20 października
środa
Ireny, Kleopatry, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W płaszczu męczennika

Ocena: 5
1089

Mało znane wydarzenia z życia Prymasa Tysiąclecia wskazują na analogię jego posługiwania z losami biblijnych proroków. Szczególnie tych, którym o miejsce dla Boga w życiu narodu przyszło walczyć w osamotnieniu.

fot. Instytut Prymasowski

Z „Zapisków więziennych” znamy okoliczności aresztowania Prymasa 25 października 1953 r. Ks. Prymas był przygotowany na tę chwilę od dawna. Jak sam wspomina, biorąc pod uwagę swoje słabe zdrowie, zamówił sobie 2 lata wcześniej mocne buty i ciepłe palto, żeby łatwiej przetrwać czas próby, gdy ten nadejdzie. Nie tylko Prymas uważał to za coś nieuchronnego. Liczyli się z tym inni polscy biskupi, księża w archidiecezji warszawskiej, którzy próbowali nawet ostrzegać Prymasa, oraz jego domownicy. Doszło do tego, że kierowca Prymasa zaczął się już rozglądać za nową pracą.

Kiedy jednak po uroczystościach ku czci bł. Władysława z Gielniowa funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa wtargnęli późną nocą do rezydencji Prymasa, łamiąc wszelkie porozumienia i przepisy prawa, sprawy potoczyły się inaczej. Prymas postanowił, że jako uprowadzony siłą niczego nie będzie ze sobą zabierał prócz brewiarza. W ostatniej chwili siostra zakonna opiekująca się domem spakowała do jednej walizki trochę najpotrzebniejszych rzeczy. Na koniec złapała pierwszy z brzegu płaszcz wiszący przy wyjściu i zarzuciła go Prymasowi na ramiona.

 


OTULONY OPIEKĄ

Już w samochodzie, wieziony do pierwszego miejsca internowania w Rywałdzie, Prymas zorientował się, że ma na sobie płaszcz biskupa męczennika Michała Kozala. Odebrał to jako znak jego opieki. Opowiadał potem tę historię księżom, którzy przeżyli KL Dachau, zgromadzonym 28 kwietnia 1960 r. w sanktuarium św. Józefa w Kaliszu na corocznym dziękczynieniu za ocalenie. Kard. Wyszyński wielokrotnie przewodniczył tym uroczystościom, które odbywały się zgodnie ze ślubowaniem złożonym św. Józefowi przez wspomnianych kapłanów. Czuł się do tego podwójnie zobowiązany.

Kalisz był wówczas częścią diecezji włocławskiej, w której Stefan Wyszyński ukończył seminarium duchowne, przyjął święcenia i do której należał przez pierwsze 22 lata swojego kapłaństwa. Wśród tych, którzy przeżyli, i wśród pomordowanych w Dachau miał kolegów seminaryjnych i przyjaciół oraz ludzi, którym wiele zawdzięczał. Jak wyznał w „Zapiskach więziennych”, był jedynym z całego rocznika księży wyświęconych w 1924 r. we Włocławku, który uniknął wywiezienia do obozu koncentracyjnego.

A przecież to jego ze wszystkich profesorów włocławskiego seminarium duchownego Gestapo poszukiwało najwcześniej i najbardziej. Powodem były jego artykuły przestrzegające przed niemieckim nazizmem, publikowane w „Ateneum Kapłańskim” już w 1935 r. – zaledwie rok po zdobyciu pełni władzy w Niemczech przez Adolfa Hitlera. Miejscowi folksdojcze to zapamiętali. Być może nie tylko to – ks. Wyszyński już przed wojną był postacią wybitną. Kard. August Hlond po rozmowie z nim we Włocławku w 1937 r. mianował go członkiem swojej Rady Społecznej.

 


ON OCALIŁ PRYMASA

Tym, który najbardziej przyczynił się do uratowania ks. Wyszyńskiego przed aresztowaniem, a być może przed egzekucją, był właśnie bp Michał Kozal. Chociaż pierwszym, który już na początku września 1939 r. nakazał ks. dr. Wyszyńskiemu opuścić Włocławek i wraz z grupą alumnów ostatniego roku seminarium udać się do Lublina, aby tam ich przygotować do święceń, był ówczesny ordynariusz włocławski bp Karol Radoński. Kiedy jednak się okazało, że od wschodu naciera Armia Czerwona, ks. Wyszyński ze swoimi podopiecznymi postanowił wrócić do Włocławka. Bp Radoński w tym czasie był już na emigracji w Rumunii. W diecezji został tylko biskup pomocniczy Michał Kozal, pochodzący z Gniezna, który sakrę biskupią przyjął niespełna 3 tygodnie przed wojną. Wynegocjował on z Niemcami zgodę na otwarcie seminarium duchownego od 8 listopada, ale wiedziony jakimś przeczuciem pod koniec października nakazał ks. Wyszyńskiemu w imię posłuszeństwa uciekać z Włocławka. Jego intuicja okazała się trafna. 7 listopada Niemcy aresztowali wykładowców i alumnów seminarium. Nie było już wśród nich ks. Wyszyńskiego, który udał się do Wrociszewa k. Warki, gdzie jego ojciec był organistą.

Bp. Kozala Niemcy przewozili do różnych więzień i obozów. Próbowali nakłonić go do kolaboracji, porzucenia kapłaństwa i podpisania folkslisty. Kiedy stanowczo odmówił, wraz z wieloma księżmi i klerykami został wywieziony do KL Dachau i tam zamordowany. Insygnia biskupie, które miał ze sobą w dniu aresztowania trafiły najpierw do depozytu więziennego, a po śmierci biskupa przewieziono je do Berlina. Przyczyną odmowy ich zwrotu były obawy, żeby wokół nich nie zrodził się kult męczennika. Oprawcy wielokrotnie mieli okazję się przekonać, że był to człowiek niezwykły. Więźniowe wymogli na władzach obozowych możliwość uczczenia jego zwłok, zanim zostały spopielone w krematorium.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 października

Środa, XXIX Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Jana Kantego, prezbitera
Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo o godzinie,
której się nie domyślacie,
Syn Człowieczy przyjdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 12,39-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter