17 kwietnia
środa
Rudolfa, Roberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nieznane pionierki emancypacji

Ocena: 0
473

Mało kto wie, że kobiety, które jako pierwsze w historii robiły karierę naukową, zawdzięczały to pomocy papieża, a pierwszą na świecie kobietę profesora mianowano w Państwie Kościelnym, kiedy w pozostałej części Europy nie mogło być o tym mowy.

fot. Giovanni Dall?Orto/Wikipedia

Uniwersytet Boloński, pierwszy uniwersytet na świecie, od początku był wyjątkowym miejscem, jeśli chodzi o edukację kobiet. Choć aż do XVIII w. nie miały możliwości robić tam kariery naukowej, to i tak wyróżniał się na tle uczelni w pozostałych krajach Europy, ponieważ kobiety mogły być słuchaczkami niektórych wykładów. Właśnie w uniwersyteckiej atmosferze Bolonii – która od wieków znajdowała się w granicach Państwa Kościelnego – doszło w XVIII w. do przełomu w historii nauki. Dwie kobiety, Laura Bassi i Maria Agnesi, zostały jedna po drugiej mianowane wykładowcami na uczelni.

 


NEWTON W SPÓDNICY

Kariera Laury Bassi nabrała rozpędu w 1732 r. Wtedy jej nauczyciel, członek Akademii Nauk w Bolonii, zaczął zapraszać przyjaciół, by mogli naocznie przekonać się o niezwykłości jego podopiecznej. Wśród gości znalazł się kard. Prospero Lambertini, który pod wrażeniem wiedzy 21-letniej Laury Bassi zorganizował publiczną debatę między nią a czterema uznanymi profesorami. Dziewczyna broniła 49 tez, wśród nich poglądów niedawno zmarłego Izaaka Newtona, wciąż żywo dyskutowanych w środowisku naukowym. Zrobiła tak dobre wrażenie, że wkrótce otrzymała doktorat z filozofii i prawo do prowadzenia okazjonalnych wykładów otwartych na Uniwersytecie Bolońskim. W uznaniu dla jej „niesamowitej erudycji” przyjęto ją do bolońskiej Akademii Nauk.

Laura Bassi łączyła badania z intensywnym życiem rodzinnym. Z małżeństwa z bolońskim fizykiem Giovannim Verattim miała – według różnych źródeł – od ośmiorga do dwanaściorga dzieci. Ich dom musiał być wyjątkowym miejscem. Znajdowało się w nim laboratorium badawcze, mieszkanie było też miejscem prowadzenia wykładów przez Laurę Bassi, która wciąż nie miała prawa do regularnego nauczania na uniwersytecie. Jej karierę ponownie popchnął do przodu Prospero Lambertini, a właściwie – po konklawe w 1740 r. – papież Benedykt XIV. Stworzył on prestiżowe towarzystwo naukowe nazywane Benedettini i starał się włączyć Bassi do tego grona. Mimo opozycji części członków została przyjęta, choć nigdy nie miała takich samych praw jak pozostali naukowcy w Benedettini.

Największy wkład Laura Bassi wniosła w dziedzinę fizyki, choć zajmowała się również matematyką i chemią. Starała się popularyzować nowatorskie w tamtym czasie idee Izaaka Newtona. Jej prace, np. o sprężaniu powietrza i mechanice płynów, nie przyniosły w nauce przełomu, ale spotkały się z powszechnym uznaniem. Wolter pisał do niej: „Ponieważ w Londynie nie ma Bassi, z większą radością wstąpiłbym do waszej Akademii Bolońskiej niż do angielskiej, nawet jeśli wydała ona Newtona”. Wiele w tym dworskiej kurtuazji, bez wątpienia jednak Bassi cieszyła się zasłużoną sławą w świecie naukowym. Zwieńczeniem kariery było powierzenie jej katedry fizyki eksperymentalnej na bolońskim uniwersytecie w 1776 r. Tym samym stała się pierwszą kobietą profesorem w historii. Jej śmierć dwa lata później była dla świata nauki okazją do manifestacji szacunku dla tej wyjątkowej kobiety. Została pochowana w srebrnym wieńcu laurowym na głowie, a jej marmurową podobiznę wkrótce umieszczono w siedzibie uniwersytetu.

 


NAUKOWIEC MIMO WOLI

Maria Gaëtana Agnesi, siedem lat młodsza od Laury Bassi, była klasycznym „cudownym dzieckiem”. Ojciec, widząc jej niezwykły talent, starał się dla niej o najlepszych możliwych nauczycieli. Zachował się opis spotkania, na którym 20-letnia Maria Agnesi prezentuje swoje umiejętności: „Zostałem wprowadzony do dużego pięknego pokoju – pisał francuski encyklopedysta Charles de Brosses – gdzie znalazłem około 30 osób (…) i pannę Agnesi, samą ze swoją młodszą siostrą, siedzącą na sofie. (…) wdali się w dysputę o pochodzeniu źródeł wody (…). Cudownie jest widzieć osobę w jej wieku tak obeznaną z tak abstrakcyjnymi tematami. Jednak niezależnie od tego, jak bardzo byłem zdumiony jej nauką, byłem być może bardziej zdumiony, słysząc, jak mówi po łacinie z taką czystością, łatwością i dokładnością”.

Maria Agnesi godziła się na tego rodzaju publiczne występy wyłącznie ze względu na posłuszeństwo wobec ojca. Sama pragnęła tylko jednego – wstąpić do klasztoru. Zgodziła się zrezygnować z tego marzenia i mieszkać dalej z ojcem pod trzema warunkami: że będzie mogła chodzić do kościoła, kiedy tylko zechce, że będzie ubierać się prosto i skromnie oraz że nie będzie musiała brać udziału w towarzyskich zabawach. Dzięki temu mogła skupić się całkowicie na nauce pod kierownictwem sławnego mnicha matematyka Ramiro Rampinellego. To on zachęcił Marię Agnesi do napisania książki, która dała jej sławę – podręcznika do analizy matematycznej. Francuska Akademia Nauk chwaliła go: „Porządek, jasność i precyzja panują we wszystkich częściach tej pracy. Uważamy, że jest to najbardziej kompletny i najlepiej wykonany traktat”. Papież Benedykt XIV w uznaniu dla jej pracy w 1750 r. poprosił Agnesi o objęcie katedry matematyki na Uniwersytecie Bolońskim.

W ten sposób Maria Agnesi w wieku 32 lat otrzymała szansę na karierę naukową niedostępną dla niemal żadnej innej kobiety jej czasów. Nie ma jednak śladów jakiejkolwiek odpowiedzi Agnesi na propozycję papieską. W tym czasie poświęcała się ona przede wszystkim opiece nad chorymi, starymi kobietami i tylko na wyraźne polecenia ojca uczestniczyła w naukowych spotkaniach, które ten organizował. Po śmierci ojca w 1752 r. Agnesi całkowicie poświęciła się dziełom miłosierdzia. Zakładała hospicja i przytułki, na które przekazała cały swój majątek. Pisała: „Mam nadzieję, że moje studia przyniosły chwałę Bogu, ponieważ były przydatne dla innych i wypływały z posłuszeństwa, bo taka była wola mojego ojca. Teraz znalazłam lepsze sposoby i środki służby Bogu i bycia użyteczną dla innych”. Zmarła w 1799 r., w biedzie i zapomnieniu, została pochowana w zbiorowym grobie. Jej życie i śmierć dobrze obrazują trudności i paradoksy początków emancypacji kobiet.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest historykiem, pracownikiem Centrum Myśli Jana Pawła II

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 kwietnia

Środa, III Tydzień wielkanocny
Każdy, kto wierzy w Syna Bożego, ma życie wieczne,
a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 6, 35-40
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane komentarze



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter