22 czerwca
sobota
Pauliny, Tomasza, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Brytyjczycy mają problem

Ocena: 0
714

Była premier Wielkiej Brytanii Liz Truss zrezygnowała po zaledwie półtora miesiąca urzędowania.

fot. PAP/EPA/TOLGA AKMEN

Oznacza to, że kraj ten – bardzo ważnego członka NATO, odgrywającego dużą rolę w polityce europejskiej, a nawet światowej – czeka długi czas niepewności. Chociaż nowy premier Rishi Sunak pojawił się szybko , sytuacja w Zjednoczonym Królestwie nieprędko wróci do normy.

 


PLAN OBNIŻENIA PODATKÓW

Liz Truss chciała w Wielkiej Brytanii zastosować sprawdzoną od lat konserwatywno-liberalną receptę dla gospodarki: radykalnie obniżyć podatki. To zaś miało doprowadzić do szybkiego ożywienia gospodarczego. W proponowanym przez nią pakiecie było m.in. obniżenie podatków od zakupu nowych domów, a także rezygnacja z planowanych podwyżek podatku od osób prawnych oraz obniżenie podatków od wynagrodzeń.

Ale w razie wprowadzenia tego planu w życie rząd straciłby aż 48 miliardów funtów w skali roku. Tymczasem planowano nowe wydatki, w tym działania na rzecz ograniczenia cen energii elektrycznej dla przedsiębiorstw i odbiorców indywidualnych – na to planowano wydać około 100 miliardów funtów. Niedobór pieniędzy miał zostać pokryty poprzez wzrost zadłużenia. Pani Truss spodziewała się bowiem, że powrót do wzrostu gospodarczego pozwoli odbudować zasoby budżetu państwa.

Ale rynek zareagował na te pomysły bardzo nerwowo. Wartość funta w odniesieniu do dolara amerykańskiego zaczęła spadać. Okazało się też, że Liz Truss ma w szeregach Partii Konserwatywnej bardzo wielu przeciwników. Kreowała się na nową Margaret Thatcher, ale nie była nawet po części tak silna jak ona. Pani premier zaczęła więc powoli „odkręcać” swoje pomysły. Zwolniła kanclerza skarbu Kwasiego Kwartenga, a jego następcą został Jeremy Hunt. Ten zaś zapowiedział zasadnicze zmiany w kontrowersyjnym planie gospodarczym. Z obniżek podatków zostało w efekcie bardzo niewiele.

To nie uspokoiło krytyków Liz Truss wśród konserwatystów. Ale też – przynajmniej w teorii – pani premier nie musiała się niepokoić. Zgodnie z panującymi w jej partii zasadami miała przed sobą cały rok spokoju. Jednak widząc, co się dzieje, sama podała się do dymisji.

 


NIEPOPULARNI RZĄDZĄCY

Według najnowszych danych premier Truss oceniało pozytywnie zaledwie 11 proc. badanych Brytyjczyków (według agencji YouGov), a krytycznie odnosi się do niej aż 71 proc. I jest to najgorszy wynik szefa brytyjskiego rządu w historii.

Zarazem od czasu powołania Liz Truss na urząd premiera drastycznie spadły notowania konserwatystów. Gdyby teraz odbyły się wybory, Partia Pracy mogłaby uzyskać 53 proc. głosów, konserwatyści – zaledwie 21 proc., a będący tradycyjnie na trzecim miejscu liberalni demokraci – 10 proc. W brytyjskim systemie politycznym, przy tamtejszej ordynacji, wystarczy uzyskać poparcie poniżej połowy, by zdecydowanie wygrać wybory i utworzyć nowy rząd. Jednak Partia Konserwatywna ma obecnie aż 357 deputowanych (na 650), podczas gdy laburzyści 196. Żeby doszło do przedterminowych wyborów, przynajmniej część konserwatystów musiałaby w tej sprawie zagłosować razem z laburzystami. A na to się nie zanosi.

Tak czy inaczej, Wielka Brytania rządzona jest przez partię, która straciła zaufanie społeczne, a ostatnia premier oceniana była fatalnie. Na to nakłada się zmiana w Pałacu Buckingham. Bardzo poważana (a nawet kochana) Elżbieta II zmarła, a zastąpił ją król Karol III, który według YouGov lubiany jest przez 44 proc., a nielubiany przez 27 proc. społeczeństwa. Królowa formalnie nie odgrywała znaczącej roli w brytyjskiej polityce, faktycznie jednak dla bardzo wielu była ważnym punktem odniesienia, wręcz symbolem stabilności Wielkiej Brytanii. Karol III nim nie jest. Co więcej, czeka go wielki, prestiżowy problem. Barbados w listopadzie 2021 r. zerwał unię personalną z Wielką Brytanią, stając się republiką – a za jego przykładem mogą pójść inne państwa. Na Jamajce i w Belize ustanowienie Karola III monarchą wymaga referendum, a nastroje republikańskie narastają w Australii. W Wielkiej Brytanii zaś można się spodziewać żądań reformy monarchii – co dodatkowo skomplikuje sytuację w kraju.

 


KTO USPOKOI BRYTYJCZYKÓW

System wyłaniania nowego lidera konserwatystów, a więc i premiera, jest prosty. Kandydat musi mieć poparcie co najmniej stu deputowanych. Jeśli zostanie zgłoszony jeden – on zostaje szefem rządu, jeśli dwóch i więcej – głosują deputowani, a potem (online) członkowie partii. Zwycięzca będzie miał trudne zadanie: uspokoić rozchwiany system polityczny i poprawić sytuację gospodarczą kraju. Wszystko to w warunkach narastającego światowego kryzysu politycznego i ekonomicznego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Piątek, XI Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 19-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter