Jeśli terytorium Polski nie jest wystarczająco chronione, to sytuację musimy uznać za zatrważającą. - mówi Arkadiusz Siwko, publicysta, autorem książki „Nadchodzi imperialna Rosja”, były prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, w rozmowie z Piotrem Kościńskim

Wszystkich chyba bulwersuje fakt, że w polu pod Osinami w województwie lubelskim spadł rosyjski dron, a wcześniej zapewne dwie godziny bez przeszkód latał nad Polską. Gdyby nie zahaczył o przewody wysokiego napięcia, mógłby dolecieć nawet do Warszawy. Co prawda, nie miał głowicy bojowej, ale to chyba nie powinno nas uspokajać?
Jeśli doprowadzamy do sytuacji, że na terytorium RP spada bojowy bezzałogowy statek powietrzny, zwany popularnie dronem, to mamy naprawdę dramatyczną sytuację. To już trzeci taki przypadek. W pierwszym – rakieta spadła w lesie pod Bydgoszczą, w drugim – uderzyła pod Przewodowem w województwie lubelskim, zabijając dwóch ludzi. Teraz mamy urządzenie, które trafiło na pole kukurydzy. Na szczęście, poza jednym przypadkiem, nie doszło do takiego wydarzenia w terenie zabudowanym, ale statystycznie rzecz biorąc, prędzej czy później rakiety czy drony będą spadać na tereny mieszkalne.
W kwestii rakiety pod Bydgoszczą władze państwowe uspokajały, że dokonano identyfikacji lecącego obiektu i nie stanowił on zagrożenia. Teraz Ministerstwo Obrony Narodowej stwierdziło, że dron leciał w polskiej przestrzeni powietrznej w ogóle niezauważony, bo znajdował się zbyt nisko – a więc odpowiednie urządzenia go nie namierzyły. To bardzo niebezpieczne. Jeśli terytorium Polski nie jest wystarczająco chronione, to sytuację musimy uznać za zatrważającą.
Czy prowadzenie obserwacji całej naszej przestrzeni powietrznej jest takie trudne? Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że zostaną zakupione aerostaty – ogromne balony na uwięzi, na których zostaną zawieszone radary mogące prowadzić taką obserwację.
Podobne aerostaty już mamy, już informują o przekraczaniu naszej przestrzeni powietrznej na niektórych pułapach, tyle że nie na wszystkich. Niestety, to wszystko nie wystarcza. Musimy dysponować siecią profesjonalnych satelitów obserwacyjnych, które uniemożliwią przenikanie nad terytorium Polski obcych rakiet czy też bezzałogowych statków powietrznych. I Polska satelity zamówiła, ale dotrą do nas nieprędko. Proces budowania ochrony terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest więc wieloletni.
Czy Pana zdaniem fakt, że rosyjski dron latał nad Polską, jest przypadkiem, czy był celowym testowaniem naszych możliwości obronnych przez Moskwę?
Możliwe jest zarówno jedno, jak i drugie. Nie zawsze sobie uświadamiamy, że graniczymy z krajem prowadzącym wojnę, z Ukrainą, będącą przedmiotem militarnej agresji Rosji. Nie ma możliwości, by ta wojna nie dotknęła naszego kraju. Ale oczywiście Rosjanie chętnie testują odporność swoich sąsiadów. Dotyka to regularnie krajów skandynawskich. Finlandia, Norwegia i Szwecja są bardzo często poddawane powietrznej ingerencji ze strony Rosji. Jeśli w Osinach spadł dron, który miał nas przetestować, to niestety, test ten oblaliśmy.
Co teraz powinniśmy zrobić? Jak najszybciej kupować nowy sprzęt do prowadzenia obserwacji?
Powtórzę to, co już powiedziałem: na to konieczne są miesiące, a nawet lata – i to mimo że jesteśmy liderem, jeśli chodzi o zakupy na cele obronne. Najważniejsze jest bowiem właściwe uszeregowanie priorytetów. Czy dobrze wytypowana została kolejność zakupów? Niestety, można mieć poważne wątpliwości. Powinniśmy bowiem zacząć od systemów obserwacji satelitarnej, a tymczasem właśnie one przybędą do nas jako ostatnie. A na takich systemach powinno się skupić MON, bo przecież nie możemy pozwolić, by obce rakiety czy drony latały bez przeszkód nad naszym terytorium.
Czy takie zakupy są bardzo kosztowne?
Oczywiście, wszystko to jest drogie, ale też niezbędnie potrzebne. Budżet obronny można porównać do domowego. Każda rodzina ustala jakieś priorytety: w pierwszej kolejności kupujemy coś najbardziej potrzebnego, w drugiej i trzeciej to, co mniej istotne. My koniecznie musimy mieć systemy obserwacji naszej przestrzeni powietrznej. I nie możemy polegać jedynie na wsparciu ze strony sojuszników. To kwestia naszej suwerenności.




Co? Gdzie? Kiedy?
