11 kwietnia
niedziela
Filipa, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ukryta stygmatyczka

Ocena: 0
954

Tylko nieliczni wiedzieli, że nosi stygmaty. Przeszła przez życie cicho, ratując ofi arowywanymi cierpieniami wiele dusz kapłanów, zakonników i sióstr. Rusza proces beatyfi kacyjny s. Wandy Boniszewskiej z bezhabitowego Zgromadzenia Sióstr od Aniołów.

fot. arch. Zgromadzenia Sióstr od Aniołów

Ostatnie lata życia spędziła w domu zgromadzenia w podwarszawskich Chyliczkach, dzisiejszym Konstancinie-Jeziornie. O niezwykłej mistyczce, noszącej ślady ran w miejscu ran Chrystusa, publicznie poinformowano dopiero po jej śmierci w 2003 r. – W zgromadzeniu wiedziały o tym niektóre ze starszych sióstr. Nie informowałyśmy też miejscowego biskupa. Taka była wola Wandy za jej życia, by pozostać ukrytą, nieznaną – mówi s. Maria Cichoń, w tamtym czasie wikaria generalna zgromadzenia.

Po śmierci s. Wandy pojawiły się książki o niej, opublikowano „Dziennik duszy”, który pisała na polecenie Jezusa. To sprawiło, że wiele osób, w tym kapłani, zaczęło się modlić za jej wstawiennictwem. – Zgłaszały się do nas osoby, które doświadczyły łask, zmobilizowały nas, by wystąpić o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego – mówi s. Halina Skubisz ze Zgromadzenia Sióstr do Aniołów w Chylicach.

 


JAK RANY CHRYSTUSA

Siostra Wanda Boniszewska przyszła na świat w 1907 r. w folwarku Nowa Kamionka koło Nowogródka. Była piątym z kolei dzieckiem wśród dziesięciorga rodzeństwa, z którego kilkoro wcześnie zmarło. Od wczesnych lat dziecięcych miała mistyczne wizje, wpadała w ekstazy, rozmawiała z Jezusem, Maryją, Aniołem Stróżem, duszami z nieba i czyśćca. Bardzo mocno przeżyła swoją pierwszą Komunię Świętą. Jako dziecko martwiła się, że Pan Jezus musi przebywać zamknięty w tabernakulum. W wieku dwunastu lat zaczęła odczuwać ból na ciele, w tych samych miejscach, w których rany nosił Jezus podczas męki.

Od dziecka chciała być zakonnicą. Miała siedemnaście lat, kiedy zgłosiła się w Wilnie do bezhabitowego Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, wspierającego pracę duszpasterską kapłanów. Do nowicjatu przyjęto ją dwa lata później, w 1925 r.

Była słabego zdrowia, cierpiała na wiele dolegliwości. Ks. prof. Jan Pryszmont, który znał s. Wandę ponad 50 lat, napisał po jej śmierci w książce „Ukryta stygmatyczka”: „Od 1930 roku w kronikach zgromadzenia coraz częściej pojawiają się zapiski o tym, że s. Wanda choruje, że przechodzi konsultacje lekarskie, że musi leżeć, ponieważ gorączkuje, jest słaba i mizernie wygląda. Diagnozy lekarskie były różne: bronchit, gruźlica, powiększone gruczoły, które uciskają serce. Oprócz konkretnego leczenia lekarze zalecali dobre odżywianie i pobyt na świeżym powietrzu. Dlatego od wiosny 1933 roku s. Wanda zamieszkała w Pryciunach pod Wilnem, gdzie Siostry od Aniołów miały swój dom”.

– Nie wiadomo dokładnie, kiedy pojawiły się u s. Wandy Boniszewskiej stygmaty – mówi ks. Michał Siennicki, wyznaczony na postulatora procesu beatyfikacyjnego. 4 marca 1932 r. pierwszy raz przyznała się na spowiedzi ks. Tadeuszowi Makarewiczowi, że odczuwa bóle w miejscach, gdzie Pan Jezus miał gwoździe, oraz w boku, pomimo że brak było znaków zewnętrznych. Spowiednik dostrzegł stygmaty 3 stycznia 1935 r., przy udzielaniu sakramentu chorych. Ks. Pryszmont pisze, że s. Wanda była tym faktem bardzo zmartwiona, ponieważ chciała stygmaty ukryć. Z tego powodu nosiła swetry z długimi rękawami. Stygmaty widoczne były u niej na dłoniach, stopach, obydwu ramionach, w lewym i prawym boku, nad lewą piersią oraz wokół głowy. U siostry występowały też krwawy pot i krwawe łzy. Cierpienia miały być wynagrodzeniem za „grzechy księży i zakonów, za niewierność, oziębłość, bylejakość w posłudze, zwłaszcza przy sprawowaniu Eucharystii”. „Odwracają się kapłani do światowych złudzeń, wyrywają się z mego serca” – skarżył się Pan Jezus Wandzie w 1947 r., wielokrotnie podkreślając wielką godność kapłańską i niezmienne miłosierdzie dla tych, którzy się nawracają.

Ks. Pryszmont zanotował, że w czwartki s. Wanda cierpiała za kapłanów, a w piątki i środy – za zakony i swoje zgromadzenie. Większego bólu doznawała przy rozmyślaniu nad męką Zbawiciela, w czasie Mszy i po Komunii Świętej oraz w karnawale. W „Dzienniku duszy” zapisała słowa Jezusa: „Szukałem dla serca mego ofiary, która by chciała poświęcić się jak hostia dla wypełnienia moich zamiarów. W twym sercu chce spocząć moja miłość, którą świat gardzi, znieważa, odrzuca. Nie żałuj złożyć ofiary z siebie”. Od 25 marca 1935 r. na polecenie Jezusa s. Wanda zaczęła pisać „Dziennik duszy”.

 


W SOWIECKIM ŁAGRZE

W latach 40. w domu w Pryciunach ukrywał się ks. Antoni Ząbek, jezuita, poszukiwany przez sowieckie służby specjalne. 9  wietnia 1950 r. MGB aresztowało ks. Ząbka. Za udzielenie schronienia kapłanowi zatrzymano także kilka sióstr, wśród nich Wandę Boniszewską.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter