Czy nasza reprezentacja, dzięki pracy trenera Urbana, jest już na poziomie, który pozwoli wywalczyć awans na mundial?

Listopadowe mecze piłkarskiej reprezentacji Polski miały odpowiedzieć na jedno, najważniejsze pytanie: czy nasza kadra nadal robi postępy pod okiem nowego trenera? Są one bowiem bardzo potrzebne, a wręcz niezbędne, jeśli marzymy o awansie na przyszłoroczne mistrzostwa świata. Odpowiedź na to pytanie miało dać przede wszystkim spotkanie z Holandią, czyli drużyną z europejskiego topu. Jan Urban, z powodu urazów i braku piłkarzy zawieszonych za kartki, nie miał łatwego zadania. Tak naprawdę miał bardzo twardy orzech do zgryzienia, szczególnie jeśli chodzi o ustawienie defensywy. A jednak selekcjoner znów pokazał, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.
W starciu z pomarańczowymi Polacy podjęli rękawicę. Drugi raz w tych eliminacjach urwali im punkty. Pierwszego miejsca w grupie nam to nie dało, ale mecz na Stadionie Narodowym wlał w serca kibiców kolejną dawkę optymizmu. Nie było to bowiem spotkanie, w którym biało-czerwoni myśleli tylko o defensywie. W grze naszej reprezentacji widać dobrą zmianę. Każdy piłkarz wie, co ma robić, a co równie istotne, jeden walczy za drugiego, rodzi się drużyna z charakterem. W funkcjonowaniu naszej kadry pojawiły się rzeczy i zachowania, które od dawna powinny być standardem. To nie jest zlepek kilkunastu indywidualności, tylko ekipa gotowa za chwilę pójść za sobą w ogień. Czyja to zasługa? Nie mam wątpliwości. Jana Urbana. Jego praca pokazuje, jak niewiele trzeba było zrobić, by polska reprezentacja zaczęła właściwie działać. Nie trzeba opowiadać bajek, zaklinać rzeczywistości. Ważne są bowiem takie zachowania, jak szczerość, otwartość w kontaktach oraz nieszukanie dziur w całym. Obecny trener kadry robi to wszystko we właściwy sposób. Dlatego można mieć nadzieję, że w przyszłym roku zobaczymy Polskę w finałach mistrzostw świata.
Państwo znają już wyniki losowania barażów. Ja, pisząc te słowa, nie znam rywali czekających na naszą kadrę. Kimkolwiek by oni byli – Polaków czeka wyzwanie. Denerwuje mnie, gdy ktoś opowiada, że to wstyd, by nasi piłkarze na tę imprezę się nie dostali. A niby dlaczego wstyd? Od lat nie jesteśmy potęgą, w ostatnich miesiącach byliśmy świadkami potężnego kryzysu wokół kadry. Dlatego niezmiennie musimy znać swoje miejsce w szeregu. Tym bardziej, że z Europy na powiększony mundial nadal dostać się trudno. Co bowiem istotne, na rozszerzeniu mundialu zyskały przede wszystkim inne kontynenty. Z naszego awans wywalczy szesnaście drużyn. To oczywiście najwięcej, ale patrząc na siłę europejskich reprezentacji – nadal mało. Afryka otrzymała dziewięć, a Azja osiem miejsc. Dlatego proszę pamiętać: europejska droga na mistrzostwa świata była i jest wyboista. Pytanie, czy nasza reprezentacja, dzięki pracy trenera Urbana, jest już na poziomie, który pozwoli ten awans wywalczyć? Bardzo bym sobie tego życzył, bo mundial to zawsze wielkie święto. I byłoby miło, gdyby wzięła w nim udział także nasza drużyna.



Co? Gdzie? Kiedy?
