21 maja
wtorek
Wiktora, Kryspina, Tymoteusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sojusz, który nas chroni

Ocena: 0
500

Za PRL skrót NATO miał niemal diaboliczny wydźwięk. Dziś wydaje się oczywiste, że Sojusz Północnoatlantycki chroni nas lepiej niż jakiekolwiek sojusze w przeszłości. I że to dzięki NATO w Europie jako całości nie doszło jeszcze do wojny na wielką skalę.

fot. PAP/Andrzej Jackowski

Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego powstała w 1949 r. Głównym jej celem była z początku obrona przed spodziewanym atakiem ze strony Związku Radzieckiego. Dziś, paradoksalnie, głównym celem Sojuszu jest obrona przed ewentualną agresją ze strony następcy ZSRR, którym jest Rosja.

 


OBRONIĆ EUROPĘ

Tak naprawdę jednak wszystko zaczęło się w 1947 r., kiedy to Francja i Wielka Brytania podpisały tzw. traktat z Dunkierki, przewidujący wspólną obronę w razie ataku ZSRR lub Niemiec. Rok później do tego sojuszu dołączyły Belgia, Holandia i Luksemburg, tworząc Organizację Porozumienia z Brukseli (BTO). Wkrótce potem rozpoczęły się rozmowy z Amerykanami. Polityka zagraniczna USA opierała się na tzw. doktrynie Trumana (Harry Truman był wówczas prezydentem), głoszącej, że Stany Zjednoczone powinny pomagać narodom, którym zagraża wroga agresja, np. sowiecka. Wszystko to doprowadziło ostatecznie do podpisania w 1949 r. Traktatu Północnoatlantyckiego, który stworzył podwaliny pod Sojusz Północnoatlantycki.

A potem powoli tworzono struktury wojskowe NATO, jak SHAPE (Kwatera Główna Sojuszniczych Sił Europy) niedaleko Brukseli, czyli dowództwo Sojuszu. Zaczęto też unifikować uzbrojenie, a w 1952 r. stworzono stanowisko sekretarza generalnego, który jest cywilem, a nie dowódcą wojskowym. Największe napięcie za czasów zimnej wojny panowało na początku lat 60. ubiegłego stulecia (w 1961 r. został zbudowany mur berliński); wtedy to w Europie stacjonowało 400 tys. żołnierzy amerykańskich.

Zmiany po 1989 r., rozpad ZSRR i powstanie nowych państw spowodowały konieczność przebudowy NATO. W 1949 r. Sojusz liczył zaledwie dwunastu członków, potem przyłączali się kolejni. Jednak największe poszerzenie NATO miało miejsce pod koniec lat 90. i później. W 1999 r. przyjęte zostały Polska, Czechy i Węgry; w 2004 r. Bułgaria, Estonia, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja i Słowenia, w 2009 r. Albania i Chorwacja, w 2017 r. Czarnogóra, a rok później Północna Macedonia. Agresja Rosji przeciwko Ukrainie spowodowała, że w 2023 r. do Sojuszu dołączyła Finlandia, a teraz, po przełamaniu oporów Turcji i Węgier – także Szwecja.

 


POLSKA W SOJUSZU

Obecność naszego kraju w NATO nie była oczywista. Po 1989 r. zastanawiano się, na czym oprzeć polską politykę bezpieczeństwa. Rozważano różne warianty, w tym przyjęcie neutralności – ale bardzo silne były obawy przed znalezieniem się naszego kraju w „szarej strefie” pomiędzy Zachodem a Wschodem.

– Wejście Polski do NATO było efektem entuzjastycznego podejścia ówczesnej elity, zorientowanej na USA: Geremka, Onyszkiewicza i Mazowieckiego. Jednakowoż ideę tę nie w pełni podzielało społeczeństwo, które cieszyło się z wyjścia Polski z innego bloku militarnego, Układu Warszawskiego, i miało tu złe skojarzenia – mówi tygodnikowi „Idziemy” prof. Wawrzyniec Konarski, politolog, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula. – Zresztą, wydawało się, i miałem tu podobny pogląd, że sens istnienia NATO jest coraz mniejszy, bo świat z dwubiegunowego stawał się jednobiegunowy, z USA jako dominującym mocarstwem, a więc odpowiedzialnym za stabilność świata bardziej niż kiedykolwiek. Ale Stany Zjednoczone zaczęły się zmieniać, już za prezydentury Billa Clintona wykazując większą wrażliwość na dążenia i prodemokratyczne potrzeby ludzi także poza Europą. Zmieniał się zatem również Sojusz Północnoatlantycki, stając się strukturą usiłującą wpływać na stabilizację zglobalizowanego świata. I ostatecznie nasza decyzja o przyłączeniu się do NATO okazała się korzystna, bo w ten sposób zapewniliśmy sobie – jak dotąd – bezpieczeństwo. Utrzymanie tej tendencji staje się szczególnie ważne teraz – wyjaśnia prof. Konarski.

Po długich negocjacjach Polska 29 stycznia 1999 r. została oficjalnie zaproszona do członkostwa w Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (taka jest oficjalna nazwa NATO), 17 lutego sejm i senat wyraziły zgodę na ratyfikację traktatu waszyngtońskiego, a 26 lutego aktu ratyfikacji dokonał prezydent Aleksander Kwaśniewski. Wreszcie 12 marca 1999 r. Polska, wraz z Węgrami i Czechami, została państwem członkowskim NATO.

 


ARTYKUŁ 5

Co daje nam członkostwo w Sojuszu? To bardzo ważna kwestia, zwłaszcza w kontekście niedawnych wypowiedzi byłego (a może i następnego) prezydenta USA Donalda Trumpa, który uzależnił przyszłą amerykańską pomoc wojskową dla państw członkowskich od ich wkładu finansowego. Jak powiedział, „zachęcałby” Rosję, by „robiła, cokolwiek jej się podoba” z państwami Sojuszu, które „nie płacą”, czyli przeznaczają na obronność mniej niż 2 proc. PKB.

Jak to faktycznie wygląda? Licząc względem PKB, najwięcej na wojsko przeznaczają Polska, bo 3,9 proc., oraz USA – 3,5 proc. W dalszej kolejności są Grecja – 3,1 proc., Estonia – 2,7 proc., Litwa – 2,4 proc. Powyżej progu 2 proc. są jeszcze Finlandia, Rumunia, Węgry, Łotwa, Wielka Brytania oraz Słowacja. Francja znajduje się blisko – 1,9 proc., ale np. Niemcy płacą jedynie 1,6 proc., a Kanada 1,4 proc. To może dziwić, bo są to kraje bardzo bogate. A trudno mieć pretensje do małego Luksemburga (zaledwie 0,7 proc.), który ma armię składającą się jedynie z dwóch kompanii zwiadu i kilku mniejszych pododdziałów (łącznie 1100 żołnierzy). W liczbach bezwzględnych największy jest wkład finansowy Stanów Zjednoczonych. Warto dodać, że samo utrzymanie NATO kosztuje. Wydatki poniesione na Sojusz wyniosły w 2023 r. około 0,3 proc. łącznych wydatków państw członkowskich na wojsko, czyli 3,3 mld euro.

Opieramy swoje bezpieczeństwo na artykule 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który mówi, że każdy atak na któregoś z członków Sojuszu powinien być interpretowany przez pozostałe państwa członkowskie jako atak na nie same.

– Artykuł 5 jest częścią traktatu, a więc najsilniejszej umowy międzynarodowej. Przewiduje, że atak na jednego z członków Sojuszu jest atakiem na wszystkie państwa członkowskie – mówi tygodnikowi „Idziemy” dr Wojciech Lorenz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Rodzaj reakcji zależy od państw członkowskich, ale od stworzenia NATO w 1949 r. wypracowano odpowiednie mechanizmy mające artykuł 5 uwiarygodnić, a więc wspólne struktury dowodzenia i rozmieszczenia wojsk w sytuacji zagrożenia. Chodzi o to, by reakcja nie była zbyt wolna czy za słaba. Jest to więc mechanizm może nie idealny, ale najlepszy z możliwych.

 


JESTEŚMY SILNIEJSI

Portal Statista opublikował niedawno porównanie siły wojskowej NATO i Rosji. Całość personelu wojskowego (w tym rezerwy i jednostki paramilitarne) Sojuszu to 5,8 mln ludzi, a Rosji – 1,3 mln. Pod względem liczby samolotów stosunek wynosi 20,6 tys. do 4,2 tys.; liczby czołgów są niemal identyczne (po ok. 12 tys.), ale wozów pancernych odpowiednio milion do 152 tys. W przypadku okrętów wojennych przewaga Sojuszu też jest duża: 112 niszczycieli wobec 15 rosyjskich i 135 fregat wobec 11 rosyjskich; 13 lotniskowców, podczas gdy Rosjanie nie posiadają ani jednego. Czego więc się bać?…

Problem leży gdzie indziej. Putin dysponuje około 5900 głowicami jądrowymi. Nie wiadomo, ile z nich jest zdatnych do użycia. Około 1600 jest rozmieszczonych tak, że mogą zostać wykorzystane bojowo w szybkim czasie (podobną liczbą dysponują Amerykanie). To zaś oznacza, że Rosja wciąż jest skrajnie niebezpieczna. A rosyjski prezydent kieruje się inną logiką niż my. Nielogiczna była rosyjska agresja na Ukrainę, a jednak do niej doszło; równie nielogiczny byłby atak na Łotwę czy Polskę…

Dlatego polska obecność w NATO jest bardzo ważna. Podobnie jak ważne jest utrzymanie w mocy artykułu 5 i pewność, że w razie konieczności sojusznicy ruszą nam na pomoc. Ale z historii wiadomo, że liczenie wyłącznie na innych jest błędem – stąd konieczność rozbudowy własnej armii. I ponoszenia na to wydatków.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 maja

Wtorek, VII Tydzień wielkanocny
Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego,
jak tylko z krzyża Pana naszego

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 9, 30-37
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna do św. Rity 13-21 maja
+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter