Jezus pragnie mieć w nas nie ospałych chrześcijan, ale ludzi gwałtownych – tych, którzy dla miłości Jego samego są gotowi poświęcić wszystko.

Czwartek, II Tydzień Adwentu – dzień powszedni albo wspomnienie św. Damazego I, papieża
komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: ks. Mateusz Mickiewicz
Pierwsze czytanie: Iz 41, 13-20
Im dłużej trwa nasza osobista relacja z Jezusem, tym bardziej może nas zawstydzać, jak nieporadni nieraz jesteśmy. Tyle już wiemy, a nadal mamy poczucie, jakbyśmy zaczynali od początku, a nawet się cofali.
Słowo proroka Izajasza uczy nas takiej Bożej logiki – Pan wyprowadza z niewoli nie doskonałych i uformowanych Izraelitów, ale tych, którzy trafili tam przede wszystkim z powodu wieloletniego nieposłuszeństwa Jego głosowi. Trzeba znów nauczyć się chodzić drogami Pana – jak robaczek - nieboraczek. Ale tylko wtedy, gdy jesteśmy pokorni przed Panem Bogiem, możemy naprawdę pójść dalej.
Bóg, Święty Izraela jest Odkupicielem – to niezwykle wymowne imię Boga. Według prawa żydowskiego, Odkupiciel – Goel – to najbliższy krewny, który miał wykupić daną osobę, jeśli stałaby się niewolnikiem u cudzoziemców.
Syn Boży, przychodząc na ziemię i umierając za nas na krzyżu, stał się dla każdego z nas Odkupicielem – najbliższym krewnym. Naszego grzechu i wewnętrznego pogubienia nie naprawi żadna ludzka siła, ale tylko moc Jezusa Chrystusa.
W Eucharystii, przyjmując Ciało i Krew Pana, umacnia się nasza więź krwi z Nim, nasze przybranie za synów.
Psalm responsoryjny: Ps 145, 1 i 9, 10-11, 12-13ab
Psalm 145 opiewa wieczne królestwo Boga, króla Wszechświata, ale jednocześnie mówi o tym, że Bóg jest „bardzo łaskawy”. Może nieraz podchodzimy do kratek konfesjonału z poczuciem, że Pan Bóg na niezwykle dokładnej wadze odmierza nam swoją dobroć, wydziela nam ją tak, aby przypadkiem na tej transakcji nie stracić.
Zachwyćmy się dzisiaj Bogiem, który nas – tak jak Izraelitów powracających z Babilonu do własnej ziemi – prowadzi jak robaczki, jak nieboraków, z wielką łagodnością, bardzo łaskawie. Łaska Boża, życzliwość Boża wobec nas, to Jego serdeczna troska o mnie – moje ciało i duszę, o moje najgłębsze pragnienia, o mój wzrost w dobrym, o moją wolność od grzechu i zła.
Ewangelia: Mt 11, 11-15
Pan Jezus wskazuje słuchaczom, że po Janie Chrzcicielu – największym z proroków, i największym z ludzi – nie będzie już innej zapowiedzi Mesjasza. Oto tu, tak blisko, jest oczekiwany przez nich Zbawiciel. Jan Chrzciciel wskazał wprost na Jezusa, mówiąc „Oto Baranek Boży”, i te słowa słyszymy podczas Mszy świętej z ust kapłana, który – niczym Jan – ukazuje nam Ciało Chrystusa. To ważny znak, który ma obudzić naszą duchową czujność, wiarę i miłość do Pana Jezusa – na nikogo innego nie mam już teraz czekać. Tu jest Pan.
Jednocześnie, Jezus pokazuje, że rzeczywistość królestwa Bożego jest nowa, o wiele wspanialsza, a godność odrodzonych przez chrzest przewyższa nawet największego z narodzonych z niewiasty – bo my rodzimy się z wody i z Ducha, mamy udział w boskiej naturze, w życiu Trójcy Świętej. Świadomość tak wielkiej godności jest dla nas tarczą zwłaszcza w różnych pokusach, których doświadczamy każdego dnia.
Jezus pragnie mieć w nas nie ospałych chrześcijan, ale ludzi gwałtownych – tych, którzy dla miłości Jego samego są gotowi poświęcić wszystko. Warto dziś, w kolejnym adwentowym dniu, zapytać siebie – co czyni mnie ociężałym w drodze za Jezusem? Co obciąża moje serce, nie pozwalając mi chętnie wypełniać natchnień Ducha Świętego?





Co? Gdzie? Kiedy?
