19 września
środa
Januarego, Konstancji, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Twarz Syrenki

Ocena: 0
725

Dała twarz warszawskiej Syrence, a kilka lat później napisała słynną piosenkę „Hej chłopcy, bagnet na broń”. Życie Krystyny Krahelskiej było krótkie, ale od początku do końca niezwykłe.

fot. Rajmund Rusakiewicz

Spiżowa Syrenka wyrosła nad Wisłą z inicjatywy samego Stefana Starzyńskiego, prezydenta Warszawy. W roku 1936 Zarząd Miejski Warszawy opracowywał godło stolicy i wtedy Starzyński poprosił rzeźbiarkę Ludwikę Kraskowską-Nitschową, której prace znał i cenił, o rozpoczęcie prac nad pomnikiem Syreny.

 

Słowiańska siła i wdzięk

Ludwika Nitschowa przygotowała dwa projekty. Pierwszy przedstawiał 20-metrowy posąg z zielonego szkła, umieszczony na filarze pośrodku Wisły. W dzień miałby wskazywać poziom wody, w nocy – oświetlony – byłby atrakcją Warszawy. Realizacja rozbiła się o wysokie koszty. Drugi projekt był znacznie skromniejszy: wysoki na 3,75 m monument miał stać na lewym brzegu Wisły, w basenie z fontannami, na obrzeżu miały siedzieć dwa orły.

Artystka miała określoną wizję Syreny. Nie chciała rusałki. Chciała, by symbolem stolicy stała się dziewczyna o typowej polskiej urodzie, pełnej wdzięku, a jednocześnie „słowiańskiego charakteru i siły”. Pierwowzór spotkała u swojej przyjaciółki, znanej dziennikarki Wandy Krahelskiej-Filipowiczowej, u której mieszkała jej bratanica Krystyna, panna z Polesia. Była ona studentką geografii i historii, a potem etnografii na Uniwersytecie Warszawskim. Wysoka, świetnie zbudowana, o zdecydowanej urodzie, jasnowłosa, zielonooka, z twarzą o szlachetnych rysach – spełniała wszystkie warunki artystki, by zostać „twarzą” miasta. Stała się zaś symbolem jego niezłomnej obrony.

Krystyna razem z ciotką bywała u prof. Nitschowej, gdzie spotykało się środowisko artystów, rzeźbiarzy i malarzy. Była lubianym gościem. Od 13. roku życia pisała wiersze, proszono ją niejednokrotnie, by zaśpiewała którąś ze swych ulubionych piosenek lub dumek. Głos miała nieprzeciętny, jako studentka dała kilka koncertów w Polskim Radiu. W swojej książce „Opowieść o piosence” Ludwika Nitschowa napisała o Krystynie Krahelskiej, że „największymi jej zdolnościami jest muzyczność niezawodna, która dźwięczy nawet w jej wierszach. Jej głos słowiczy, śliczny – jako odpowiedź na życie, jak u ptaka, któremu drży niecierpliwie gardło”.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 13 (599), 26 marca 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 5 kwietnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI