Jan Chrzciciel był człowiekiem jednoznacznym.

Wprowadził w czyn ewangeliczne wezwanie Chrystusa, aby „wasza mowa była: Tak, tak; nie, nie” (Mt 5,37). Mógł zatem pozwolić sobie w wolności serca na słowo upomnienia głoszone z mocą ducha. Potwierdzone w jego wypadku życiem oddanym, pełnym pokuty, modlitwy i konsekwentnym umartwianiem swoich słabości. Jan musiał być bardzo wiarygodnym świadkiem, skoro ewangelista wspomina, że „ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem”. Inaczej ujmując – wszyscy. Przychodzili do niego nawet ci, których uważano za autorytety. I Jan nie stracił okazji, żeby uderzyć w pancerz ich pychy. Prorok znad Jordanu wypominał faryzeuszom i saduceuszom zuchwałe lekceważenie świętości Boga, które w ich wypadku przejawiało się w przekonaniu o bliskości z Nim bez wysiłku, o więzi bez miłości i prawdy.
Adwent, przynajmniej w teorii, jest czasem nawrócenia. Słowo Boże pokazuje nam, jakie znaczenie może mieć karcące słowo – gdyż taki charakter miało wezwanie Jana, wypowiadane nad Jordanem. Okazuje się, że w jego wypadku to działało. Współczesna praktyka komunikacji jest odległa od sposobu przyjętego przez ostatniego z proroków. Uczymy się argumentowania i osiągania konsensusu. Czujemy się natomiast nieswojo, gdy przychodzi powiedzieć kilka słów wprost. Tym bardziej odczuwamy dyskomfort, gdy sami usłyszymy parę cierpkich słów. O ile nie ma nic złego w subtelnych argumentach czy w osiąganych przez nas kompromisach w działalności zawodowej, o tyle w odniesieniu do moralności niekiedy kompromisy mogą być najgorszym z możliwych rozwiązań. Zamiast prowadzić do rozwiązania życiowych bolączek i dylematów, jeszcze bardziej gmatwają nasze życiowe ścieżki.
Jan Chrzciciel wymagał od ludzi wyznawania grzechów. Zanurzając ich w wodzie, dawał znak oczyszczenia, które tak naprawdę dokonywało się we wnętrzu. Obmycie bez stanięcia w prawdzie jest bez sensu. Jezus, który już raz przyszedł, daje nam Ducha Świętego, który rozpala ludzkie serca i oczyszcza je z brudu. To Duch daje siłę do stanięcia w prawdzie i wyznania swoich słabości w sakramencie pokuty i pojednania. To Duch daje siłę do wytrwałego nawracania się i przyjmowania wezwań, które kieruje do nas Bóg przez słowo Pisma Świętego, przez upomnienia kapłana z ambony, słowo prawdy wypowiedziane przez męża, żonę, rodziców, dzieci lub brata.




Co? Gdzie? Kiedy?
