Nikt nie może mieć wątpliwości: w świecie sportu są równi i równiejsi. Na takie sytuacje nie ma wytłumaczenia.

Sport nigdy nie był wolny od polityki. Niestety. I to się wciąż nie zmienia. Polityka jest w pobliżu wielkich sportowych wydarzeń. Bardzo trudno to zmienić. Trzeba jednak próbować trzymać ją od tej dziedziny życia jak najdalej. Wszelkimi sposobami. Bo inaczej coraz częściej będziemy świadkami sytuacji podobnych do tej, jaka miała miejsce podczas koszykarskich mistrzostw Europy. Minęło już sporo czasu, a ja wciąż nie mogę tego pojąć.
Atmosfera podczas meczu Polski z Izraelem w Katowicach była daleka od idealnej. To fakt. Nasi kibice buczeli, gdy rywale byli przy piłce, pojawiły się też gwizdy podczas hymnu tego kraju, co było skandalem. Szacunek w takim momencie trzeba umieć zachować. Mimo wszystko. Za to absolutnie karygodne było zachowanie ochrony, która za wszelką cenę starała się usuwać z trybun palestyńskie flagi. Z jakiego powodu? Od kiedy jest to zakazany w naszym kraju symbol? Kłopotów nabawił się też jeden z kibiców. Miał flagę Palestyny na policzku i został zmuszony do zmycia jej. Absurd. Te sytuacje zdarzyć się nie powinny. Nigdy. Ale doszło do nich, bo nieustannie robi swoje polityczna poprawność. Coś, co od lat toczy ten świat. W założeniu miała ona służyć okazywaniu szacunku. Ale co chwila widać i słychać wokół nas, do czego tak naprawdę się ją wykorzystuje. Szacunek jest ważny… ale tylko wtedy, gdy dotyczy on „nas”. Ci „nasi” to mocarze tego świata, także polityczni. A maluczcy mają siedzieć cicho i się nie wychylać.
Przesadzam? Nic z tych rzeczy. Wystarczy przypomnieć, co wydarzyło się w trakcie sierpniowego meczu Rakowa Częstochowa w europejskich pucharach. Kibice Maccabi Hajfa wywiesili w jego trakcie transparent obrażający wszystkich Polaków. Nazwali nas „mordercami od 1939 roku”. Kiedy piszę te słowa, palce mi drżą. Skandal niewyobrażalny. Sytuacja jasna, klarowna i oczywista. Wymagająca natychmiastowej reakcji. Wielu z Państwa nie śledzi pewnie aż tak dokładnie wydarzeń wokół piłkarskich stadionów i nie wie, co wydarzyło się później. Otóż postępowanie UEFA w sprawie ohydnego, obraźliwego transparentu wywieszonego przez Izraelczyków trwało, trwało i trwało. Nie wiem, co takiego trzeba było wyjaśniać tak długo lub co zrozumieć! Doprawdy, nie wiem. Decyzji w każdym razie nie mogliśmy się doczekać aż do drugiej połowy listopada. Kara była „dotkliwa”, całe 30 tys. euro. Za to Raków otrzymał wyrok już tydzień po tamtym spotkaniu: 30 tys. euro grzywny za odpalenie środków pirotechnicznych i 10 tys. euro za prezentowanie treści „niewłaściwych dla sportowego wydarzenia”. Jak brzmiał transparent polskich kibiców? „Izrael morduje, a świat milczy”. Kurtyna. Tak długie milczenie europejskiej centrali piłkarskiej przeraża i szokuje. Już nikt nie może mieć wątpliwości: w świecie sportu są równi i równiejsi. Na takie sytuacje nie ma wytłumaczenia. Żadnego.
Za wiele polityki w sporcie oznacza kłopoty. Kiedy jest jej za dużo, dochodzi do wypaczeń. Opisane powyżej sytuacje nie są odosobnione. Dlatego powtórzę: dobrze byłoby uwolnić świat sportu od politycznych wpływów. Obawiam się tylko, że jest to marzenie ściętej głowy.




Co? Gdzie? Kiedy?
