23 maja
czwartek
Iwony, Dezyderego, Kryspina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Tanie podróżowanie

Ocena: 0
719

Organizowanie wypoczynku w czasach kryzysu i szalejącej inflacji nie jest proste, ale nie musi też oznaczać rezygnacji ze wszystkich wygód, dalekich kierunków czy towarzystwa rodziny.

fot. Marta Kawalec

Tanio nie znaczy gorzej, nudniej czy mniej komfortowo, musi być jednak pewnym kompromisem, bo nie można mieć wszystkiego.

Jeszcze w czasach pandemii dla wielu osób wakacje na Rodos zastępował odpoczynek na obszarze 5 arów rodzinnego ogródka działkowego otoczonego siatką (RODOS). Obecnie, choć granice krajów są już otwarte, a kurorty wabią klientów rabatami i atrakcjami, i tak są one często powyżej możliwości finansowych przeciętnej rodziny. Jak więc wyrwać się z codziennego kieratu na zasłużony odpoczynek, a jednocześnie nie zbankrutować? Pomysłów może być wiele, trzeba jednak wykazać się pewną pomysłowością, cierpliwością i elastycznością.

 


Z PARAFII DO RZYMU

W parafii św. Brata Alberta w Starachowicach lista chętnych na tygodniowy wyjazd do Rzymu jest już niemal zamknięta. Są jeszcze dwa wolne miejsca, ale to kwestia godzin, aby się zapełniły, bo – jak przekonuje wikariusz i organizator ks. Marcin Sajnóg – wycieczki parafialne cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. – Przed chwilą wróciłem z Zakopanego, gdzie zabrałem zaprzyjaźnione rodziny z parafii, za chwilę się rozpakuję i zacznę przygotowania do wyjazdu do Włoch – śmieje się kapłan.

W ramach wycieczki parafianie mają zapewnione zwiedzanie Wenecji, Rzymu, Watykanu, Monte Cassino i Asyżu, transport, wyżywienie i nocleg. Jeśli cena (900 zł + 300 euro za osobę) wydaje się wygórowana, warto porównać oferty biur podróży, gdzie koszty mnożą się dwu-, a nawet trzykrotnie.

– Kiedy organizujemy wczasy na własną rękę, z grupą znajomych, zwykle wychodzi taniej, bo nie płacimy za obsługę i inne ukryte koszty. W naszym przypadku odchodzi też opłata za przewodnika (a jest to zwykle kilkaset złotych dziennie), bo w Rzymie mieszkałem trzy lata, a potem przyjeżdżałem kilkadziesiąt razy, więc znam to miasto i kilka ciekawych historii. Pozostałe koszty też przeliczyłem bardzo dokładnie, uwzględniając parkingi, wjazdy do miast, autostrady, autokar i bilety na różne atrakcje – wyjaśnia ks. Marcin Sajnóg.

W parafii św. Brata Alberta prężnie działa też stowarzyszenie, które pozyskuje fundusze na wyjazdy, a ministranci angażują się w organizację Pikniku Rodzinnego, w czasie którego sprzedają pamiątki lub kiełbaski i lody, aby sfinansować swoje inicjatywy. – Kiedy jest też możliwość dofinansowania wyjazdów z dziećmi z instytucji publicznych, sam piszę projekty i – jeśli uda się spełnić wszystkie wymogi i otrzymać więcej punktów – nasi mali parafianie mogą zwiedzać z nami kraj znacznie taniej – twierdzi wikariusz. Dodaje, że podobnie działa wiele parafii w Polsce i warto poszukać takich możliwości.

 


SZTUKA KOMPROMISU

Jak twierdzi podróżniczka Marlena Kozłowska, początek czerwca to absolutne last minute jeśli chodzi o planowanie wakacji. – Warto jednak pamiętać o tym, że tanie wycieczki to sztuka kompromisu, bo nie da się dojechać w jakieś egzotyczne miejsce ani zamieszkać w luksusowym hotelu za grosze. O tanich biletach lotniczych każdy słyszał, ale niewiele osób ma szanse je kupić, natomiast jeśli chodzi o noclegi, to zwykle im bardziej komfortowy, tym droższy. Skończyły się też podróże autostopem czy spanie u gospodarzy w stodole z powodu narastającej nieufności ludzi wobec siebie – wyjaśnia podróżniczka i dodaje, że choć najlepiej zabrać się do planowania wakacji jeszcze jesienią, to teraz też zdarza się trafić atrakcyjną ofertę biura podróży lub tanie lokum nad polskim morzem.

– Warto podzwonić i popytać, czy na pewno wszystkie miejsca są już zajęte. Mnie pewnego dnia, po dłuższej rozmowie z właścicielką pensjonatu, udało się załatwić nocleg na strychu, do którego wchodziło się przez pralnię, a do tego po bardzo wąskich i krętych schodach. Nikt nie chciał tam mieszkać, ale mnie to nie przeszkadzało, szczególnie że cena była o połowę niższa niż w całej okolicy – śmieje się Marlena. – Jeśli zaś chodzi o dalekie wycieczki zagraniczne, to radzę zabukować sobie online jedną lub dwie noce przez portale, a na miejscu przejść się po okolicy i porozmawiać z mieszkańcami. Poza sezonem lub w miejscach mniej obleganych przez turystów można znaleźć naprawdę tanie noclegi i wyżywienie z lokalnymi przysmakami. Poza tym zawsze można rozważyć noclegi w hostelach, a także popularny od kilku lat couchsurfing, czyli serwis, gdzie można znaleźć ludzi oferujących nocleg w zamian za np. naukę języka, opowieści o swojej kulturze czy krajowe przysmaki – dodaje podróżniczka.

 


NA ŁONIE NATURY

Tanio jest także tam, gdzie nie jest daleko. Być może w okolicy naszego miejsca zamieszkania są jakieś atrakcje, np. jezioro, gdzie można popływać kajakiem i zatrzymać się na dłużej w celu poznania okolicy w czasie długich wycieczek rowerowych.

Dla miłośników natury lub survivalu (a czasem jednego i drugiego) istnieje też opcja biwaków. Jedni zaopatrują się więc w namioty, inni wypożyczają kampery i w pobliżu morza, jeziora czy lasu organizują swój wakacyjny obóz na łonie natury.

– W tej opcji trzeba pamiętać, że rezygnujemy z komfortu posiadania własnej przestrzeni i ciszy, bo na polach namiotowych często słychać muzykę, śmiech sąsiadów czy krzyki dzieci. Dostęp do sanitariatów jest, jednak nie zawsze są one wzorowo wysprzątane. Ale to są w zasadzie jedyne minusy, bo koszty są jednak znacznie niższe niż w hotelach czy pensjonatach (doba to ok. 25 zł za osobę), a jeśli ktoś lubi taką piknikową atmosferę, to będzie miał wczasy jak z bajki – mówi Andżelika Czarnecka.

– Pewnego dnia obudziłam się z myślą, że w tym roku nie będziemy przepłacać za hotele, posiłki w restauracjach, a nawet za wypożyczenie leżaka. Jedziemy nad morze pod namioty! Zwołaliśmy jeszcze dwie zaprzyjaźnione rodziny, dobrze się spakowaliśmy i ruszyliśmy w drogę. Muszę przyznać, że to była przygoda życia nie tylko dla nas, ale szczególnie dla dzieci, bo spaliśmy niemal przy plaży, codziennie robiliśmy ogniska, a wieczorami śpiewaliśmy i graliśmy na gitarach. Nasze dzieci do dziś wspominają wspólne robienie fury kanapek na śniadanie dla wszystkich i zbieranie patyków do ogniska, a najbardziej to chyba burzę, która niemal zmiotła nasz obóz – opowiada Andżelika i dodaje, że innym razem całą rodziną wybrali się na pielgrzymkę do Częstochowy. – Trudno nazwać to podróżowaniem, ale z całą pewnością w ciągu dwóch tygodni marszu można poznać wiele regionów kraju, małych miasteczek, uroczych zakątków i ciekawych ludzi – zaznacza.

 


RAZEM TANIEJ

Jak przekonują podróżnicy, zawsze da się obciąć koszty transportu, noclegu i wyżywienia. Nie zawsze więc najmniej płaci ten, kto jeździ sam, bo w grupie nie tylko jest raźniej, ale też częściej można liczyć na rabaty.

– Kluczem do udanej taniej podróży jest z pewnością planowanie. Zaczynając od wyboru destynacji: warto rozejrzeć się za mniej popularnymi miejscami, które mogą okazać się równie interesujące, ale tańsze w zakresie zakwaterowania, jedzenia i atrakcji. Ponadto warto być elastycznym, jeśli chodzi o datę rozpoczęcia podróży, bo dzięki temu można znaleźć tańsze loty i noclegi – wyjaśnia Anna Wójcicka, prowadząca niewielkie biuro podróży. – Sporo można też zaoszczędzić na biletach wstępu na różne atrakcje. Te popularne miejsca turystyczne mają często darmowe dni wstępu, zniżki dla studentów czy osób starszych. Ponadto warto odkrywać ukryte perły danego miejsca, takie jak parki, ogrody i punkty widokowe, które nie wymagają dużych wydatków, a często są równie ekscytujące jak nowoczesne muzea – radzi Wójcicka.

Zgadza się z tym stwierdzeniem ks. Marcin Sajnóg. – Będąc w jakimś miejscu, o wszystko warto pytać mieszkańców i szukać w internecie. W parkach narodowych dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny wejście jest darmowe, więc będąc na wycieczce w Zakopanem, płaciłem tylko ja, a moje rodzinki nie.

Wytrawni podróżnicy polegają też na systemie poleceń i poczcie pantoflowej. – Noclegów zawsze szukam „u swoich ludzi”, gdzie dla stałych klientów stosowane są duże zniżki. Polecamy się jeden drugiemu: nauczyciel nauczycielowi, ksiądz księdzu. Na tej zasadzie ktoś polecił mi kiedyś dobre noclegi w Zakopanem i do dziś tam jeżdżę, czuję się jak w rodzinie i zawsze mam dużo taniej (nawet z trzema posiłkami) niż gość z ulicy – śmieje się ks. Marcin. – Poza tym mam jeszcze kilka zasad, które pozwalają mi zaoszczędzić. Wyżywienia szukać u gospodarzy lub w barach mlecznych, transport po kraju najlepiej własnymi samochodami, a za granicą autokarami i pociągami. Rodzinom zaś polecam wyjazdy w szerszym gronie, bo pomijając zniżki grupowe, dzieci bawią się ze sobą, a dorośli mają więcej czasu na wspólną kawę czy spokojną kontemplację przyrody – dodaje wikariusz i wyjaśnia, że pasję podróżowania zaszczepiła w nim mama, która od małego zabierała go na wyprawy lub wysyłała na kolonie. – Zawsze powtarzała mi: „Jedź, dziecko, co zobaczysz, to twoje!” i prawda jest taka, że wszystko przemija, ale wrażenia z podróży pozostają w naszej pamięci na zawsze – kończy ks. Marcin.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 maja

Czwartek, VII Tydzień zwykły
Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana
Chrystus, chociaż był Synem,
nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 19, 25-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter