17 stycznia
sobota
Antoniego, Rościsława, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Cios w polskość

Ocena: 4.5
214

W sierpniu 1937 r. rozpoczęła się w ZSRR tak zwana operacja polska NKWD. W jej efekcie życie straciło ponad 110 tys. Polaków. Wcześniej zlikwidowano wszystkie instytucje polskie. Polacy w ZSRR mieli zniknąć.

fot. AleksanderDąbrowicz1526/Wikipedia | Pomnik ofiar tzw. operacji polskiej NKWD w Sokołach (woj. podlaskie)

A według różnych szacunków było ich tam więcej niż milion, może nawet półtora. Dysponowali dwiema szkołami wyższymi oraz 670 średnimi i podstawowymi, mieli trzy teatry, 23 gazety i czasopisma, a także dwa rejony narodowe, Marchlewski na Ukrainie i Dzierżyński na Białorusi. Co prawda bolszewickie, ale polskie. Jednak Józef Stalin uznał, że eksperymenty z robieniem z Polaków komunistów się nie powiodły.

 


LIKWIDACJE POLSKICH INSTYTUCJI

Są teorie, że Stalin po prostu Polaków nienawidził – i dlatego ich prześladował. Niewykluczone, że to śmierć dwóch ważnych działaczy partii bolszewickiej polskiego pochodzenia, Feliksa Dzierżyńskiego i Juliana Marchlewskiego, spowodowała, iż sprawa polska straciła swych „adwokatów”. Bo pierwotna koncepcja polegała na tym, by w ZSRR utworzyć przyczółki „bolszewickiej Polski”, które dostarczyłyby kadr do stworzenia w przyszłości jakiejś polskiej republiki. Jedno jest pewne: po okresie umacniania polskiej społeczności i próbach jej zsowietyzowania, rozpoczęło się jej niszczenie.

Pierwszą szeroko zakrojoną akcją represyjną, która uderzyła w ludność polską, była rozprawa z rzymskokatolickim duchowieństwem. Na początku 1930 r. na Żytomierszczyźnie i Podolu aresztowano ponad 30 duchownych. Większość z nich została skazana na wieloletnie wyroki i wywieziona do łagrów. Potem aresztowano i skazano całą grupę polskich nauczycieli.

W 1935 r. Biuro Polityczne KC Komunistycznej Partii (bolszewików) Ukrainy stwierdziło, że „polski nacjonaliści sztucznie utworzyli (…) szereg szkół polskich”, podjęto więc decyzję, by sytuację tę zmienić. Dziesiątki szkół polskich przekształcono w ukraińskie. A potem zlikwidowano polskie rejony narodowe, najpierw „Radziecką Marchlewszczyznę”, a następnie „Radziecką Dzierżyńszczyznę”.

W 1936 r. rozpoczęto na dużą skalę przesiedlenia Polaków z ówczesnych rejonów nadgranicznych Ukraińskiej SRR, z początku na wschód republiki, a potem do Kazachstanu. Władze chciały w ten sposób zapewnić bezpieczeństwo obszarów położonych w pobliżu granicy, a Polaków uznano za „element niepewny i potencjalnie groźny”. Na dawnej Marchlewszczyźnie i szerzej, w całym szerokim pasie wzdłuż granicy, od rejonu Chmielnickiego po okolice Żytomierza pozostały puste wsie, częściowo później zasiedlone przez ludność ukraińską.

Do Kazachstanu deportowano łącznie ponad 35 tys. osób, głównie na północ tej republiki. Pozwalano zabierać dobytek; po trwającej wiele dni podróży trafiali zazwyczaj na step, gdzie sami musieli budować sobie wioski; w tych dramatycznych warunkach wielu przesiedlonych zmarło. Przez lata Polacy w Kazachstanie traktowani byli niemal jak więźniowie, m.in. nie mogli oddalać się od swych wsi. Efekty tych deportacji widzimy do dziś – na kazachskim stepie żyje co najmniej 30 tys. Polaków.

 


FIKCYJNA POW

A potem podjęta została decyzja o przeprowadzeniu „operacji polskiej”. Obwinianych o rzekomy udział w Polskiej Organizacji Wojskowej aresztowano i przeważnie skazywano na śmierć.

Jednym z głównych twórców pomysłu istnienia rzekomej „tajnej polskiej organizacji” był Wsiewołod Bałycki, który uważał, że na Ukrainie działa zorganizowany sabotaż poczynań partii komunistycznej, organizowany przez podziemie związane z zagranicą i obcymi wywiadami. Bałycki sprawował urząd ludowego komisarza (ministra) spraw wewnętrznych Ukraińskiej SRR. Ciekawe, że on sam został aresztowany, skazany i stracony pod koniec 1937 r.

Faktycznie, owa „Polska Organizacja Wojskowa” była całkowitą mistyfikacją, choć niewykluczone, że podwładni Bałyckiego chcieli jak najlepiej wypełnić jego polecenia i w tym celu fabrykowali dokumenty oraz wymuszali zeznania na aresztowanych, tworząc w ten sposób dużą sieć rzekomego „spisku”. Ale cała akcja musiała mieć akceptację kierownictwa ZSRR, zwłaszcza że prowadzona też była na Białorusi.

Oczywiście POW faktycznie istniała – założył ją Józef Piłsudski, a działała w latach 1914–1921. Ale dla funkcjonariuszy sowieckich fakt, że POW nie istnieje od 16 lat, nie stanowił żadnego problemu. W efekcie uderzono w osoby narodowości polskiej, niezaangażowane w działalność antysowiecką, nierzadko w zwykłych kołchoźników czy robotników. Większość z nich po sfingowanych procesach przed tzw. trójkami NKWD została skazana na karę śmierci, którą wykonywano niemal natychmiast. Część trafiła do więzień i łagrów.

1 sierpnia 1937 r. Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR wydał rozkaz, zgodnie z którym rozpoczęto na terytorium całego kraju operację, mającą ujawnić i zlikwidować siatkę szpiegowską oraz „kadry dywersyjno-szpiegowskie” POW. NKWD faktycznie stworzyło całą strukturę rzekomej polskiej organizacji, poczynając od „Wszechzwiązkowego Ośrodka”, poprzez ośrodki republikańskie, obwodowe i rejonowe, aż po lokalne „bojówki”, czyli rzekome „oddziały dywersyjno-powstańcze”.

Na tej podstawie przeprowadzono szeroko zakrojone działania wymierzone w Polaków. Oskarżeni zazwyczaj przyznawali się do winy, nierzadko po biciu i torturach. A przyznanie się wystarczało, aby kogoś skazać.

Oznaczało to również likwidację Komunistycznej Partii Polski; jej przywódcy, znajdujący się w tym czasie na terytorium ZSRR zostali wymordowani. 16 sierpnia 1938 r. Komintern (Międzynarodówka Komunistyczna) formalnie rozwiązał KPP (która była jego sekcją) pod zarzutem, że została ona zinfiltrowana przez polskie władze (zdaniem historyków faktycznie polska policja i kontrwywiad miały bardzo dobre rozeznanie w działaniach KPP). Szacuje się, że spośród ok. 3800 członków partii przebywających w ZSRR, przeżyło ok. stu.

Według prof. Mikołaja Iwanowa, autora publikacji poświęconych Polakom w ZSRR, nasi rodacy „byli pierwszą wielką grupą narodowościową ukaraną przez reżim stalinowski właśnie za swoją przynależność narodową, a nie jak dotychczas za przynależność klasową”. A Helena Trybel, matka byłego premiera Ukrainy Jurija Jechanurowa, powiedziała kiedyś, że „Polacy w ZSRR byli tak zagrożeni, jak Żydzi w III Rzeszy”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 stycznia

Piątek
I Tydzień zwykły
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ewangelia: Mk 2, 1-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
Nowenna do św. Agnieszki 12-20 I 



Najczęściej czytane artykuły



ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

Pod koloratką - kanał na YouTube



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter