16 maja
poniedziałek
Andrzeja, Jedrzeja, Szymona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wierny Miłości

Ocena: 0.04
888

12 września 2021 r. przejdzie do historii jako dzień długo oczekiwanej beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Tajemnicą jego świętości była wielka miłość do Boga i do ludzi.

fot. Instytut Prymasowski

Miał osobiste, wewnętrzne odniesienie do Boga, które dawało mu siłę i poczucie bezpieczeństwa. Nie przez przypadek jako hasło biskupie wybrał słowa: „Soli Deo”, czyli „Samemu Bogu”. Sam tak wyjaśnił ten wybór: „Dla mnie to «Soli Deo» nie jest ozdobą pieczęci biskupiej. Dla mnie jest programem, który został ukształtowany w obliczu potężnego najazdu nienawiści i niewiary na naszą Ojczyznę i na Kościół święty w Polsce”.

Źródłem jego wiary w dużej mierze była rodzina i tradycja z nadbużańskiej ziemi, którą zamieszkiwali ludzie o niezwykłej dojrzałości duchowej: „Urodziłem się na styku Podlasia z Mazowszem. Pamiętam do dziś dnia ludzi prostych, których obserwowałem jako chłopiec. Zdumiewająca była ich spokojna, ufna wiara. Tego nie można nazwać żadną miarą niewiedzą religijną, bo z tym się łączy patrzenie w głąb, niemal jakieś mistyczne obcowanie. Ci ludzie widzą to, w co wierzą”.

Taką wiarą sam żył do głębi swojej istoty. Dzielił się nią z tymi, których Bóg powierzył jego pieczy, i bronił jej w Polsce w trudnej, historycznej konfrontacji z ateistycznym materializmem. Mówił: „Chociażbyśmy mieli stracić wszystko w naszej Ojczyźnie – musimy zachować wiarę w Boga, Chrystusa i Jego Matkę. […] Powtarzam, możemy stracić wszystko, byle nie to! Były czasy, gdyśmy nie mieli ani chleba, ani domu, ani żadnej rzeczy, ale mieliśmy wiarę, która pomogła Narodowi przetrwać chwile trudne i wytrwać aż do dziś”.

 


UFNOŚĆ DZIECKA BOŻEGO

Wiara była w życiu księdza Prymasa fundamentem pokoju i wolności. On nie tylko innym przypominał, że są dziećmi Bożymi. On sam czuł się synem, dzieckiem Boga. Żył świadomy tej godności. W najtrudniejszych sytuacjach wierzył, wiedział, że żywy Bóg jest obecny we wszystkich sprawach człowieka. I nigdy nie zawiedzie. Gdy patrzyło się na jego życie, można było doświadczyć, jak bardzo jest ono zakorzenione w tej ufnej wierze.

W „Zapiskach więziennych” pod datą 10 grudnia 1955 r. czytamy: „Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i w Komańczy – pragnę, Ojcze, wypowiedzieć to wyraźnie, boć wiesz, gdzie jest Komańcza, i że ja jestem w Komańczy. Wola Twoja jest tak potężna, że skłania mnie do uznania w pełni tego faktu, że zdobywa sobie moją pełną uległość. Czuję nad sobą moc Twoją… korzę się przed nią. Nie chcę opierać się woli Twojej żadnym odruchem. Ty wiesz. Ty wszystko wiesz…”.

Dla kard. Wyszyńskiego Bóg był przede wszystkim miłością i nadzieją. „Człowiek idący w nieznane musi mieć zawsze odrobinę pewności. Brodząc w ciemnościach, trzyma się jej niby laski przewodniej i szuka promyka, promienia światła. I to niekiedy wystarczy”.

Błędem byłoby myśleć, że ksiądz Prymas nie rozumiał męki szukania Boga i był prowadzony łatwą drogą samych wewnętrznych uniesień. Z głębokim doświadczeniem mówił o tajemnicy Boga ukrytego: „Są czasy cieplarniane, czasy dojrzewania młodzieńczego, zbierania zasobów podanych przez wiedzę religijną i mądre, doświadczone kierownictwo. Czujemy się wówczas otoczeni, nieustannie wspierani. «Dobrze nam tu być». Cieszymy się z tego, a później wszystko odpływa i znów nic, tylko – Deus absconditus… [Bóg ukryty]”.

 


SIŁA Z NIEBA

Duchowość Prymasa była – jak sam wyznał na łożu śmierci – duchowością trynitarną. Całym sercem miłował Ojca, Syna i Ducha Świętego. W tej najgłębszej Bożej perspektywie widział też Matkę Chrystusa i Kościół.

W czasie sakramentu chorych 16 maja 1981 r. mówił: „Jestem całkowicie uległy woli Ojca, który i tak dał mi dużo lat Wam służyć, i woli Syna, który sam jeden ma wieczne kapłaństwo i je przydziela, i przekazuje innym. Jestem uległy wobec Ducha Świętego, dlatego że moje życie wewnętrzne było w Trójcy Świętej. I jestem ufny wobec Matki Najświętszej, z którą się związałem w więzieniu w Stoczku, i wszystko przez Jej dłonie składam ku chwale Trójcy Świętej”.

Bez miłości Boga, przenikającej ludzkie serca, świat staje się martwą pustynią. „Gdy mamy być wierni Bogu, pamiętajmy o tym, że ten Ojciec to przede wszystkim – Miłość. Bóg jest Miłością! (…) Bo kto w miłości trwa – w Bogu trwa, a Bóg w nim (J 4, 16 n).

Najmilsze Dzieci! Wyczuwamy, że człowiek współczesny, patrząc w twarz drugiego człowieka, chce przede wszystkim odczuć i zrozumieć jego serce, doznać jego braterskiego uczucia i miłości. Myślę, że nie zdołamy uratować świata żadną inną siłą, tylko tą – wziętą z nieba, wziętą z serca samego Boga – rozmienioną na drobne uczynki miłości dnia codziennego. (…)

Bóg jest Miłością! Tylko On! Kto Jemu się kłania, ten z Jego miłości czerpie, by dawać miłość innym. Dochować wierności Bogu to znaczy przede wszystkim być wiernym miłości”.

Z tej tajemnicy świętości kard. Stefana Wyszyńskiego możemy czerpać nadzieję, że Bóg nigdy nas nie pozostawi bez swojej miłującej obecności.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 maja

Poniedziałek, V Tydzień Wielkanocny
Święto św. Andrzeja Boboli, prezbitera i męczennika
...aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 17,20-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter