Jednym z największych wyzwań współczesnego wychowania jest nadmierne korzystanie z mediów cyfrowych przez dzieci.

W dzisiejszym świecie technologia sprawia, że życie staje się coraz łatwiejsze i bardziej komfortowe. Światła zapalają się automatycznie, schody ruchome zastępują chodzenie, podstawiamy rękę i woda sama płynie z kranu, a nawet w toalecie system samoczynnie spuszcza wodę. Wszystko to jest wygodne, ale czy na pewno dobre? Kiedy wszystko dzieje się za nas, znikają wyzwania, które rozwijają naszą aktywność – fizyczną, umysłową i społeczną.
W trosce o wygodę rezygnujemy z prostych czynności, które kiedyś były naturalnym elementem naszego dnia. Takie udogodnienia kuszą, ale mogą prowadzić do tego, że dzieci stają się coraz bardziej bierne i oczekują, że wszystko będzie im podane bez wysiłku.
Ostatecznie to my – dorośli – musimy znaleźć równowagę pomiędzy wygodą a zdrowym wyzwaniem, które wspiera rozwój i aktywność. A wisienka na torcie dopiero przed nami – świat mediów cyfrowych
– wskazuje moderatorka Akademii Familijnej.
Obecnie, w dobie technologii, trudno zachować równowagę dorosłym, a co dopiero dzieciom. Niska świadomość poważnych konsekwencji neurorozwojowych dla najmłodszych jest zatrważająca.
Niestety, w wyniku nadmiernego korzystania z mediów cyfrowych, u dzieci zaczynają pojawiać się trudności z koncentracją, zapamiętywaniem, a u najmłodszych również poważne zaburzenia rozwoju mowy. Zbyt intensywna i częsta ekspozycja na szybko zmieniające się bodźce ekranowe może prowadzić do rozregulowania układu nagrody w mózgu dziecka. To sprawia, że proste aktywności, takie jak spacer, zabawa klockami czy obserwacja przyrody, przestają być dla niego wystarczająco atrakcyjne.
Coraz częściej słyszymy od dzieci: «Ale nudne» albo «Nudzi mi się»
– wyjaśnia Magdalena Kowalska. A przecież nuda jest potrzebna i może być twórcza. Daje dziecku przestrzeń do sięgania do własnej wyobraźni, refleksji i samodzielnych pomysłów. To właśnie wtedy aktywują się w mózgu obszary odpowiedzialne za kreatywność, myślenie abstrakcyjne i rozwój wewnętrznej motywacji.
Jako nauczyciel z ponad 20-letnim stażem i obserwator współczesnych zmian w wychowaniu, widzę, jak bardzo dzieci zatracają kontakt z rzeczywistym światem, zastępując go tym wirtualnym. Obserwuję, jak łatwo wpadają w pułapkę, którą stawia im technologia, a rodzice, zamiast proponować alternatywę, szukają jak najprostszych rozwiązań, które rzekomo załatwią wszystko. Jak w tym wszystkim odnaleźć to, co dobre dla naszych dzieci? Jak im pomóc, by dostrzegały wartość w prostych, codziennych zadaniach czy zabawie?
– pyta rozmówczyni Polskifr.fr.
Warto pamiętać, że dziecko w wieku przedszkolnym nie wpadnie w pułapkę ekranów, jeśli wcześniej nie dostanie do ręki telefonu, tabletu czy pilota do telewizora. To my – dorośli – wyznaczamy kierunek i modelujemy przyzwyczajenia. Odpowiedzialność za cyfrowe środowisko dziecka zaczyna się od naszych decyzji, nawyków i granic. To nie technologia jest problemem samym w sobie, ale sposób, w jaki ją wykorzystujemy. To nie technologia zabiera dziecku dzieciństwo – to my oddajemy je ekranowi, gdy zamiast obecności i rozmowy, wybieramy łatwiejsze rozwiązania. A przecież dzieci najbardziej potrzebują nie bajek czy gier, a nas: spojrzenia, wspólnego milczenia, ręki trzymającej ich małą dłoń, bycia razem w zwyczajnych codziennych czynnościach: wspólne przygotowanie posiłku, rozmowy przy stole, obowiązki i zabawa
– wskazuje Magdalena Kowalska.



Co? Gdzie? Kiedy?
