Zwrot głoszenie Ewangelii czy Dobrej Nowiny o Królestwie utarł się już w naszej kulturze tak bardzo, że rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, co on faktycznie znaczy.

Sobota, I Tydzień Adwentu - dzień powszedni albo wspomnienie św. Mikołaja, biskupa
komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: dr Maciej Wacławik
Pierwsze czytanie: Iz 30, 19-21. 23-26
Proroctwo Izajasza przy pierwszej lekturze jawi się jako pełne sprzeczności i paradoksów. Bóg karmi chlebem niedoli i poi wodą ucisku, a równocześnie Nauczyciel ma się ujawnić i prowadzić lud właściwą drogą, by w końcu Pan opatrywał rany i stłuczenia. Jednak w tym pozornym napięciu kryje się głęboka jedność Bożej troski. To ten sam, niezmienny Bóg, który na pustyni karmił Izrael manną, a ona smakowała każdemu na inny sposób, teraz dalej go karmi i podobnie jak na pustyni woda ze skały podtrzymywała życie, tak i teraz pojony jest wodą. Nie zmienia się Bóg ani Jego opieka – zmianie ulega jedynie smak daru, zależnie od nastawienia serca przyjmującego. To dla ludu, który wybrał niewłaściwą ścieżkę i odstąpił od Przymierza, chleb zaczął smakować niedolą, a woda uciskiem. Nauczyciel wzywający na drogę prawdy i bezpieczeństwa, nie jest opozycją, lecz tym samym, który zapewnia pokarm i zsyła deszcz na pola. Dlatego ostatnie słowo proroctwa nie należy do cierpienia. Pan, jak dobry lekarz, opatruje rany, które błędne wybory i ich konsekwencje zadały ludowi. Ten sam Bóg, który karmi i nawołuje, nie zostawia człowieka w niedoli, lecz troszczy się o uzdrowienie i pomaga mu wrócić na prawidłową drogę.
Psalm responsoryjny: Ps 147A(146), 1b-2. 3-4. 5-6
Kolejne paradoksalne obrazy przedstawia dzisiejszy fragment psalmu. Oto z jednej strony wszechmocny i wszechwiedzący Bóg, który przelicza bezmiar gwiazd i każdej z nich nadaje imiona. Z drugiej – dostrzega każdego człowieka, pochyla się nad jego utrapieniami i cierpieniami, nad kruchością ludzkiej kondycji, jej zranieniami i złamaniami, zarówno w wymiarze cielesnym, jak i psychiczno-duchowym. Ten sam Bóg, którego mądrość nie zna granic, i który zaplanował najdalsze zakątki kosmosu, nie ogranicza się do majestatu swojej władzy nad światem, lecz staje się bliski w najprostszych, codziennych zmaganiach. Wchodzi w intymną relację opatrywania ran, depresji i zwątpienia. Jego wielkość i delikatność, potęga i czułość są dwiema ekstremami tej samej miłości. Prawdziwa wszechmoc i wszechwiedza nie objawia się bowiem w triumfalnym dystansie, ale w zdolności do uleczenia i podźwignięcia tego, co z ludzkiego punktu widzenia wydaje się najmniejsze i niepozorne. Pan, który zna po imieniu gwiazdy, zna także po imieniu każdego człowieka i z tą samą uwagą troszczy się o jego życie – dla niego w końcu uczynił cały wszechświat.
Ewangelia: Mt 9, 35 – 10, 1. 5a. 6-8
Zwrot głoszenie Ewangelii czy Dobrej Nowiny o Królestwie utarł się już w naszej kulturze tak bardzo, że rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, co on faktycznie znaczy. Zazwyczaj interpretujemy go w perspektywie chrześcijańskiej, popaschalnej, jako o przekazywaniu wieści o zbawieniu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Jednak w świecie grecko-rzymskim termin euangelion miał inny sens. Było to nie tylko opowiadanie o jakiś wydarzeniach, ale komunikat, który sam w sobie konstytuował rzeczywistość. Samo ogłoszenie miało charakter performatywny i proklamacyjny – zmieniało status społeczny i porządek polityczny. W tym sensie Jezus, głosząc Królestwo Boże, nie tylko informuje o nadchodzącym wydarzeniu, ale przez sam akt głoszenia je ustanawia. Później zapytany przez faryzeuszów, o to, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział, że królestwo Boże jest pośród nich (Łk 17,20n). Potwierdza to również św. Paweł, kiedy pisze, że królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym (Rz 14,17). Nie jest to rzeczywistość przyszła, ale już obecna, i jak każde królestwo, realizująca się w przepisach Prawa i wypełnianiu ich przez poddanych, przez co to od nas zależy, jak będzie ono funkcjonować.




Co? Gdzie? Kiedy?
