Kiedy byłem nastolatkiem, w mediach straszono nas Hupką i Czają. Ówcześni niemieccy „rewizjoniści” byli symbolem odradzającego się niemieckiego imperializmu i dowodem, że RFN chce nam odebrać ziemie odzyskane. Kpiliśmy sobie z tego, widząc w tym działania komunistycznej propagandy. Ale jak widać – niesłusznie.
Oto od kilku tygodni z impetem wraca niemiecka narracja podważająca już nie tylko niemiecką winę za II wojnę światową, ale także krytykująca sposób jej zakończenia, w tym – jak piszą niektórzy – „zabranie” przez Polaków po 1945 r. niemieckich ziem i wypędzenie kilku milionów Niemców. Duże tytuły prasowe całkiem serio kwestionują słuszność nie tylko wysuwanego przez Warszawę postulatu zapłaty reparacji, ale nawet oddania zrabowanych dzieł sztuki. Bo niemieckie było wszystko: Gdańsk, Śląsk, Małopolska, Wielkopolska… Ba, słychać głosy, że to my powinniśmy przeprosić. Za wypędzenia, które przecież dotyczyły także milionów Polaków z Kresów i które były skutkiem decyzji z Jałty. I za Holokaust, w którym mieliśmy jakoby brać czynny udział. Jaki? Otóż mieli go popierać polscy wójtowie i prezydenci. Tyle że wówczas Polski nie było, a powyższe funkcje pełnili Niemcy albo ich lojalni współpracownicy.
Wszystko to dzieje się przy bierności polskich władz. A nawet pośredniej aprobacie tych radnych Wrocławia, którzy poparli powrót do niemieckich symboli swojego miasta.
Antypolska narracja w Niemczech miała się dobrze na długo przed wybuchem II wojny światowej. Dziś wraca już nie jako przekaz skrajnych ugrupowań, ale coraz bardziej oficjalny głos. Co więcej – jest umiejętnie podsycana. Jeśli się dobrze przyjrzeć, to „amerykańskie” profile, które zaczęły uderzać w Polskę, wydają się mało amerykańskie. Za bardzo są kompatybilne z przekazem niemieckim. A dokładniej rosyjskim. Jakby komuś bardzo zależało, żeby nas skłócić. Ostatnie artykuły w prasie, wpisy internetowych trolli na portalu X czy wrzaski antypolskie polityka AfD to element tej właśnie gry.
Niemcy i Polska są głównym frontem kremlowskich działań dezinformacyjnych w Europie. Odkurzanie antypolskiej propagandy sprzed II wojny wpisuje się w ten schemat. Trwa akcja wypychania USA z Europy. Problem w tym, że to wszystko trafia na podatny grunt, a my od lat nic z tym nie robimy. Niemcy skutecznie wybielają się ze swoich win od ponad pół wieku. Nasza polityka historyczna niemal nie istnieje. Brakuje naszych głosów, które potrafiłyby uruchomić radykalną kontrakcję.




Co? Gdzie? Kiedy?
