18 czerwca
wtorek
Marka, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarze do czytań - Poniedziałek - VII tydzień zwykły - Święto Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła

Ocena: 5
412

Tych klika słów, które wypowiedział Jezus z krzyża, miało ogromną cenę. Powietrza, które musiał przepchnąć przez struny głosowe, mógł zaczerpnąć tylko dźwigając się na przebitych rękach, kosztem ogromnego cierpienia.

Tekst czytań

Fot. arch. idziemy.pl

 

komentarze Bractwa Słowa Bożego,
autor: o. dr hab. Waldemar Linke CP

Pierwsze czytanie: Rdz 3, 9-15.20

Matką wszystkich żyjących stała się kobieta, która zawiodła pokładane w niej oczekiwanie, że będzie pomocą, towarzyszką w pełnieniu woli Boga, który obdarował swe najbardziej rozwinięte stworzenia życiem we wspaniałym ogrodzie, a przede wszystkim zaszczytem wspólnej troski o to miejsce. Jej symboliczne macierzyństwo oznacza dla nas, że jesteśmy do niej podobni w naszych złudnych nadziejach, fatalnych pomyłkach dotyczących zaufania tym, którym ufać nie należy, i podejrzliwości wobec tych, którzy szczerze życzą nam dobra. To, czym Ewa zdobywa naszą sympatię, to umiejętność przyznania się do błędu. Dała się oszukać i już to wie. Może poniewczasie, może wie tylko po to, by jeszcze raz popełnić podobny błąd, ale wie. Uznaje, że się pomyliła, dała skołować. Nie staje po stronie zła, nie mówi: i tak będę słuchać tylko tej syczącej, wężowej mądrości, że możemy być jak Bóg. W jej postawie jest dużo mądrości i pokory, której nam często brakuje. Jeśli mówimy o Maryi jako o nowej Ewie, to nie tylko na zasadzie przeciwieństwa. Maryja też jest pokorna, też jest świadoma swej słabości. Przede wszystkim też zawsze stoi na stanowisku, że to Bóg prowadzi człowieka do dobra i szczęścia, a kusiciel roztacza perspektywy, które mogą zaowocować tylko cierpieniem i rozczarowaniem. Maryja ma też to, czego domyślamy się i u Ewy: jej nadzieja na zwycięstwo nad Złym to jej Potomek.

Lub: Dz 1,12-14

Wspólnota Dwunastu rozpadła się, gdy z ich grona wyłamał się Judasz. Krewni Jezusa: Jego matka i bracia stają się tym brakującym apostołem, który w modlitwie i czasie nawrócenia, przed wyborem następcy Judasza, będzie uzupełniał to grono, zapewniał jego integralność i zdolność do regeneracji tkanki po tragicznej autoamputacji chorego organu. Matka Jezusa i Jego bracia nie są przeznaczeni do misji. Według kościelnych tradycji Matka ma pozostać u boku jednego z Dwunastu, Jana, czy to w Jerozolimie, czy w Efezie, w dalekiej Azji Mniejszej, o której prosta dziewczyna z Nazaretu może ledwie słyszała w rodzinnej Galilei. Bracia mieli albo zostać w Jerozolimie, we wspólnocie, która tam rezydowała, trwając na modlitwie, albo mieli wrócić do Nazaretu i tam żyć jako ubodzy rolnicy o rękach czarnych od pracy na roli. Ale w tym dziele nawrócenia się Dwunastu na wiarę w Zmartwychwstałego są nieodzowni. Ich modlitwa wzmacnia krzepnącego ducha tych, którzy pójdą na cały świat, aż po krańce ziemi. Macierzyństwo Maryi wobec Kościoła to wielka tajemnica, ponieważ dokonuje się w tym czasie ciszy, trudu trwania we wspólnocie mierzącej się z własną słabością, z odwróceniem się od Chrystusa w czasie próby. Jak bardzo zraniony własną słabością Kościół potrzebuje tej cichej macierzyńskiej obecności.

Psalm responsoryjny: Ps 87, 1b-3. 5-7

Psalm 87 mówi o Jerozolimie. Maryja nie była w tym mieście jakoś szczególnie zakorzeniona, bywała w nim pewnie przy okazji świątecznych pielgrzymek, ale to nie było jej miasto. Za to Ona stała się obrazem tego miasta w chrześcijańskiej interpretacji, spełnieniem powołania do bycia Matką mesjasza, wybranym miejscem, w którym Jahwe zamieszkał wśród swego ludu.

Ewangelia: J 19, 25-34

Ukrzyżowanie znacznie utrudniało oddychanie, a więc mówienie stawało się dla ukrzyżowanego zadaniem ponad siły. Tych klika słów, które wypowiedział Jezus z krzyża, miało ogromną cenę. Powietrza, które musiał przepchnąć przez struny głosowe, mógł zaczerpnąć tylko dźwigając się na przebitych rękach, kosztem ogromnego cierpienia. Ten testament został więc przypieczętowany w sposób bardzo uroczysty. Warto to sobie przypomnieć, by docenić nie tylko każde jego słowo, ale też każde napięcie mięśni, każdy spazm nerwów porażanych nieustannie drażniącym je boleśnie żelazem gwoździ. Jezus oddaje swą Matkę pod opiekę umiłowanego Ucznia, zanim dopełni swą misję paschalnego Baranka, który gładzi grzech świata. 

Muszę postawić sobie pytanie, czy na miejscu owego ucznia przyjąłbym ją do siebie? Czy związałbym się odpowiedzialnością za starą obcą kobietę? Czy to nie będzie przeszkoda dla apostoła, który ma pójść na krańce ziemi? Jezus zaprasza mnie w ten sposób do udziału w tym wysiłku, który podjął, wypowiadając swój testament.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 czerwca

Wtorek, XI Tydzień zwykły
Dzień powszedni
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 5, 43-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter