W pięknym hymnie uwielbienia Boga – Magnificat – pełna pokory Maryja, służebnica Pana, oddana całkowicie i dobrowolnie wypełnieniu Jego planu miłości, wyśpiewuje także słowa, których pełnego znaczenia sama jeszcze nie rozumiała: „Oto odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia”.

Piątek, XIX tydzień zwykły - Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: ks. Mateusz Mickiewicz
Pierwsze czytanie: Ap 11, 19a; 12, 1-6a. 10ab
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny kieruje naszą uwagę ku Tej, która, jak uczy Sobór Watykański II, „w Kościele świętym zajmuje miejsce najwyższe po Chrystusie, a zarazem nam najbliższe” (Lumen gentium, pkt. 54). Maryja, wybrana przez Boga przed wiekami na Matkę Syna Bożego według ciała, ze względu na swoje dobrowolne i ufne „tak” nie tylko została zachowana od grzechu pierworodnego, ale jako pierwsza po Chrystusie, który wstąpił do nieba, została z ciałem i duszą wzięta do chwały Syna.
Jezus Chrystus jest naszym jedynym Pośrednikiem u Ojca, ale Maryja ze względu na swoją szczególną rolę w historii zbawienia, z postanowienia samego Boga jest dla każdego z nas Matką i Orędowniczką w porządku łaski. To znaczy – nie jest przeszkodą w drodze do Jezusa, ale jakby „przyspiesza” nasze zjednoczenie z Chrystusem, wyprasza nam hojnie Jego łaski.
Księga Apokalipsy pokazuje nam postać Niewiasty i Jej Dziecka, przeciw którym przeraźliwie walczy smok. Sens jest dziś dla nas jasny – żyjąc na ziemi, każdy z nas musi przejść przez duchową walkę, na śmierć i życie, przeciw grzechowi we własnym życiu, i przeciw wpływom szatana. Maryja, której tak wiele osób współcześnie ufnie się powierza, „dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny” (Lumen gentium, 62).
Ostateczne zwycięstwo Chrystusa nad złem jest pewne. W naszym życiu potrzebujemy pomocy Maryi, której sam Jezus powierzył nas, umierając na krzyżu (por. J 19, 25-27).
Psalm responsoryjny: Ps 45, 7. 10-12. 14-15
Psalm 45 to pieśń na zaślubiny króla, mówiąca o miłości zakochanych. Królowa zostaje wprowadzona do pałacu króla, a towarzyszy jej świąteczny orszak dziewic.
Podobnie jak księga Pieśni nad Pieśniami, tak i ten tekst dla Izraelitów był zapowiedzią ostatecznych zaślubin Mesjasza-króla z Izraelem-Oblubienicą, a w jeszcze pełniejszym sensie, mówi o zaślubinach Chrystusa z Kościołem (najwyraźniej w Nowym Testamencie mówi o tym święty Paweł, dając w ten sposób wzór dla każdego chrześcijańskiego małżeństwa – Ef 5, 21-32). Liturgia zaprasza nas dziś jednak do odkrycia jeszcze jednego znaczenia tego psalmu (którego niezgłębione bogactwo, jak i całego słowa Bożego, będziemy odkrywać ciągle, do końca istnienia świata) – jako pięknej pieśni o Bogu, który wybrał i umiłował Maryję, czyniąc Ją swoją Oblubienicą.
,,Posłuchaj córko, spójrz i nakłoń ucha, zapomnij o swym ludzie, o domu swego Ojca” – jak nie usłyszeć w tym wersecie zapowiedzi tego, co wydarzy się wiele wieków później, w ciszy nikomu jeszcze nieznanej wioski Nazaret – „Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30).
„Córa królewska wchodzi pełna chwały, w złotogłów odziana”. To z kolei prorocza zapowiedź udziału Maryi w chwale nieba. Tak zresztą – jako Ukoronowana – jest przedstawiana od wieków na obrazach, często będących szczególnymi kanałami Bożej łaski dla Jej czcicieli. Choć nieraz wizerunki Maryi różnią się od naszej współczesnej mentalności (zresztą pełnej słabej sztuki), patrząc dziś na Matkę Bożą Jasnogórską, Kalwaryjską, Licheńską czy Kodeńską myślmy właśnie o tym – że Maryja, pokorna Dziewica z Nazaretu, została szczególnie umiłowana przez Boga, odpowiedziała na Jego pragnienie, i dlatego teraz jest Królową – to znaczy ma dalej szczególną godność i rolę we wprowadzaniu Królestwa Bożego na ziemi.
„W szacie wzorzystej do króla ją prowadzą, za nią przywodzą do ciebie dziewice, jej druhny”. Kim są dziś dziewice, druhny tej Królowej? Pan Jezus mówi do nas wszystkich „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). Każdy z nas, powierzając się dziś na nowo Maryi Królowej, może odzyskać czystość duszy, jeszcze gorliwej walczyć o osobistą świętość oraz o to, by orszak ludzi żyjących dla chwały Jezusa i Maryi się powiększał. Bóg pragnie poślubić każdego i każdą z nas, w swojej miłości trwającej na wieki!
Drugie czytanie: 1 Kor 15, 20-26
Choć myśląc o Wniebowzięciu, nasze myśli skupiają się wokół spraw niebieskich, duchowych, to jest to jednak również bardzo „cielesna” uroczystość – Maryja zostaje wzięta do nieba z ciałem i duszą. Jak uczy nas Kościół, „Wniebowzięcie Maryi jest szczególnym uczestniczeniem w Zmartwychwstaniu Jej Syna i uprzedzeniem zmartwychwstania innych chrześcijan: <>” (KKK 966).
Święty Paweł podkreśla, że bez wiary w zmartwychwstanie, czyli definitywne zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią i zapowiedź udziału w tym zwycięstwie nas wszystkich, nie ma sensu ani być chrześcijaninem, ani w ogóle ewangelizować (por. 1Kor 15, 14). Nasza wiara ciągle, do końca, przypomina nam, że cały człowiek – z duszą i ciałem – jest jednością, jest ukochany przez Boga, i że ostatecznie również nasze ciało, choć podległe śmierci i rozkładowi, będzie uwielbione, przemienione, chwalebne.
Według tradycji, Maryja nie umarła, ale jedynie zasnęła, i tak została przez aniołów wzięta do nieba – do tej pory w wielu sanktuariach na świecie, jak choćby w naszej Kalwarii Zebrzydowskiej, to wydarzenie jest inscenizowane. Ale w swoim Wniebowzięciu Maryja jest znakiem dla każdego z nas – Ona jako pierwsza „należy do Chrystusa”, i chce nam pomagać, byśmy także my byli z Nim zjednoczeni, i mieli udział w zmartwychwstaniu do życia wiecznego, a nie do potępienia.
Uroczystość Wniebowzięcia, związana zatem z Wielkanocą i tajemnicą zmartwychwstania, to także wielkie dowartościowanie godności naszego ciała. Prośmy dzisiaj Maryję, żeby pomagała nam w naszej codziennej, ludzkiej rzeczywistości na życie w ciele oddawanym „na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz rozumnej służby Bożej” (Rz 12,1n).
Ewangelia: Łk 1, 39-56
W pięknym hymnie uwielbienia Boga – Magnificat – pełna pokory Maryja, służebnica Pana, oddana całkowicie i dobrowolnie wypełnieniu Jego planu miłości, wyśpiewuje także słowa, których pełnego znaczenia sama jeszcze nie rozumiała: „Oto odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia”. Te słowa spełniły się i spełniają dalej w każdym pokoleniu wierzących. Od pierwszych wieków Kościół nieprzerwanie, pomimo pojawiających się herezji i prób podważenia roli Matki Pana, oddawał Jej najwyższą chwałę spośród świętych, jednocześnie podkreślając fundamentalną różnicę między uwielbieniem należnym tylko Bogu, a hołdem chwały należnym pierwszej wśród świętych. Kult poświęcony Maryi, „choć zgoła wyjątkowy, różni się przecież w sposób istotny od kultu uwielbienia, który oddawany jest Słowu Wcielonemu na równi z Ojcem i Duchem Świętym, i jak najbardziej sprzyja temu kultowi. Wyraża się on w świętach liturgicznych poświęconych Matce Bożej oraz w modlitwie maryjnej, takiej jak różaniec, który jest ,,streszczeniem całej Ewangelii” (por. KKK 971).
Ewangelia, którą dziś rozważamy, jest zatem najpierw zaproszeniem do odnowienia naszej osobistej relacji z Maryją. Relacji z Kimś, a nie z czymś. Ona jest nam dana przez samego Boga jako nasza Matka w porządku łaski, ponieważ nie tylko z całą miłością zatroszczyła się o poczętego w Jej łonie Jezusa Chrystusa, ale przez swoją wiarę, nadzieję i miłość współdziałała – i angażuje się dalej z nieba – abyśmy osiągnęli chwałę nieba (por. KKK 968-969).
Po drugie, Magnificat Maryi zalecali odmawiać święci jako szczególną modlitwę uwielbienia Boga za łaski już przez nas otrzymane, aby odnaleźć pokój serca pośród zmagań codzienności, i otworzyć się na nowe łaski. Słowo, przez nas zachowywane i rozważane, tak jak w życiu Maryi, daje nam światło nie tylko na życie tu i teraz, ale niesie w sobie o wiele większą moc – spełni się w doskonały sposób w niebie.
Po trzecie, Wniebowzięcie to także zaproszenie do tego, żeby przypomniawszy sobie nasze chrzcielne powołanie do życia w niebie, bardzo świadomie angażować się w codzienność i życie dla innych – a nie dla siebie. Maryja, w niezwykły i tajemniczy sposób obdarowana miłością Boga, nie zamyka się we własnej kontemplacji czy jakiejś psychologicznej analizie siebie. Ona, zawsze wierna przecież modlitwie i zasłuchaniu w słowo Pana, wychodzi z domu, idzie służyć swojej starszej i potrzebującej krewnej Elżbiecie. Kiedy modlimy się do Maryi, ona zawsze pomaga nam zapomnieć o sobie samych, a znów ustawić wzrok właściwie – ku Bogu i ku drugiemu człowiekowi.





Co? Gdzie? Kiedy?
