22 listopada
środa
Cecylii, Wszemily, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ukraińcy pracują dla nas

Ocena: 4.7
1258

Jeśli nie zaczniemy poważnie traktować zagranicznych pracowników, będą wyjeżdżać na Zachód. A bez nich utrzymać obecny poziom PKB będzie bardzo trudno

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Eksperci biją na alarm: w Polsce zaczyna brakować rąk do pracy! Jak oszacowała agencja pośrednictwa pracy Work Service, w ostatnim kwartale aż 51 proc. jej klientów miało problem z pozyskaniem odpowiednich pracowników. – Obserwujemy ten proces od co najmniej dwóch lat, głównie w branży produkcyjnej – mówi w rozmowie z „Idziemy” Andrzej Kubisiak, rzecznik prasowy firmy. – Najbardziej potrzebni są pracownicy wykwalifikowani – dodaje. Jeden z klientów agencji, zatrudniający ok. 1,5 tys. pracowników, do prężnego rozwoju firmy potrzebowałby jeszcze czterystu. Luki kadrowe wypełnia nadgodzinami.

Sytuację ratują migranci z Ukrainy. Obecnie w Polsce przebywa ich blisko miliona. To zdecydowanie najliczniejsza narodowościowa grupa pracownicza na terytorium RP. Z kraju wypycha ich wojna i pogarszające się warunki życia. Pracują głównie w gospodarstwach domowych, w branży remontowo-budowlanej i w rolnictwie. Prawie połowa wykonuje prace dorywcze. Średnie zarobki to ok. 2 tys. zł netto na miesiąc. Tak wynika z raportu Narodowego Banku Polskiego, który ukazał się pod koniec 2016 r.

– Gdybyśmy dziś pozbyli się wszystkich Ukraińców, którzy pracują w Polsce, utrzymanie obecnego poziomu PKB byłoby bardzo trudne – uważa ekspert podatkowy i przewodniczący Rady Centrum im. Adama Smitha dr Robert Gwiazdowski.

Wydaje się więc, że państwo powinno zrobić wszystko, aby zatrzymać zagranicznych pracowników. Jest inaczej. Cudzoziemiec, który chce w Polsce pracować legalnie, napotyka na ogromne trudności administracyjne. Wielu zmuszonych jest pracować w szarej strefie. Niewątpliwie bardziej opłaca się to Niemczech czy w Anglii. Od czerwca obywatele Ukrainy mogą turystycznie podróżować do UE bez wizy. Choć w innych krajach wspólnoty jeszcze trudniej o legalną pracę, otwiera się konkurencja między obarczoną obostrzeniami legalną pracą w Polsce a kilkakrotnie lepiej płatną pracą na czarno na Zachodzie.

 

Biurokracja nie dla Ukraińca

Czterdziestoletnia Natasza od siedmiu lat mieszka w Warszawie. Pracuje jako sprzątaczka. Właśnie stara się o kolejne zezwolenie na pobyt czasowy. – Kupa dokumentów. Musi być umowa wynajmu mieszkania albo zameldowanie. Ciągle czegoś brakuje, to z ZUS-u, to z urzędu skarbowego – skarży się. – Żeby złożyć dokumenty, trzeba się umówić na konkretny dzień. Takie kolejki! Bardzo ciężko dodzwonić się do urzędu – mówi. Na decyzję trzeba czekać kilka miesięcy. Znajoma Nataszy czekała dziewięć miesięcy. Nie mogła w tym czasie wyjechać na Ukrainę, bo wracając do Polski, zostałaby deportowana.

Osoba, która nie ma prawa do legalnego pobytu na terytorium RP, nie może podjąć legalnej pracy. Pracuje więc na czarno.

Cudzoziemiec, który chce w Polsce pracować legalnie, napotyka na ogromne trudności administracyjne

Jak wyjaśnia Ewa Filipowicz, rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego, aktualnie przepisy określają, że jeśli wszystkie formalności zostaną dopełnione, procedura wydawania pozwolenia na pobyt czasowy w naszym kraju nie powinna trwać dłużej niż trzy miesiące od daty złożenia wniosku. Nie w każdym przypadku też wymagane jest okazanie dokumentu potwierdzającego zamieszkiwanie w Polsce czy posiadanie ubezpieczenia. Rzecznik wojewody mazowieckiego przyznaje jednak w rozmowie z „Idziemy”, że złożoność przepisów regulujących kwestie związane z zalegalizowaniem pobytu w Polsce stanowi spore utrudnienie dla obcokrajowców. – Jest to nie tylko ustawa o cudzoziemcach, ale szereg innych ustaw i rozporządzeń. Dokumenty są często nowelizowane – mówi Ewa Filipowicz.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły