Odnaleźli ją krewni, a lekarze odratowali. Miała 18 ran.

Gienia (ur. 1932) przeżyła jako jedyna z rodziny. „Przed oczami majaczyły mi obrazy: kolacja; ktoś wbiega i coś krzyczy; mama pospiesznie usuwa doniczki z parapetów; potem obcy ludzie, którzy wyganiają nas na podwórze; kładę się na ziemi koło studni – nie, nie na plecach, mam się obrócić na brzuch. Pierwszy cios; czuję, jak ostrze wbija mi się między łopatki. Drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty, przestaję liczyć, ciemność” – wspominała po latach. Odnaleźli ją krewni, a lekarze odratowali. Miała 18 ran. Mimo licznych operacji Genowefa doczekała się z mężem trójki dzieci. Wiele lat później odwiedziła mogiły swoich bliskich.
„Ja nie znaju – odpowiedziały po kolei dwie staruszki, gdy Jan Wernik w wieku 81 lat wrócił do rodzinnych stron. – Tyś to panicz Wernik? Ty żywesz?! Boh, ty mój Boh…”. W końcu zaczepił go starszy mężczyzna i pokazał mu miejsce dawnego majątku Werników. Musieli je opuścić i uciekać, gdy on był kilkuletnim maluchem. Jego dziecinne lata były naznaczone tułaczką, głodem i obrazami śmierci.
W książce „My, dzieci Wołynia. Historie małych ocaleńców” Monika Odrobińska, dziennikarka tygodnika „Idziemy”, pokazuje losy tych, którzy przeżyli rzeź. Reportaże, pisane żywym i barwnym językiem, pozwalają wyobrazić sobie opisywane zdarzenia i niemalże stać się ich świadkiem. Krwawe i dramatyczne historie paradoksalnie podkreślają siłę życia, które przetrwało mimo szalejącej wokół pożogi. Publikacja zawiera archiwalne zdjęcia bohaterów reportaży.
To kolejna z książek Moniki Odrobińskiej, w których wielka historia opisywana jest z perspektywy historii poszczególnych osób, rodzin i społeczności.

Monika Odrobińska
„My, dzieci Wołynia. Historie małych ocaleńców”
Księży Młyn
Łódź 2025, 184 s.




Co? Gdzie? Kiedy?
