16 kwietnia
wtorek
Kseni, Cecylii, Bernardety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Spełnione nadzieje św. Moniki

Ocena: 5
1373

 

Po wejściu do świątyni moją uwagę przyciąga jedno z tych dzieł sztuki, rzeźba „Madonna od Porodu” (Madonna del Parto), umieszczona w 1521 r. w zdobionej ornamentem wnęce. Figura przyczyniła się bardzo do rozwoju kultu i nabożeństwa do Maryi Matki bezpiecznego rozwiązania. Podobno w XVI w. w Rzymie dziesięć procent kobiet umierało przy porodzie, a połowa dzieci nie dożywała trzeciego roku życia. Z wyrzeźbionej Maryi tchną pokój, ufność i duchowa moc, gotowe do podjęcia walki z trudami porodu i wyzwaniami towarzyszącymi wychowaniu dziecka. Nic więc dziwnego, że spodziewające się dziecka rzymianki i cudzoziemki do dzisiaj tu przychodzą, aby modlić się w wiadomej intencji. Niemal spontanicznie rodzi się pytanie, czy to tylko zwykły przypadek, że rzeźba „Madonny od Porodu” znajduje się w tym samym kościele, w którym umieszczono relikwie św. Moniki?

Udaję się do lewej nawy bocznej, w której głębi znajduje się kaplica dedykowana matce św. Augustyna. Zwracam najpierw uwagę na wspaniały grobowiec z białego marmuru, umieszczony w ścianie z lewej strony. Z łacińskiej inskrypcji znajdującej się pod sarkofagiem dowiaduję się, że to w nim spoczywało ciało św. Moniki od złożenia w Ostii aż do przeniesienia go tutaj (przez Francję i rzymski kościół św. Tryfona) w 1566 r. Kiedy w latach 1750–1760 architekt Luigi Vanvitelli zdecydował o przywróceniu świątyni jej pierwotnej linii renesansowej z końca XV w., relikwie, po dokładnym rozpoznaniu, zostały umieszczone w sarkofagu marmurowym koloru zielonego i ulokowane pod ołtarzem kaplicy.

Sarkofag z relikwiami świętej został wzbogacony dwoma napisami łacińskimi – górny informuje nas o tym, że tu spoczywa ciało św. Moniki, dolny zawiera tradycyjne zawołanie: Św. Moniko, módl się za nami. Kaplica jest bogata w malowidła i freski pochodzące z różnych okresów, ukazujące epizody z życia świętej.

 


BLISKO MATEK

Patrząc na ten sarkofag, obrazy i freski, uświadamiam sobie, że każdy od dzieciństwa z uwagą obserwuje gesty matki i słucha jej słów; potem, z upływem czasu, nabierają one nowego znaczenia. Człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że należą one do przeszłości, ale jednocześnie w jakiś sposób zachowują wartość w teraźniejszości i żyją w nas i z nami. Zdarza się więc także nam, jak Augustynowi, zrozumieć pewne zachowania naszej matki dopiero po wielu latach, kiedy patrzymy na nią w inny sposób i zaczynamy jeszcze bardziej doceniać to, co dla nas zrobiła.

Monika osiągnęła w pełni duchowy cel swojego życia. Nie brakowało w nim cierpień i trudności, ale też nadziei i przekonania, że wszystko to służy dobru jej i jej syna. Jest więc tak bardzo blisko wszystkich współczesnych matek, borykających się w codziennym życiu z niemałymi trudnościami w wychowaniu swoich pociech, często żyjących w świecie wirtualnym, a później potykających się o najmniejsze przeszkody.

Kiedy wychodzę ze świątyni, nie mogę nacieszyć wzroku spojrzeniem na dwa inne dzieła sztuki, które nieustannie przyciągają turystów i pielgrzymów z całego świata. Patrzę zatem na „Madonnę pielgrzymów” Caravaggia, jedno z najbardziej „wzruszających” płócien mistrza, w którym bez trudu dostrzegam tak charakterystyczną dla niego grę światła i cieni. Następnie uświadamiam sobie, że także na tym obrazie mamy najprawdopodobniej dwie Matki: Maryję z Dzieciątkiem i trochę tajemniczą, zmęczoną, utrudzoną, ale przecież z głębokim, pełnym miłości spojrzeniem, kobietę w podeszłym wieku, wpatrującą się ze swoim mężem w pogodne oblicze Madonny i Jej Syna.

Inny, ale ciągle fascynujący świat przedstawił w swoim fresku na pobliskim pilastrze Rafael. Inspirując się w jakiejś mierze prorokami z Kaplicy Sykstyńskiej, uwiecznił on w nim Izajasza trzymającego zwój z napisem po hebrajsku: „Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności” (Iz 26, 2). Znany pisarz francuski Stendhal, zakochany w sztuce włoskiej, miał o tym fresku powiedzieć, że Rafael nigdy nie uczynił nic potężniejszego od tej samotnej postaci…

Wychodząc z kościoła, raz jeszcze spoglądam w stronę kaplicy z urną św. Moniki, przekonany o tym, że duchowym pięknem swojego życia zasłużyła na to, aby jej relikwie spoczywały w świątyni ozdobionej dziełami twórców, których bała się natura, że zostanie przez nich pokonana…

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest kapłanem diecezji płockiej, filologiem klasycznym i patrologiem, pracownikiem Stolicy Apostolskiej

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 kwietnia

Wtorek, III Tydzień wielkanocny
Ja jestem chlebem życia.
Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 6, 30-35
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane komentarze



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter