29 maja
piątek
Magdaleny, Bogumily, Urszuli
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Talent artysty, talent wiary

Ocena: 4.7
893

Talent artysty bez talentu wiary może stworzyć arcydzieła, ale one nie będą prowadzić do modlitwy. - mówi bp. Michał Janocha w rozmowie z Ireną Świerdzewską

Fra Angelico "Zwiastowanie"

Wielu było malarzy zakonników, ale dlaczego Fra Angelico jest wyjątkowy? Bo błogosławiony?

Jan Paweł II, ogłaszając go błogosławionym 3 października 1983 r., zaaprobował istniejący kult na podstawie opinii, która utrzymywała się o nim przez cały czas po śmierci. Fra Angelico w dobie artystów konkurujących ze sobą o sławę i pierwszeństwo był absolutnie wyjątkowy. Traktował sztukę jako Boże rzemiosło. Artysta, który sam siebie rozumie jako rzemieślnika, pozostaje w cieniu swojego dzieła, które ma przede wszystkim służyć chwale Bożej. Nie da się tego powiedzieć o takich artystach jak Andrea Mantegna czy Domenico Ghirlandaio, nie mówiąc już o innych. Fra Angelico jest przykładem głębokiej jedności życia i sztuki. Miał wielki talent. To, czym żył, potrafił adekwatnie wyrazić w swoich obrazach. Postaci malowane przez niego – i to nie tylko świętych – tchną wewnętrznym pokojem, harmonią, delikatnością, uduchowionym pięknem. Niełatwo znajdziemy takie w innych obrazach wczesnego renesansu.

I rzeczywiście, trudno znaleźć artystów malarzy – zakonników wyniesionych na ołtarze. W tym samym czasie, kiedy papież beatyfikował Fra Angelica, rosyjska cerkiew prawosławna ogłosiła świętym Andrieja Rublowa. Obaj żyli w tym samym czasie. Obaj byli mnichami. Obaj przeszli do historii jako geniusze malarstwa. Łączy ich podobne podejście do sztuki, traktowanej jako służba Bogu.

 

Dlatego Fra Angelico został patronem malarzy i artystów?

To naturalna konsekwencja, bo łączył w sobie talent artystyczny i talent wiary. Te dwie rzeczy są potrzebne, żeby uprawiać sztukę sakralną. Talent artysty bez talentu wiary może stworzyć arcydzieła, ale one nie będą prowadzić do modlitwy – a tego oczekujemy od sztuki sakralnej. Z kolei talent wiary bez talentu artysty może stworzyć pobożny kicz, co też nikogo do modlitwy nie pociągnie, może nawet wręcz przeciwnie. Więc jeśli te dwie rzeczy spotykają się ze sobą, a tak jest w przypadku Fra Angelica, powstają głębokie dzieła artystyczne i religijne zarazem, w sensie ducha, który tam jest zawarty.

 

Fra Angelico wstępował do dominikanów we Florencji już jako wytrawny malarz. Nie obawiano się takiego kandydata?

W średniowieczu bardzo często malarze zostawali mnichami lub mnisi uczyli się malarstwa. W czasach Fra Angelica wspomnijmy chociażby Fra Filippa Lippiego, karmelitę z Santa Maria del Carmine, z tym że jego życie potoczyło się dramatycznie: porzuceniem klasztoru. Ożenił się, z tego związku przyszedł na świat inny malarz – Filippino Lippi. Jeśli mówimy o malarzach zakonnikach, to wspomnijmy, że dwa pokolenia później, w tym samym San Marco we Florencji, będzie malował Fra Bartolomeo, też dominikanin.

 

Fra Angelico znaczy „brat anielski”. Czy został tak nazwany z powodu często malowanych aniołów?

Nie był to wyjątek na tle ówczesnego malarstwa, które kochało aniołów jako pewien wyraz doskonałości, a jednocześnie syntezy najpiękniejszych cech męskich i kobiecych. Aniołowie są androgeniczni, czyli łączą cechy obu płci. Tak ich traktowała sztuka. Ale nie z tego powodu przydomek Fra Angelica, tylko – jak pisze Giorgio Vasari – z powodu anielskiej cierpliwości i pogody ducha. Giovanni da Fiesole wstąpił do konwentu dominikanów w młodym wieku i bardziej cechy charakteru niż jego dzieła zapewniły mu nowe imię. Dla współbraci był jednym z członków wspólnoty, odznaczał się wielką delikatnością, łagodnością, pokorą. I takie też jest jego malarstwo. „Fra Angelico był najzwyczajniejszym człowiekiem o bardzo znakomitych obyczajach. Był ludzki i nader łagodny, żył pozbawiony pokus świata” – czytamy u Vasariego, także malarza, architekta i historiografa sztuki. I dalej: „Nigdy nie widziano go zagniewanego, co wspaniałą było rzeczą i wprost trudne do uwierzenia”. Jeśli znamy klimat artystyczny Włoch XV w., to rozumiemy, dlaczego Vasari jest pełen podziwu: „…i zwyczajnie uśmiechając się, upominał przyjaciół. Z nieprawdopodobną życzliwością tym, co pytali o jego prace, odpowiadał, że wykonywał je, by zadowolić swojego przeora. I że to wystarcza, aby były dobre”. Tu jest postawa zupełnie inna od tej, jaka panuje w renesansowych Włoszech, daleka od kreacji własnego wizerunku, uprawiania kultu własnej osoby, bezceremonialnej rywalizacji, postawa znacznie bliższa duchem średniowieczu i istocie powołania zakonnego.

Vasari nie znał Fra Angelica osobiście, natomiast kontaktował się z tymi, którzy go znali i wszedł w pewien klimat pielęgnujący pamięć o nim jako o człowieku świętym. Vasari pisał swoje „Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów” sto lat później, a dla nas jest to świadectwo jeszcze bardziej przekonujące, ponieważ nie był on człowiekiem zbytnio narzucającym się Panu Bogu. Tym bardziej więc podziwiał Fra Angelica za to, czego sam nie posiadał.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 maja

Piątek, VII Tydzień Wielkanocny
+ Wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej, dziewicy
Błogosław, duszo moja, Pana *
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 25,13-21;Ps 103,1b-2.11-12.19-20b;J 21,15-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter