17 stycznia
sobota
Antoniego, Rościsława, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dialog? Tak, ale...

Ocena: 5
227

Polska odrzuciła białoruską propozycję rozmów, bo – niestety – ze strony Mińska było to wyłącznie działanie propagandowe. To jednak wcale nie oznacza, że takie rozmowy nie są możliwe. Co więcej, mogą być potrzebne, i to obu stronom.

fot. PAP/EPA/BELARUS PRESIDENT PRESS SERVICE / HANDOUT

Skoro prezydent Donald Trump rozmawiał telefonicznie z białoruskim dyktatorem Alaksandrem Łukaszenką, także i polskie władze mogą zdecydować się na dialog z Białorusią. Ale z pewnością na niższym szczeblu i tylko o konkretach. Także dlatego, że Mińsk ma dziś bardzo skromne pole manewru.

 


JESTEŚMY ZAGROŻENIEM?

W lipcu białoruskie Ministerstwo Obrony opublikowało oświadczenie wydane przez szefa jej Departamentu Międzynarodowej Współpracy Wojskowej Walerija Rewienkę. Jest w nim zarówno podsumowanie propozycji białoruskiej, jak i ocena polskiej odpowiedzi. Czytamy więc absurdalne oskarżenia pod adresem naszego kraju, że „czynnikiem sprzyjającym wzrostowi napięć w regionie Europy Wschodniej jest przyspieszona militaryzacja Rzeczypospolitej Polskiej, która wyraźnie przekracza jej potrzeby obronne. (…) Działania te nie tylko negatywnie wpływają na regionalny układ sił, ale są również postrzegane przez nas jako element kompleksowej, nieprzyjaznej strategii wobec Republiki Białorusi. Jeszcze większym niepokojem napawają działania militarne prowadzone przez Rzeczpospolitą Polską w bezpośrednim sąsiedztwie terytorium naszego państwa. W ramach szeroko zakrojonego, długoterminowego projektu Tarcza Wschód w przyspieszonym tempie budowany jest kompleks zapór, fortyfikacji i nowoczesnych systemów monitorowania przestrzeni powietrznej Republiki Białorusi”.

Skoro Polska rzekomo prowadzi wrogie i niebezpieczne działania, to Białorusini zaproponowali rozmowy mające służyć „weryfikacji zamiarów” polskiej strony – szczegółów takiej weryfikacji nie podano. Wiemy, że nasz kraj zareagował zdecydowanie nieprzychylnie. Walerij Rewienko stwierdził więc, że odmowa Polski „świadczy o tym, że Warszawa nadal bezwarunkowo realizuje polecenia tych, dla których korzystny byłby wybuch nowego konfliktu zbrojnego w Europie”. I dodał, że „Republika Białorusi konsekwentnie i niezłomnie podąża drogą przywracania pokoju i stabilności w regionie Europy Wschodniej”.

W odpowiedzi polski MSZ wskazał, iż od czterech lat z terytorium Białorusi i przy użyciu jej służb prowadzone są wrogie wobec Polski działania hybrydowe. Jaskrawym tego przejawem jest sytuacja na granicy. Dodatkowo Białoruś wsparła nielegalne działania Rosji przeciwko Ukrainie i użyczyła swego terytorium do działań, które naruszają prawo międzynarodowe. W ich wyniku zabijani są cywile i niszczona cywilna infrastruktura. Ministerstwo wskazało, że współpraca wojskowa państw wymaga przestrzegania pewnego minimum zasad w ramach relacji międzynarodowych, tak aby mogła budować wzajemne zaufanie. „W obecnej sytuacji nie widzimy przestrzeni do podejmowania rozmów, a tym bardziej działań w tej mierze” – stwierdzono.

 


WRÓG DLA ŁUKASZENKI

Trudno było o pozytywną odpowiedź na tak absurdalne twierdzenia strony białoruskiej. I faktycznie, relacje między naszymi krajami są bardzo złe. Polska od wielu już lat była wskazywana przez państwowe media białoruskie i samego Łukaszenkę jako rzekomo niebezpieczna, pragnąca zająć zachodnią Białoruś i wykorzystująca do antypaństwowych celów polską mniejszość.

Historia działań zmierzających do podporządkowania władzom Związku Polaków na Białorusi sięga 2005 r. Sytuacja dramatycznie zaostrzyła się po wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 r., kiedy to Łukaszenka wygrał dzięki brutalnym fałszerstwom i zdławił powyborcze protesty, wsadzając do więzień tysiące ludzi. Jego ofiarą padł właśnie Związek Polaków. Co prawda szefowa ZPB Andżelika Borys została ostatecznie wypuszczona z aresztu, ale Andrzeja Poczobuta skazano na osiem lat więzienia za „sianie nienawiści” i „rehabilitację nazizmu” – w tym ostatnim przypadku chodzi o pielęgnowanie tradycji AK, która wg Mińska była „nazistowska”. Dodajmy, że „nieznani sprawcy” systematycznie niszczyli kolejne cmentarze żołnierzy AK na Grodzieńszczyźnie. A sytuacja polityczna się nie zmienia. Gdy pisany był ten artykuł, na Białorusi za kratami pozostawało 1187 więźniów politycznych…

Polska nie uznała wyników wyborów w 2020 r. i wsparła białoruską opozycję, która za granicą ma dwa główne ośrodki – w Wilnie i Warszawie. A Łukaszenka, wspomagany przez Moskwę, rozpoczął akcję przerzutu migrantów przez naszą granicę. „Biura podróży” na Bliskim Wschodzie oferowały zainteresowanym „łatwą podróż” do Europy. Ta podróż oznaczała przedzieranie się przez Polskę. Wymusiło to na naszym kraju stawianie zapory na granicy, a ostatecznie budowę Tarczy Wschód. Bo oczywiście Tarcza nie jest skierowana przeciw komukolwiek, ale stanowi linię obrony przed hybrydowymi działaniami Rosji i Białorusi. Wzmacnianie zaś Wojska Polskiego też nie jest spowodowane chęcią napaści na kogokolwiek, lecz dążeniem do zapewnienia sobie obrony. Ostatecznie Francuzi zbudowali słynną Linię Maginota – ogromny pas umocnień na granicy z Niemcami – nie po to, by na Niemców napaść, ale by się przed nimi obronić.

 


ROZMOWY SĄ MOŻLIWE

Czy to oznacza, że rozmowy z Białorusią nie są w ogóle możliwe? Z pewnością są. Kluczowe pytanie brzmi: co moglibyśmy dzięki nim osiągnąć?

Na pewno takim dialogiem nie uda się doprowadzić do najskromniejszej nawet demokratyzacji Białorusi, bo jak długo rządzi Łukaszenka, a kraj ten znajduje się pod wpływem Rosji, jest to niemożliwe. To zaś powoduje, że nierealne jest też przywrócenie niezależnego Związku Polaków na Białorusi – na istnienie jednej „demokratycznej wyspy” w dyktatorsko rządzonym kraju nie ma najmniejszych szans. Ale być może dałoby się uzyskać coś innego. Chociażby rezygnację przez Łukaszenkę z totalnej „depolonizacji” kraju, czyli likwidacji wszystkich instytucji naukowych, edukacyjnych i społecznych związanych z polską kulturą i językiem.

Jeśli nie dojdzie do zwolnienia Andrzeja Poczobuta w wyniku działań USA, to z pewnością jego los też mógłby być ważnym tematem rozmów. Sęk w tym, że Poczobut jest dla Łukaszenki swoistą „monetą przetargową”. Nie bardzo jednak wiadomo, co chciałby w zamian za jego zwolnienie. A trudno, by Warszawa zrezygnowała z popierania białoruskiej opozycji oraz nagle i niespodziewanie uznała władzę Łukaszenki.

Być może strona białoruska mogłaby zrezygnować z ciągłego wysyłania migrantów w kierunku naszej granicy, dodajmy – ludzi coraz bardziej niebezpiecznych. W wyniku ich działań zginął przecież polski żołnierz, a co najmniej kilku żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej zostało rannych.

Rzecz jasna, Białorusini czegoś chcieliby w zamian. Z pewnością realna byłaby jakaś normalizacja stosunków, w tym także przynajmniej częściowe otwarcie granicy. Dziś przejazd autobusem z Warszawy do Mińska lub na odwrót trwa co najmniej 3–4 doby (!), z czego co najmniej trzy trwa stanie w kolejce do jedynego czynnego przejścia granicznego Terespol–Brześć. Ewentualna możliwość ograniczenia sankcji nałożonych przez Unię Europejską na Białoruś musiałaby się wiązać z o wiele szerszymi działaniami strony białoruskiej. A w szczególności ze zmianą postawy wobec Ukrainy, bo przecież Rosjanie atakują ten kraj, korzystając także z białoruskiego terytorium. Ale to jest mało realne, bo na taki krok wymagana byłaby zgoda Moskwy. A dla Władimira Putina wojna z Ukrainą jest dziś najważniejsza. No, chyba że doszłoby do rosyjsko-ukraińskiego zawieszenia broni lub nawet do jakiegoś porozumienia pokojowego…

Problemem w ewentualnych rozmowach z Białorusią jest coś jeszcze: w tym kraju o najważniejszych sprawach decyduje jedna osoba, czyli Łukaszenka. Nie ma najmniejszych szans na wynegocjowanie w sprawach ważnych – a stosunki z Polską są ważne – czegokolwiek bez jego wiedzy i zgody. On po prostu musi chcieć, by jakieś spotkanie, na dowolnym szczeblu, się odbyło – i żeby nie było to jedynie coś, co przyda mu się do wykorzystania w codziennej propagandzie. Najnowsze białoruskie propozycje rozmów między resortami obrony były czysto propagandowe; władze w Mińsku mogą twierdzić, że to Polska nie chce rozmawiać, że to Polska się zbroi i ma agresywne zamiary. A nie o to przecież chodzi.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 stycznia

Piątek
I Tydzień zwykły
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ewangelia: Mk 2, 1-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
Nowenna do św. Agnieszki 12-20 I 



Najczęściej czytane artykuły



ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

Pod koloratką - kanał na YouTube



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter