolejne zdanie dla zrozumienia napięcia, jakie Jezus swą wzniosłą nauką i cudownymi uzdrowieniami wywołał w Świętym Mieście. Podczas owego nadzwyczajnego posiedzenia Najwyższej Rady, zwołanego przez Kajfasza w związku ze wskrzeszeniem w Betanii Łazarza, padło zastanawiające zdanie: „Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród” (J 11,47-48). W zdaniu tym pobrzmiewa przekonanie co do misji mesjasza, na którego przyjście Żydzi z niecierpliwością od wieków czekali: że miał on być, w ich przekonaniu, wyzwolicielem narodu żydowskiego spod panowania Rzymian. Miał być kimś może na miarę Aleksandra Wielkiego lub jednego z wielkich wodzów starożytności.

Scena polityczna czasów Jezusa, w izraelskiej historiografii zwana okresem Drugiej Świątyni, była przedziwna. Z jednej strony – naród wyczekiwał pojawienia się wielkiego przywódcy i wyzwoliciela, z drugiej – należało liczyć się z realiami, gdyby ów domniemany wyzwoliciel miał przystąpić do realizowania swych ambitnych planów. Przecież Rzymianie w Palestynie byli już obecni od kilkudziesięciu lat, przywiódł ich tam Pompejusz w 63 r. przed Chr. W czasach Jezusa Żydzi wypracowali dla siebie pewien stopień autonomii w ramach Imperium Rzymskiego, zatem ryzykownym i niebezpiecznym posunięciem byłoby naruszenie owego modus vivendi. Przy czym pozycja najwyższego kapłana, powoływanego na urząd z łaski rzymskich prokuratorów, w przypadku Kajfasza przez Waleriusza Gratusa, była wysoka, prestiżowa i w dużym stopniu realna. Obejmowała nie tylko kadłubowe państewko judzkie, ale sięgała również poza jego granice, a nawet musiano się z nią liczyć w żydowskiej diasporze. Świadczą o tym listy uwierzytelniające, jakie już po śmierci Jezusa otrzymał od arcykapłanów Szaweł, upoważniające go do aresztowania i więzienia w syryjskim Damaszku tych, którzy uwierzyli tam w Jezusa.

Zatem kolaborujący z Rzymianami arcykapłani, mimo skrycie wyrażanej okupantowi pogardy, nie mieli zamiaru ryzykować utraty władzy i własnych przywilejów z powodu jednego człowieka, któremu przypisywali uzurpację godności mesjańskiej w wymiarze politycznym. Tę opozycję wobec Jezusa tworzyli w Jerozolimie nie tylko arcykapłani – a oprócz aktualnie urzędującego byli i honorowi – ale także liczna grupa faryzeuszów, starszych ludu i uczonych w Piśmie, jak nazywają ewangeliści ówczesnych rabinów. I to tym ludziom Jezus najbardziej się naraził, piętnując ich dwulicowość, pychę, zaprzaństwo, pogardę i wszystkie inne występki i grzechy, a przede wszystkim brak wiary w Jego boskie posłannictwo. W tej zapiekłej kaście Jezusowych przeciwników Jan Ewangelista dostrzegł pocieszający wyłom: „Niemniej jednak i spośród przywódców wielu w Niego uwierzyło, ale z obawy przed faryzeuszami nie przyznawali się, aby ich nie wyłączono z synagogi” (J 12,42).

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 czerwca

Wtorek, IX Tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Marcelina i Piotra
«Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara,
a Bogu to, co należy do Boga».

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2P 3,12-15a.17-18; Ps 90,2.4.10.14.16; Mk 12,13-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter