16 kwietnia
wtorek
Kseni, Cecylii, Bernardety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Trzy piety Michała Anioła

Ocena: 5
1785

Któż nie zna rzeźby z bazyliki św. Piotra przedstawiającej Matkę Bożą trzymającą martwego Chrystusa? Ale to nie jedyna pieta słynnego włoskiego rzeźbiarza.

fot. Gabriele Diana/Wikimedia Commons/bez tla

Pieta Bandini

Tego dnia, gdy na ziemię ukraińską padały pierwsze bomby rosyjskiego agresora, we Florencji otwierano wystawę zatytułowaną „Trzy piety Michała Anioła. U was nie myślą, co krwi kosztowało”.

Przypomniała mi się wtedy opowieść jednego ze znakomitych patrologów polskich, że w ponurych czasach II wojny światowej pocieszały go chwile, które jako dziecko spędzał ze swoją ukochaną mamą pokazującą mu albumy z malarstwem włoskim i opowiadającą o innym, lepszym i piękniejszym świecie, który istnieje gdzieś za górami i lasami… Jego życie tak się potoczyło, że mógł odwiedzić dziesiątki, jeśli nie setki, galerii i pinakotek, nie tylko we Włoszech…

Słynna pieta Michała Anioła znajduje się w bazylice św. Piotra i w oczach wielu znawców uchodzi nie tylko za najbardziej znaną, ale i za najpiękniejszą rzeźbę świata (pisałem o niej szerzej w „Idziemy” 08/2021). Ale są także dwie inne, mniej znane, a z pewnością warte uwagi. Na wspomnianej wystawie po raz pierwszy wszystkie trzy „występują” razem, choć tylko jedna z nich, nazwana Bandini, jest w oryginalnej formie, dwie pozostałe natomiast w dokładnie zrobionych odlewach.

„U was nie myślą, co krwi kosztowało” – napisał Michał Anioł Buonarotti na rysunku piety podarowanej arystokratycznej rodzinie Colonna, zachowanym do dzisiaj w Bostonie. Jest to cytat z „Boskiej komedii” Dantego, odnoszący się do ofiary Chrystusa na krzyżu, poniesionej dla człowieka.

 


ŚWIADECTWO ZMAGANIA

Pierwszą pietę, tę najbardziej znaną, wyrzeźbił Buonarotti, gdy jeszcze nie ukończył 25. roku życia – czyli pod koniec XV w. – na zamówienie kard. Jeana Bilhères de Lagraulas. Powstało dzieło, które zadziwiło wszystkich i nie przestaje zadziwiać. W nienaruszonym ciele „najpiękniejszego z synów ludzkich” (Ps 45, 3) dostrzegamy wyobrażenie Zmartwychwstałego, który zwycięża śmierć. Giorgio Vasari, szesnastowieczny włoski malarz, rysownik i historiograf sztuki, pisał w odniesieniu do arcydzieła Michała Anioła: to cud, że kamień, początkowo bez kształtu, został kiedykolwiek sprowadzony do tej doskonałości, o której ukształtowanie w ciele walczy natura…

W 1547 r. Michał Anioł powrócił do tej formy rzeźby, po tym jak w świecie i jego osobistym życiu nastąpiły głębokie zmiany. Spustoszenie Rzymu z 1527 r. spowodowało nie tylko ogromne straty w dziedzinie sztuki, ale także przeobrażenia w spojrzeniu na losy miasta, stolicy chrześcijaństwa, i jego misji dla całego świata. W 1532 r. upadła Republika Florencka, z którą Buonarotti czuł się mocno związany, i do władzy wróciła arystokratyczna rodzina Medici. W roku 1547 zmarła w Rzymie serdeczna przyjaciółka artysty Wiktoria Colonna.

Wszystko to spowodowało, że genialny rzeźbiarz coraz częściej i głębiej rozmyślał o sensie życia i powołaniu artysty, o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa i o czekających nas wszystkich śmierci i sądzie ostatecznym. Niekiedy przeżywał nawet silne stany depresyjne, nie poddając się duchowo i szukając jakiegoś pocieszenia. Pieta, którą wtedy rzeźbił, jest świadectwem tego wielopłaszczyznowego duchowego zmagania. Zresztą, tworzył ją z myślą o własnym grobie, dlatego w wyrzeźbionym Nikodemie ukazał samego siebie.

Centralną postacią piety Bandini jest oczywiście Chrystus, osuwający się bezwładnie i z trudem podtrzymywany przez Maryję, Nikodema i Marię Magdalenę; trzy postacie tworzą kompozycję w formie piramidalnej. Matka Boża ma mało wyraźne rysy twarzy. Być może artysta chciał w ten sposób ukazać, że ludzki ból może być tak mocny, że potrafi je niwelować. Prawa ręka Chrystusa, podniesiona i podtrzymywana przez Nikodema, dotyka ramienia Magdaleny, podczas gdy lewa wisi bezwładnie przed Maryją i zajmuje środek kompozycji. Głowa Jezusa, prawie połączona z głową Maryi, tworzy linię, która ciągnie się dalej w prawym ramieniu Chrystusa, a stamtąd do ramienia Magdaleny.

Takie bogactwo kompozycyjne daje grupie silną duchową wymowę, przekraczającą luki i uzupełnienia, niwelującą materialność marmuru i czyniącą z niego żywy, pulsujący materiał. Kamień wybrany na to dzieło odznaczał się podobno szczególną twardością. W miarę jak prace postępowały, Buonarotti był coraz mniej zadowolony z tego dzieła, a ok. 1555 r. miał nawet próbować je zniszczyć.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest kapłanem diecezji płockiej, filologiem klasycznym i patrologiem, pracownikiem Stolicy Apostolskiej

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 kwietnia

Środa, III Tydzień wielkanocny
Każdy, kto wierzy w Syna Bożego, ma życie wieczne,
a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 6, 35-40
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane komentarze



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter