19 sierpnia
piątek
Boleslawa, Juliana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wszczepieni w Chrystusa

Ocena: 5
1260

Wybór rodzica chrzestnego jest równoznaczny z daniem mu prawa, by pilnował rozwoju wiary u dziecka. - mówi ks. prałat Tadeusz Aleksandrowicz, proboszcz parafii Opatrzności Bożej na warszawskim Wilanowie,  w rozmowie z Radosławem Molendą

fot. arch. Centrum Opatrzności Bożej

W święto Chrztu Jezusa ponownie odkrywamy nasz chrzest – przekonuje papież Franciszek. Idąc tym tropem: skąd wzięła się praktyka chrzcielna w Kościele?

Pan Jezus powiedział: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28, 19). To jest powód najważniejszy, choć nie jedyny, dla którego Kościół udziela chrztu. Jezus nas do tego zaprosił, uzdolnił i posłał. Każda Msza święta, która kończy się wezwaniem: „idźcie…!”, powinna nam o tym naszym wybraniu i powołaniu przypominać.

 

Jak ma się obrzęd sprawowany przez św. Jana Chrzciciela do chrztu, którego udziela Kościół?

Jan wyraźnie zaznaczył: Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, będzie was chrzcić Duchem Świętym” (Mt 3, 11). I to właśnie – po męce Chrystusa, Jego śmierci i zmartwychwstaniu – dzieje się do dziś. Kościół chrzci mocą Ducha Świętego, w imię Trójcy Świętej. Doceniamy posługę Jana Chrzciciela, była ona jednak – można powiedzieć – tylko wstępem do dzisiejszej posługi chrztu w Kościele.

 

Jezus potrzebował chrztu w Jordanie?

Nie potrzebował chrztu z wody dla samooczyszczenia, ale przyjął chrzest Janowy ze względu na nas. Jak mówi papież Franciszek: „by zniwelować otchłań między człowiekiem a Bogiem. Jego droga to droga synowskiego posłuszeństwa i solidarności ze słabym i grzesznym człowiekiem”. Jezus nie zaprzeczył temu, o czym mówił Jan Chrzciciel: że istnieje na świecie grzech, z którego trzeba się obmyć, ale postanowił być w tym wszystkim, czego doświadcza grzeszny człowiek. Wchodzi razem z człowiekiem do Jordanu nie po to, by pokazać swoje grzechy, ale by być z człowiekiem blisko w jego drodze wyzwalania się z jego grzechu.

Warto też zwrócić uwagę, że Jezus otrzymuje od Jana chrzest na początku swojej działalności. Dlatego Kościół od początku – myślę tu o apostołach – głosił Ewangelię i od razu tym, którzy chcieli zostać chrześcijanami, udzielał chrztu. I podobnie nasz chrzest jest na początku naszej drogi do nieba.

 

Czym w swojej istocie jest chrzest?

Chrzest jest pierwszym i najważniejszym etapem naszej drogi ku Panu Bogu i jednocześnie ku ostatecznemu celowi, jakim jest nasze zbawienie. To – można powiedzieć – brama, przez którą wchodzimy na tę drogę.

Przepiękne i bogate znaczeniowo „wszczepienie” w Chrystusa rozumiemy pod kątem Jego słów, że On jest korzeniem, winnym krzewem, a my jesteśmy Jego latoroślami (J 15, 5). W moim domu rodzinnym była jabłonka. Z dzieciństwa pamiętam, jak mój tata wszczepiał w nią „obcą” gałązkę. Naciął w pewnym miejscu jabłonkę, tak samo zrobił z tą gałązką, połączył te miejsca i przywiązał, by się razem trzymały. I po pewnym czasie jabłonka i gałązka zabliźniły się, złączyły w jedno. Tak samo – ontologicznie – sakramentalny chrzest wszczepia nas w Chrystusa, łączy z Bogiem, który jest źródłem, korzeniem naszej wiary. Ci, którzy pracują w winnicach, mogliby o tym „cudzie” wiele powiedzieć. Złączeni z Chrystusem, z Niego możemy czerpać życiodajne soki.

 

Skoro to takie ważne wydarzenie, dlaczego znamy i świętujemy datę naszego urodzenia, natomiast mało kto – datę chrztu?

Rzeczywiście jest to coś przepięknego i ważnego – świętować moment, kiedy staliśmy się członkami Kościoła, złączeni z Chrystusem, w drodze do nieba. Kiedy zapytano św. Jana Pawła II o najważniejszy dzień w jego życiu, odpowiedział, że jest nim dzień, w którym został ochrzczony. Bardzo sugestywne było dla mnie, kiedy w 1979 r. w Wadowicach bodajże pierwsze swoje kroki skierował do miejsca swojego chrztu, oddając cześć chrzcielnicy, przy której przyjął ten sakrament. Od tamtej pory wiem, jak bardzo jest to ważny moment w życiu moim i każdego ochrzczonego.

 

Franciszek zachęca, by żyć darem chrztu w codzienności. Co to znaczy dla Księdza?

Życie darem chrztu zaczyna się od prostych rzeczy. Czasami widzę, jak niedbale ludzie wchodzący do kościoła zanurzają dłoń w wodzie święconej i robią znak krzyża. Myślę, że w takich momentach dobrze byłoby sobie uświadamiać, że kiedyś podobnie podczas chrztu weszliśmy przez „bramę” Kościoła, włączeni we wspólnotę, by razem uczestniczyć w życiu tego Kościoła. I dlatego nie warto robić znaku krzyża świętego byle jak. Dotknięcie czoła wodą święconą jest przypomnieniem znaku polania nas kiedyś wodą święconą podczas chrztu.

Natomiast gdy chodzi o nasze życie duchowe, to pielęgnowanie w sobie owoców chrztu: pilnowanie życia sakramentalnego, modlitwy indywidualnej i wspólnotowej oraz czystego serca.

Jeżeli przez chrzest staliśmy się chrześcijanami, to nie róbmy wstydu Komuś, kogo reprezentujemy. Być chrześcijaninem to reprezentować Jezusa Chrystusa.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent UW, dziennikarz i publicysta związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Były redaktor naczelny portalu idziemy.pl. Członek Domowego Kościoła.
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 sierpnia

Piątek, XX Tydzień zwykły – Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Jana Eudesa, prezbitera
Cierpieli głód i pragnienie *
i wygasało w nich życie.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 22, 34-40
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter