21 czerwca
piątek
Alicji, Alojzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Węgierskie ślady

Ocena: 0
345

Losy Węgrów i Polaków splatają się w przedziwny sposób już od średniowiecza. Dowodem tego są liczne upamiętnienia obecne na warszawskich ulicach.

fot. Ludmiła Plitta

Tablica upamiętniająca wsparcie militarne przez Węgrów podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. – siedziba Granizonu Warszawa od strony pl. Pilsudskiego

Już w trakcie krótkiego spaceru ze Starówki w kierunku Nowego Światu mijamy kilka miejsc, przy których warto zatrzymać się choćby na chwilę. Na murach miejskich otaczających Stare Miasto zauważymy tablicę pamięci Józsefa Antalla, zasłużonego węgierskiego polityka, komisarza do spraw uchodźców podczas II wojny światowej. Wraz z Henrykiem Sławikiem, przybyłym na Węgry w charakterze uchodźcy we wrześniu 1939 r., pomogli ponad 30 tys. Polaków i 5 tys. Żydów. Za swoje zasługi zyskał Antall przydomek „Ojca Polaków”. József Antall i Henryk Sławik mają również swój wspólny, wyjątkowy pomnik – ławeczkę w parku Dolinka Szwajcarska: obaj siedzą przy stole, prowadząc przyjacielską rozmowę. Wdzięczność za przyjęcie przez Węgrów w 1939 r. tysięcy polskich uchodźców wyrażają również tablice pamiątkowe umieszczone w przedsionkach archikatedry św. Jana Chrzciciela i katedry polowej Wojska Polskiego.

To nie jedyna pomoc, jakiej Węgrzy udzielili Polakom w XX w. W zwycięskiej bitwie warszawskiej 1920 r., określanej mianem „cudu nad Wisłą”, swój udział mieli również Węgrzy. Decyzją ówczesnego premiera Węgier Pála Telekiego w krytycznym momencie wojny polsko-bolszewickiej przekazane zostały ogromne ilości amunicji. Zaledwie kilka dni przed wielką bitwą, 12 sierpnia, do Skierniewic przybył pociąg składający się z osiemdziesięciu wagonów zawierających 30 tys. karabinów, ponad 50 mln nabojów oraz inne wyposażenie wojskowe. O tym wydarzeniu przypomina tablica umieszczona na budynku Garnizonu Wojskowego Warszawa, od strony placu Piłsudskiego. Warto wspomnieć, że ten sam Pál Teleki, który po raz drugi pełnił funkcję premiera Węgier w latach 1939–1941 (do swojej śmierci), odmówił w 1939 r. udziału w inwazji zbrojnej na Polskę, argumentując to względami moralnymi, czym rozwścieczył samego Hitlera. Jednocześnie po klęsce kampanii wrześniowej przyjął ponad 100 tys. uchodźców z Polski, organizując dla nich system instytucji wspierających, a nawet szkół.

Polacy również niejednokrotnie udzielali wsparcia Węgrom. Jedną z takich inicjatyw upamiętnia tablica na ścianie Pałacu Czapskich przy Krakowskim Przedmieściu, obecnej siedzibie Akademii Sztuk Pięknych. W tym miejscu działał największy w Warszawie punkt zbiórki darów dla walczących podczas rewolucji 1956 r. Węgrów. Warszawianie spontanicznie przynosili wtedy produkty spożywcze, lekarstwa, opatrunki, oddawali krew. Organizowane były także wiece i demonstracje popierające węgierską rewolucję.

Na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego warto z kolei zwrócić uwagę na tablicę umieszczoną na ścianie Instytutu Orientalistyki (dawna siedziba Filologii Węgierskiej). Jest poświęcona Emánuelowi Korompayowi, nauczycielowi akademickiemu, który z powodu poznanej w Polce żony osiedlił się w naszym kraju, przyjmując polskie obywatelstwo. Był lektorem języka węgierskiego, twórcą pierwszego kieszonkowego słownika polsko-węgierskiego i rozmówek węgierskich. Kochając Polskę, wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a później w kampanii wrześniowej w 1939 r., jest też jedną z ofiar zbrodni w 1940 r. w Charkowie.

Na Krakowskim Przedmieściu 1 widnieje kolejna tablica poświęcona Franciszkowi II Rakoczemu, przywódcy powstania antyhabsburskiego 1703–1711. Znajduje się w miejscu, gdzie stał dom, w którym węgierski bohater przebywał po ucieczce z austriackiego więzienia. Po przeciwnej stronie ulicy, na Pałacu Staszica, gdzie mieścił się pierwszy Instytut Węgierski w Warszawie (obecnie siedziba PAN), znajdziemy tablicę przypominającą o wystąpieniu narodu węgierskiego w obronie praw polskich w czasie powstania listopadowego.

Upamiętnienia niezwykłej relacji polsko-węgierskiej rozsiane są w całej stolicy. Od ursynowskich nazw ulic, przez pamiątki Wilanowa, Łazienki Królewskie, po groby na Powązkach i wreszcie… Bemowo, którego nazwa pochodzi przecież od Józefa Bema, polskiego generała, naczelnego wodza powstania węgierskiego 1948–1949.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Piątek, XI Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 19-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter