21 stycznia
środa
Agnieszki, Jarosława
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarz do czytań, 7 grudnia

401

Nawrócenie to nie jest coś opcjonalnego dla nas, chrześcijan, jakaś pobożniejsza droga życia. To absolutna konieczność. Ciągle jest przed nami jakiś kolejny, choćby mały, etap nawrócenia. Duch Święty pokazuje nam nieraz z zaskoczenia, jak bardzo nasze serce jest jeszcze dalekie od upodobnienia się do Serca Jezusa.

Tekst czytań

Fot. pixabay

Druga Niedziela Adwentu

komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: ks. Mateusz Mickiewicz

 

Pierwsze czytanie: Iz 11, 1-11

Święty Hieronim, jeden z wielkich Ojców Kościoła Zachodniego, tłumacz Pisma Świętego z języków oryginalnych na łacinę (autor Wulgaty), nazywał proroka Izajasza „ewangelistą Starego Testamentu”. Choć dzisiejsze proroctwo z tak zwanej „Księgi Emmanuela”, a więc zbioru proroctw dotyczących nadejścia Mesjasza, „Boga-z-nami”, powstało około 750 lat przed narodzeniem Jezusa Chrystusa, to zarówno ten fragment, jak i cała Księga Izajasza w wielu momentach przypomina dziennikarską kronikę – natchniony autor (lub autorzy) mówi tak, jakby na własne oczy widział Tego, który ma nadejść.

Izajasz zapowiada, że Mesjasz będzie pochodził „z pnia Jessego”, a więc z rodu ojca króla Dawida. Zwróćmy uwagę, że właśnie dlatego Jessego spotykamy w pieśniach adwentowych i maryjnych. Choć Dawid był największym i najbardziej wychwalanym królem przez Izraelitów, nie był wolny od poważnych błędów i nadużyć, a już u schyłku życia jego syna, Salomona, kraj uległ trwałemu podziałowi i doświadczał poważnego kryzysu. To jednak ciekawe, że ów oczekiwany potomek pojawi się, wyrastając jak „różdżka” (gałązka, odrośl) z pnia Jessego – a więc w ubóstwie, pokorze, słabości, zupełnie inaczej, niż wielcy królowie i wodzowie starożytności. Choć miesiąc jest zimowy, wiemy, jak czujnego oka wymaga dostrzeżenie małego, nowego pędu albo odrośli na drzewku w przydomowym ogródku czy w pobliskim parku, kiedy nadchodzi wiosna.

Choć przyjdzie w pokorze, delikatnie, to spocznie na Mesjaszu w całej obfitości Duch Pana – bez trudu rozpoznajemy w przywołanych przymiotach dary Ducha Świętego (powtórzona w tym fragmencie „bojaźń Boża” w Septuagincie jest „pobożnością” i „bojaźnią Bożą”, i tak Tradycja Kościoła uczy nas o 7 darach Ducha, a więc o pełni). Mesjasz, pełen Bożego Ducha, wprowadzi na ziemi pokój mesjański – taki, o którym ludziom, targanym wojnami (wtedy i dzisiaj) mogłoby się tylko śnić. Przyjście Chrystusa zawsze przynosi pokój, jakiego świat dać nie może.

Jak bardziej otworzyć się na działanie Ducha Świętego, na poznawanie prawdy o nas samych? Adwent to uprzywilejowany czas słuchania słowa Bożego. Ci, którzy dzielnie uczestniczą w codziennych roratach, skoro świt zostają nakarmieni obficie specjalnie przygotowanymi przez Kościół czytaniami. Uważnie słuchając czytań w adwentowe dni, i poświęcając czas na osobiste ich rozważenie w ciszy, możemy na nowo poznać, kim jest Ten, który Przychodzi – przychodzi w święta swojego Narodzenia, kiedyś na końcu czasów, ale także przychodzi do mnie – teraz, dzisiaj, tu, gdzie jestem, ale bardzo delikatnie – jak mała, powoli kwitnąca gałązka.

Psalm responsoryjny: Ps 72, 1–2, 7–8, 12–13, 17

Psalm 72 to piękna modlitwa o błogosławieństwo dla króla, prawdopodobnie śpiewana najpierw na cześć mądrego Salomona. Później jednak, po głębokim kryzysie, jakim było wygnanie babilońskie, to Słowo nabrało charakteru proroctwa o mesjańskim królu, który nastanie w Izraelu na końcu czasów. Król, którego zapowiada psalm, będzie prawdziwie Bożym namiestnikiem, zaprowadzi powszechny pokój. Psalm 72 powróci do nas jeszcze w kolejne adwentowe dni, a potem – w okresie Narodzenia Pańskiego, bo wprost mówi o królach, którzy z daleka przybędą, aby ofiarować swoje dary nowemu Królowi.

Mesjański król zatroszczy się o najbardziej pokrzywdzonych, dostrzegając każdego ze swoich poddanych. Biedak, nędzarz, ubogi – wzruszają nas te postaci, ale tak naprawdę to każdy z nas potrzebuje w nich zobaczyć siebie. Zapowiadanym królem czasów mesjańskich, od którego nikt wspanialszy już nie przyjdzie, jest Jezus Chrystus, Król Wszechświata, Ten, który przez swoją najświętszą krew odkupił nas z niewoli grzechu. Adwent jest nam dany po to, by szczerze przyznać się przed samym sobą i przed Bogiem, że sami jesteśmy jak biedacy – pogrążeni w różnych grzechach, zmagający się ze słabościami, nieufni w wolę Bożą dla naszego życia.

Dobry król, Jezus, nie tylko jest Panem Wszechświata. On troszczy się o każdego ze swoich poddanych. Do Niego my, biedni, zawsze możemy przyjść i otrzymać więcej niż się spodziewamy.

Dzisiejszy psalm – nasza modlitewna odpowiedź na proroctwo z Księgi Izajasza o potomku Jessego, napełnionym Duchem Świętym – obiecuje pokój na ziemi. Jak buduję pokój w mojej rodzinie, wspólnocie? Z kim powinienem się pojednać przed świętami?

Jednak oprócz tych pytań, w kim z nas nie rodzi się i to, skierowane do Pana Boga, dlaczego nadal na świecie tyle wojen, cierpienia, ludzkiego bólu? Mesjasz, który przychodzi, to także ten, który objawi się ostatecznie jako cierpiący sługa Pana (por. Iz 53), aby jako Odkupiciel przeżyć z nami każde nasze cierpienie, i obiecać, że chce dać nam pełnię życia i pokoju – w królestwie Ojca. Świadomi Jego obecności w naszym życiu mamy nieść innym Jego pokój.

Drugie czytanie: Rz 15, 4-9

Cały List do Rzymian to długa katecheza świętego Pawła o tym, czym jest dar zbawienia, który przynosi ludziom Jezus Chrystus, i w którym nasz udział zaczyna się przez chrzest święty. Jest jednak cały czas przed każdym z nas droga do przejścia, aby coraz pełniej, bardziej otwartym sercem, uczestniczyć w usprawiedliwieniu – a więc uwolnieniu nas od grzechu i jego skutków. To droga codzienna, i często bardzo mozolna. Boża pedagogia to nie prowadzenie nas przez spektakularne, emocjonalne zrywy, ale droga codziennej, wiernej, cierpliwej modlitwy i współpracy z łaską Bożą. Aby nie ulec zniechęceniu, i nie stracić nadziei na ostateczne zbawienie, Pan Bóg zostawił nam poprzez Kościół swoje Słowo, obecne w Piśmie Świętym. Pisma niosą „cierpliwość i pociechę”, i przez to podtrzymują naszą nadzieję. Dlatego w Adwencie to właśnie ja muszę więcej czasu spędzać ze Słowem, aby w Nim spotkać Przychodzącego do mnie Pana.

„Przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was – ku chwale Boga”. Syn Boży stał się człowiekiem, a więc Bóg wszedł z całą miłością w naszą ludzką rzeczywistość. Przyjął ludzkie ciało z jego ograniczeniami, wziął na siebie skutki naszych grzechów, sam będąc bez grzechu, przeżywał nawet te same pokusy, ale całkowicie oddany Ojcu wyszedł z nich zwycięsko. Skoro Jezus przez tajemnicę Wcielenia przyjmuje mnie, to i ja mam w pewien sposób, naśladując Jego, przyjąć tę rzeczywistość, która mnie otacza (począwszy od pokornej akceptacji samego siebie, a to bez Jego miłości niemożliwe) i stać się jak On – nie przyjmując mentalności świata, być zaczynem Królestwa, żywym członkiem Kościoła. Tak żyli święci – Carlo Acutis, który zamiast udostępniania głupot ewangelizował Internet, Jan Paweł II, który pośród szalejącej rewolucji seksualnej głosił prawdę o sakramentalności ciała i pięknie miłości małżeńskiej, bł. Stefan Wincenty Frelichowski, który w otchłani obozu koncentracyjnego był duchowym i ludzkim oparciem dla młodych i starych, narażonych na moralne zepsucie i utratę wiary.

Ewangelia: Mt 3, 1-12

Nawrócenie to nie jest coś opcjonalnego dla nas, chrześcijan, jakaś pobożniejsza droga życia. To absolutna konieczność. Ciągle jest przed nami jakiś kolejny, choćby mały, etap nawrócenia. Duch Święty pokazuje nam nieraz z zaskoczenia, jak bardzo nasze serce jest jeszcze dalekie od upodobnienia się do Serca Jezusa.

Głównym bohaterem dzisiejszej Ewangelii jest Jan Chrzciciel – ostatni z proroków Starego Testamentu, który miał misję i przywilej bezpośredniego wskazania na Mesjasza.

Surowość Jana i powaga jego słów wydaje się daleka od poprawności politycznej i szacunku do każdego bez względu na jego wybory. Ale życie w Kościele to nie przymrużenie oka na zło we własnym życiu, żartobliwe i lekkomyślne podejście do kwestii grzechu i pokuty. Żeby zrozumieć i przyjąć mocne słowa Jana, potrzebujemy w Adwencie osobistej pustyni – choć trochę dłuższej modlitwy osobistej, wyrzeczeń, jakiegoś rodzaju postu i jałmużny.

Spotkamy w tym Adwencie takich jak Jan Chrzciciel – w naszych parafiach odbywają się rekolekcje, przyjeżdżają spowiednicy; słuchamy głosicieli Słowa w Internecie. Ich słowa są nieraz surowe i mocne, ale po to, by ociosać nasze serce z pychy i zamknięcia na łaskę. Po to, by mógł w nas naprawdę narodzić się na nowo sam Chrystus, Baranek Boży, który gładzi grzech świata. Mój grzech.

PODZIEL SIĘ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 stycznia

Środa, wspomnienie św. Agnieszki, dziewicy i męczennicy
II Tydzień zwykły
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ewangelia: Mk 3, 1-6
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły



ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

Pod koloratką - kanał na YouTube



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter