16 czerwca
niedziela
Aliny, Benona, Anety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Tylko siebie mi nie zabieraj

Ocena: 3.75
2343

Grał z najlepszymi: jeśli jazz, to ze Stańką, Kisielewskim, Muniakiem, Śmietaną; jeśli big beat, to z Marylą Rodowicz, Pod Budą, Skaldami. Kiedy się nawrócił, z różancem objechał świat, opowiadając o swojej Królowej.

fot. arch. Jana Budziaszka

Ojciec mu powtarzał: „Jeśli napełnisz swój produkt miłością, ludzie nie dadzą ci umrzeć z głodu, bo zawsze będzie zapotrzebowanie na twoją pracę”. Cokolwiek więc robił Jan Budziaszek, wkładał w to całe serce. Jest perkusistą-samoukiem, a grał z najlepszymi muzykami. Na najlepsze w Krakowie balangi do jego domu przychodzili artyści z Teatru Stu i z Piwnicy pod Baranami, zawsze miał dla nich świetny bimber i „marychę” z własnego ogródka. Z kółkiem różańca na palcu opowiada najwspanialszą – jak mówi – historię, „jaka kiedykolwiek wydarzyła się na naszej planecie”. Historię swojego życia.

 

Małpy na palmach

Żyje, bo jego mama nie zgodziła się na aborcję. Argumenty były „socjalne”: bo bieda końca wojny i niepewność, czy będzie miała z kim dziecko wychować. Zawierzyła go Maryi; Janek urodził się w listopadzie 1945 r, a półtora roku później babcia zapisała go do Milicji Niepokalanej. Dziwnym zrządzeniem dostał legitymację z podpisem o. Maksymiliana Kolbego, z przedwojennych zapasów.

Nigdy nie chodził do szkoły muzycznej, uczył się muzyki w domu kultury, słuchając radia i płyt oraz grając, kiedy tylko nadarzyła się okazja. W 1965 r. związał się ze Skaldami. Zaczęło się kolorowe życie: niezłe pieniądze, trasy koncertowe po Polsce i po świecie. I wielka miłość – Basia, krakowianka spotkana w Świnoujściu. Pobrali się w 1973 r., z czasem pojawiły się dzieci. „Jestem pełen podziwu dla mojej żony, że wytrzymała ze mną tyle lat” – mówił Cezaremu Sękalskiemu w książce „Sam bym tego nie wymyślił”. „Przyjeżdżałem do domu jak do hotelu, na chwilę, na kilka dni, a potem dalej ruszałem w trasę”.

W trasie trawka i wódka przed koncertem to był rytuał. Kiedy leciał ze Skaldami do ZSRR, zaczynali pić na Okęciu, kończyli dwa miesiące później, po wylądowaniu w Polsce. Jak policzył, w Związku Radzieckim zagrali razem 2,5 tys. koncertów i spędzili tam 5,5 lat życia. Fascynował go Wschód, Indie, poznał astrologię, z pamięci cytował świętą księgę taoistów – Iching, wróżył niczym zawodowiec. Kiedy Rafał Porzeziński w programie TVP „Ocaleni” zapytał go, czy tamta przeszłość wciąż mu doskwiera, odpowiedział, że absolutnie nie. Nie żałuje jej, bo teraz, kiedy spotyka się z młodymi chłopakami, którzy przeżywają różne rozterki, nie mówi im, by nie brali narkotyków ani nie pili wódki, tylko opowiada, jak one działają. Jak to jest, kiedy po wódce w głowie kręci się tak, że nie możesz nawet położyć się w łóżku, jak to jest, kiedy paląc trawkę, masz odlot w wyimaginowany las tropikalny pełen skaczących małp i odgłosów dżungli, że gdy ciężarna żona prosi cię o przypilnowanie gotującego się mleka, chcesz złapać za karabin maszynowy. Jak to jest, że aby pogadać z kumplami, musicie się jednakowo „napalić” albo napić, bo bez tego rozmowa się nie klei.

 

W klapkach i na bosaka

Bycie „na haju” to stan wyższej konieczności: obezwładnia wolę, podporządkowuje zmysły. To „haj” sprawił, że w klapkach i boso szedł przez sześć dni na Jasną Górę, nie mając ze sobą nic poza ubraniem, w którym wyszedł z domu. Nie rozumiał tego, ale uległ. Potem, opowiadając wiele razy o tym zdarzeniu, rozszyfrował wszystkie cieniutkie nitki, z których utkana została Boża intryga zmieniająca jego życie o 180 stopni.

Sierpień 34 lata temu powinien tradycyjnie spędzać z dziećmi w Chałupach, ale tym razem to żona z nimi wyjechała, jemu pozostawiając sprzątanie domu po remoncie. Posprzątał i spontanicznie zgodził się przyjąć pod swój dach grupę kilkunastu pielgrzymów z Niemiec, których tak polubił, że odprowadził ich na Wawel, skąd wyruszała pielgrzymka krakowska. Tam właśnie zawładnął nim nieznany mu wcześniej wewnętrzny imperatyw, który sprawił, że w jednym podkoszulku i w jednych spodniach, nigdy głodny ani zziębnięty, zdziwiony sam sobą, doszedł przed Czarną Madonnę.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 czerwca

"Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi"

Dziś w Kościele: sobota, X tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 5,14-21; Ps 103 (102),1b-2.3-4.8-9.11-12; Mt 5,33-37.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

* Owoce Ducha Świętego (cykl SalveNet)
miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wspaniałomyślność, łaskawość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość, czystość



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -