17 września
piątek
Franciszka, Roberta, Justyna
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Z Częstochowy do Fatimy

Ocena: 0
856

Wyruszyli w czerwcu z Jasnej Góry. Cel? Fatima – do pokonania ponad trzy tysiące kilometrów, czyli blisko cztery miesiące wędrówki. „Nieźle namieszaliście!” – usłyszeli już od niejednej osoby.

fot. facebook.com/MaryjoRatuj.pielgrzymki

Dwaj Ślązacy, Mariusz Piotrowski z Siemianowic Śląskich i Marek Grygierek z Jastrzębia-Zdroju, postanowili wyruszyć w czerwcu tego roku na pielgrzymkę z Jasnej Góry do Fatimy, szlakiem sanktuariów maryjnych. Być może nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że chcą dotrzeć tam… pieszo, a intencja też jest szczególna. – Idziemy, żeby podziękować Panu Bogu za to, że w Polsce zmieniło się prawo chroniące życie dzieci nienarodzonych. Chcemy też prosić w intencji Polaków, by w naszym kraju życie było jeszcze lepiej chronione – wyjaśniają. Co ich zainspirowało?

Wszystko zaczęło się pięć lat temu, kiedy zdecydowali się wyruszyć w pielgrzymkę w intencji obrony życia poczętego z Zakopanego do Wilna. W ciągu 45 dni pokonali 1300 kilometrów, odwiedzając kolejne polskie sanktuaria. Wtedy nieoczekiwanie zrodził się pomysł kolejnej pielgrzymki. U stóp Matki Bożej Ostrobramskiej Mariusz złożył obietnicę, że jeśli prawo w Polsce się poprawi, wyruszy w drogę raz jeszcze, by podziękować Bogu, tym razem do Fatimy.

 


POŁĄCZYŁY ICH „JAŚKI”

– Jesteśmy działaczami pro-life. Od lat działamy w tym zakresie – podkreśla Mariusz. I właśnie dzięki temu zaangażowaniu zrodziła się ich znajomość, a konkretnie dzięki „Jaśkom” – małym modelom, które pokazują, jak wygląda dziecko w łonie mamy w dziesiątym tygodniu od poczęcia. Pewnego dnia Mariusz otrzymał telefon z fundacji, że ktoś w Jastrzębiu zamówił 2000 „Jaśków”, wspomagając jednocześnie fundację finansowo. Skontaktował się z tą osobą i zaprosił na jeden z kursów pro-life, w których organizację był zaangażowany. Tajemniczym społecznikiem był Marek.

Jak zgodnie podkreślają, to dla nich osobiście bardzo ważny temat, szczególnie teraz. – Rezolucja, którą przyjął Parlament Europejski, pokazuje, że będzie się nasilał atak ze strony wszystkich krajów, które poprzez swoje prawo pozwalają na dzieciobójstwo, i tych środowisk, które chcą zalegalizowania aborcji. To też pokazuje, w jakim kierunku zmierza Unia Europejska. Nawoływanie do ograniczania praw osób słabszych w społeczeństwie godzi nie tylko w godność życia, ale też w postawę rozumu i logiki. O tych najsłabszych powinniśmy się przecież troszczyć – zaznacza Mariusz.

 


W TAKI UPAŁ?!

– Kiedy ludzie się dowiadują, że idziemy do Fatimy, i upewniają się, że zmierzamy tam pieszo, najczęściej widzimy bardzo pozytywne reakcje. Mamy wsparcie wielu osób, które nas znają. Choć nieraz usłyszeliśmy: „nieźle namieszaliście”, niekoniecznie przyjaznym tonem. Któregoś dnia, gdy znaleźliśmy kawałeczek cienia i zatrzymaliśmy się na odpoczynek, ktoś podjechał do nas samochodem, poczęstował lodami i przywiózł zapas wody. „Gdzie wyście się wybrali w taki upał?”. Kierowca z niedowierzaniem kręcił głową – opowiada Mariusz.

Innym razem, gdy mijali ogródki działkowe, zagadnęła ich starsza pani, podpytując, czy wyszli trenować. Kiedy dowiedziała się, że idą w pielgrzymce do Fatimy, westchnęła: „Współczuję”, patrząc z podziwem, ale i zrozumieniem dla pielgrzymiego trudu. Zaraz też pomodliła się za pątników, a intencję pielgrzymki powierzyła Maryi.

– Tuż za Częstochową, kiedy ledwie co wyruszyliśmy, spotkaliśmy trzech panów, którzy bardzo zdziwili się na nasz widok. Jeden z niedowierzania aż zdjął okulary. „Gdzie? Wy na nogach do Fatimy?” – dopytywał, ale gdy zaczęliśmy rozmawiać, chyba nam uwierzył – dopowiada Marek i dodaje, że mężczyznę na dobre przekonały dopiero duże plecaki, które nieśli ze sobą. – Te reakcje wynikają z niedowierzania, że idziemy do Fatimy pieszo. Przecież są samochody, autobusy, nawet pielgrzymka rowerowa byłaby sprawniejsza, a ktoś idzie pieszo – po co? Niedowierzanie budzi sam fakt, że ktoś może po prostu iść – dzieli się refleksją Marek.

– To jest ciekawe w kontekście naszej wiary, że coraz rzadziej przywiązuje się wagę do ofiarowania cierpienia czy wysiłku Bogu. Ofiarowanie staje się coraz mniej zrozumiałe, nawet dla wielu wierzących, a przykład idzie przecież od samego Pana Jezusa, który ofiarował się za nasze grzechy – dopowiada w zamyśleniu Mariusz.

 


TRUDNOŚCI I… REFLEKSJE

Pątnicy zgodnie podkreślają, że trudnych i zaskakujących chwil nie brakowało od samego początku. Losy całej wędrówki ważyły się do ostatniego momentu, bo Marek miał duże trudności z uzyskaniem urlopu. Pozytywną decyzję od pracodawców otrzymał zaledwie dzień przed wyjściem na szlak.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 września

Piątek, XXIV Tydzień zwykły
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Roberta Bellarmina, biskupa i doktora Kościoła albo wspomnienie św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, biskupa
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 8,1-3
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter