19 czerwca
środa
Gerwazego, Protazego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zbrodnia, która dzieli

Ocena: 0
833

Dramat rzezi wołyńskiej wciąż dzieli Polskę i Ukrainę. O pojednaniu słyszymy od lat, ale główny problem polega na tym, że tragedia, która wydarzyła się w 1943 r., jest zupełnie inaczej widziana po obu stronach granicy.

fot. Apilek/praca własna/CC BY-SA 3.0/link

Przeciętny Ukrainiec o zbrodniach UPA nie wie nic lub prawie nic i zupełnie nie rozumie, dlaczego Polacy chcą usłyszeć słowo „przepraszamy”. Zresztą, nie wszystko jeszcze zostało zbadane. Polscy historycy na ogół mówią o 60 tys. polskich ofiar; łącznie z ofiarami w tzw. Galicji Wschodniej (lwowskie, tarnopolskie, stanisławowskie), a także na Lubelszczyźnie i Polesiu zginęło od 80 do 130 tys. Polaków. Liczbę zabitych Ukraińców nasi historycy szacują na 15 tys. Ukraińscy historycy podają zupełnie inne dane, niejasny jest też udział wywiadu i partyzantów sowieckich w tych wydarzeniach.

A tymczasem na Ukrainie czczony jest Stepan Bandera, który choć podczas dramatu Wołynia siedział (w niezłych warunkach) w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, to jednak uznawany jest za patrona antypolskiej akcji. Ulice „Bohaterów UPA” są w ośmiu miastach, w tym we Lwowie, Łucku i Równem; „Bojowników” czy „Żołnierzy UPA” – w pięciu. Kilkakrotnie w różnych obwodach Ukrainy obchodzony był „rok UPA”, m.in. we lwowskim, rówieńskim, tarnopolskim i iwanofrankiwskim. To z kolei jest zupełnie niezrozumiałe dla Polaków: jak można czcić morderców?…

 


JAK WIDZĄ TO UKRAIŃCY

Przede wszystkim, o ile w Polsce sprawa rzezi wołyńskiej jest czymś ważnym, o tyle na Ukrainie – nie. Dla ludzi pochodzących zza przedwojennej polskiej granicy, a więc zza Zbrucza, UPA jest czymś mitycznym, a rzeź wołyńska w ogóle nie istnieje w ich świadomości.

A jeśli nawet istnieje, to wybiórczo. Na stronie internetowej Instytutu Historii Ukrainy można przeczytać artykuł znanego historyka Ihora Iljuszyna. Przyznaje on, że „wiosną 1943 r. kierownictwo Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (B) na Wołyniu podjęło decyzję o usunięciu z Wołynia” Polaków, stanowiących 15 proc. ludności. Główny powód: obawa przed tym, że po wojnie Wołyń zostanie znów włączony do Polski. A Armia Czerwona już się zbliżała.

Jak pisze, „11–13 lipca 1943 r. nastąpił generalny atak przeciwko miejscowym Polakom. Oddziały UPA niemal jednocześnie zaatakowały ponad 100 polskich osad”. Iljuszyn zauważa, że dowództwo AK na Wołyniu, chcąc przeciwstawić się UPA, zaczęło

tworzyć własne oddziały partyzanckie. „Większość grup polskiego ruchu oporu nie wytrzymała naporu oddziałów UPA i została zniszczona. Tylko nielicznym Polakom udało się ewakuować do miast (…). Polacy uciekali przez granicę do Generalnego Gubernatorstwa”. Pisze, że latem i jesienią 1943 r. Polacy „organizowali ataki «prewencyjne» na oddziały UPA, a także ataki na sąsiednie ukraińskie wioski”, przez co ucierpiała też cywilna ludność ukraińska. I wskazuje: „jednak podczas wszystkich walk w 1943 r. stroną broniącą się byli Polacy”.

Ukraińska Wikipedia jest dla UPA znacznie łagodniejsza: „Według polskich szacunków podczas tej tragedii po stronie polskiej zginęło co najmniej 36 543 do 36 750 osób (głównie polskich chłopów), z czego ustalono nazwiska ponad 19 tys., a po stronie ukraińskiej – do kilku tysięcy. Niektórzy polscy historycy wymieniają liczby zabitych Polaków dwa lub trzy razy większe. (…) W pracach historyków Siemaszków często dochodzi do fałszerstw związanych z zawyżaniem liczby ofiar polskich i niedoszacowaniem liczby ofiar ukraińskich. Ponadto liczba poległych Polaków była i nadal jest manipulowana przez polskich historyków i polityków. (…) Według niektórych szacunków liczba zabitych Ukraińców na wszystkich terenach konfliktu ukraińsko-polskiego, w tym na Wołyniu, sięga 21–24 tys.”.

Widać więc ogólną tendencję strony ukraińskiej. Iljuszyn pisał prawdę: to UPA atakowała Polaków. Ale przeciętny Ukrainiec nie czyta artykułów na stronie instytutu historii, tylko na Wikipedii. A z niej wynika jasno: Polaków zginęło z pewnością poniżej 40 tys., a Ukraińców być może zaledwie dwa razy mniej. Była więc jakaś wojna polsko-ukraińska, przykry, ale mało znaczący epizod II wojny światowej…

Dla Ukraińców ważne jest to, co robiła UPA od 1944 r. Resztki jej dużych zgrupowań partyzanckich NKWD rozbiło do początku 1956 r., choć podobno ostatnia walka upowców w wojskami wewnętrznymi sowieckiego MSW miała miejsce w kwietniu 1960 r. w obwodzie tarnopolskim. I o tym pisze się i mówi dużo.

 


POJEDNANIE OD LAT

Przywódcy Ukrainy rozumieli, że sprawa Wołynia jest dla Polaków ważna, stąd też ich wypowiedzi na ten temat. Zazwyczaj ten trudny temat podnosili podczas oficjalnych spotkań z prezydentami Polski albo na cmentarzu po ukraińskiej lub polskiej stronie granicy. Za każdym razem wydawało się, że na tym sprawa powinna się zakończyć. Warto przy tym zauważyć, że żaden z ukraińskich prezydentów nie pochodził z zachodniej Ukrainy. Wyjątkiem był pierwszy szef niepodległej Ukrainy Leonid Krawczuk, pochodzący z Wołynia (!), ale on akurat tematem rzezi wołyńskiej się nie zajmował.

W 2003 r. w Pawliwce – dawnym Porycku – na Wołyniu spotkali się Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma. W Porycku 11 lipca 1943 r. UPA zamordowała ponad 200 osób, w większości podczas Mszy Świętej. Kuczma mówił o „tragedii wołyńskiej”: „Uważam, że pamięć o tym powinna być bólem nie tylko polskiego narodu, lecz także ukraińskiego. Należy stworzyć wszelkie warunki, aby rodziny poległych miały możliwość oddania czci swoim bliskim i odprawienia nabożeństwa religijnego. Uderzenie w ludność cywilną, zwłaszcza w bezbronne kobiety i dzieci, podlega zdecydowanemu potępieniu. Okrucieństwo i ksenofobia są wcieleniem najbardziej niebezpiecznych instynktów ludzkich, a połączenie ich prowadzi do szczególnie ciężkich następstw. Nie można dopuścić do moralnego usprawiedliwienia mordowania ludności cywilnej. Pamięć o poległych wołyńskich Polakach, o wszystkich ofiarach tych wydarzeń powinna być w naszych sercach”. Odpowiadał mu Kwaśniewski: „Żaden cel ani żadna wartość, nawet tak szczytna jak wolność i suwerenność narodu, nie może usprawiedliwiać ludobójstwa, rzezi cywilów, przemocy i gwałtów, zadawania bliźnim okrutnych cierpień. (…) Chcemy budować nasze pojednanie na prawdzie: dobro nazywać dobrem, a zło złem”.

W 2006 r. w Pawłokomie spotkali się Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko. W tej wsi 3 marca 1943 r. oddział polskiej samoobrony zamordował 150–350 Ukraińców. Juszczenko mówił: „Od 1997 r. postępujemy według zasady wybaczamy i prosimy o wybaczenie. Tamte wydarzenia żyją w ludzkich duszach. Obie strony powinny z honorem i uczciwie zbliżyć się do siebie, jak przystoi sąsiadom”. Kaczyński podkreślił: „Umiejmy z miłosierdziem i odwagą wspólnie modlić się do Boga słowami «odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom». (…) Mocne i trwałe pojednanie można zbudować tylko w oparciu o prawdę”.

W 2018 r. Petro Poroszenko był w Sahryniu, gdzie 10 marca 1944 r. AK i Bataliony Chłopskie podczas walk z UPA zabiły 150–600 ukraińskich cywilów. Mówił: „Bardzo szanujemy przedstawicieli narodu polskiego, którzy stali się ofiarami tragicznych wydarzeń na Ukrainie, w tym na Wołyniu w latach 1943–44. I dziś, chyląc głowę we wspólnej modlitwie, szczerze zwracamy się do Boga słowami: odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. (…) Nawołuję wszystkich nas, Ukraińców i Polaków, do chrześcijańskiego przebaczenia. Właśnie o wzajemne przebaczenie, a nie o zemstę apelują do nas z niebios wszystkie niewinne ofiary bratobójczych konfliktów między naszymi narodami”. Prezydent RP przemawiał po ukraińskiej stronie granicy, w Ołyce. Jak podkreślił, „to nie była żadna wojna pomiędzy Polską a Ukrainą, to była zwykła czystka etniczna (…). Po prostu chodziło o to, by usunąć Polaków z tych terenów”.

 


CO DALEJ?

Teraz sytuacja jest szczególna: Ukraina prowadzi wojnę z Rosją i jej władze niespecjalnie chcą zajmować się tematami historycznymi, zwłaszcza że w ukraińskiej propagandzie UPA jest wykorzystywana jako wzór do naśladowania – oczywiście nie walki z Polakami, tylko oporu przeciwko rosyjskiemu najeźdźcy. Sytuację zaostrzył niedawny wywiad szefa ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Antona Drobowycza, który oznajmił, że ekshumacji pomordowanych przez UPA Polaków nie będzie, bo „zagrożone są ukraińskie groby w Polsce”. Zażądał przywrócenia w Monasterze tablicy upamiętniającej żołnierzy UPA zabitych przez NKWD (zniszczonej w 2020 r. przez nieznanych sprawców).

Tymczasem warto przyjrzeć się faktom. We wrześniu 2022 r. Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KMIS) przeprowadził badanie opinii publicznej. Według niego, 43 proc. Ukraińców pozytywnie ocenia działalność OUN-UPA, a 8 proc. negatywnie. W porównaniu z rokiem 2013 liczba Ukraińców pozytywnie nastawionych do UPA wzrosła mniej więcej dwukrotnie. Liczba negatywnych odpowiedzi na UPA spadła pięciokrotnie. Na zachodzie Ukrainy UPA ma pozytywne konotacje 57 proc. badanych, w centrum – 43 proc., na południu – 37 proc., a na wschodzie – 27 proc.

W tym samym 2022 r. inne badanie przeprowadziła grupa Rejtyng. Wynika z niego, że 97 proc. (!) Ukraińców uważa Polskę za kraj przyjazny; na dalszych miejscach są Litwa, Wielka Brytania i USA. Oznacza to, że część Ukraińców jednocześnie czuje sympatię do Polski i jest pozytywnie nastawiona do UPA. Jak to możliwe?…

Odpowiedź jest prosta: tym ludziom UPA nie kojarzy się z ludobójstwem i zbrodniami popełnionymi na Polakach. Tym trudniejsza jest droga do pojednania. Nie wystarczą oświadczenia prezydentów czy uchwały parlamentów. Wzywanie Ukraińców, by „stanęli w prawdzie”, jest słuszne, ale najpierw muszą tę prawdę poznać – i ją przyjąć.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 czerwca

Poniedziałek, XI Tydzień zwykływs
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Romualda, opata
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę,
a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 1-6. 16-18
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter