21 października
niedziela
Urszuli, Hilarego, Jakuba
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czytając kard. Saraha

Ocena: 4.76667
1856

Warto wiedzieć, co ma do powiedzenia ten 72-letni hierarcha z Afryki, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Bo to, co mówi, jest świeże, autentyczne, przemyślane i przemodlone, zakorzenione w Ewangelii i Tradycji Kościoła. To człowiek, który nigdy nie przebierał nogami, by piąć się po drabinie tzw. kościelnej kariery. Tym niemniej w 1979 r. został najmłodszym biskupem na świecie. Z Sarahem można się w różnych kwestiach nie do końca zgodzić, ale nawet wtedy pozostajemy wzbogaceni, zainspirowani jego refleksją.

Na język polski zostały przetłumaczone i wydane trzy jego książki: „W drodze do Niniwy”, „Bóg albo nic. Rozmowy o wierze” oraz „Moc milczenia. Przeciw dyktaturze hałasu”. Czytam właśnie „Bóg albo nic”. Uderza wdzięczność, jaką autor żywi dla misjonarzy francuskich, dzięki którym – jak mówi – poznał prawdziwego Boga. Z tym większym smutkiem stwierdza: „Czy my, Afrykanie, jesteśmy w stanie pojąć, że Europejczycy już nie wierzą w to, co dali nam niegdyś z taką radością, w najtrudniejszych warunkach? (…) Jak zapomnieć o tym wzniosłym dziedzictwie, które ludzie Zachodu wydają się pozostawiać pod smutną warstwą kurzu”. No cóż! Dzisiaj wielu duchownych w Europie nie chce nikogo nawracać na wiarę w Jezusa, bo to ponoć jest nietolerancyjne, a w ogóle to preferuje multi-kulti, a nie chrześcijaństwo.

Kardynał Robert Sarah ma odwagę, by iść pod prąd modom i chwytliwym bon-motom. Mówi się na przykład, że głównym zadaniem Kościoła jest towarzyszenie ludziom. Pewien duchowny tak się z tym towarzyszeniem zapędził, że na pytanie, czy i kiedy osobom rozwiedzionym żyjącym w nowych związkach mamy powiedzieć, że żyją w grzechu, odpowiedział, iż nic takiego nie należy mówić, tylko towarzyszyć. Zapytany o wymóg mówienia prawdy, powtórzył, że najważniejsze jest towarzyszenie. Kardynał Sarah podkreśla natomiast, że pasterz prowadzi owce na bezpieczne pastwiska, wskazuje kierunek, strzeże, ale nie podąża za owcami, które się wałęsają bez sensu albo idą w paszczę wilka. Dobry pasterz jest blisko owiec, ale jako pasterz, a nie jako owca biegnąca za innymi owcami.

Afrykański kardynał stawia diagnozę, że dziś głównym polem walki jest małżeństwo i rodzina. Odwołuje się przy tym do obrazu Wandei, której katoliccy mieszkańcy przeciwstawili się rewolucyjnym władzom Francji. Powstanie wandejskie zostało brutalnie stłumione. Rewolucjoniści gwałcili kobiety na ołtarzach katolickich świątyń, rozrywali bagnetami dzieci, palili żywcem kobiety w piecach, miażdżyli prasą do tłoczenia wina. Wymordowano w imię nowego, anty-chrześcijańskiego świata ok. 300 tys. ludzi. A niektóre źródła podają, że 600 tys. Dziś takich krwawych prześladowań na Zachodzie nie ma, ale walka przeciwko rodzinie jest nie mniej zapiekła. „Rodziny stały się Wandeą – stwierdza kardynał – którą trzeba zgładzić. Ich unicestwienie zostało systematycznie zaplanowane, tak jak to było z Wandeą. Nowych rewolucjonistów przeraża jednak wielkoduszność rodzin wielodzietnych. Szydzą z rodzin chrześcijańskich, ponieważ ucieleśniają wszystko to, czego oni nienawidzą”.

Zdaniem kard. Saraha wierzący w Chrystusa są dziś wezwani do odwagi i poświęcenia. Nadszedł czas dawania świadectwa, które kosztuje. „Wandejczycy pokazali – zauważa kardynał – że w obliczu piekielnych kolumn, nazistowskich obozów zagłady, komunistycznych gułagów czy islamskiego barbarzyństwa istnieje tylko jednak odpowiedź. Jest nią dar z siebie.” Sarah nie waha się wzywać do heroizmu, do męczeństwa, bo sam żył i pracował w Gwinei, rujnowanej w tamtym czasie przez jedną z najkrwawszych dyktatur komunistycznych w Afryce. Nie uciekł, choć każdego dnia groziło mu aresztowanie lub śmierć z rąk tzw. nieznanych sprawców.

Te osobiste doświadczenia nie uczyniły z niego księdza-działacza, który w centrum stawia przemiany polityczno-społeczne. Sarah w centrum stawia Boga. Przypomina o prymacie Boga, w czym jest bardzo podobny do Benedykta XVI. Nie jest przypadkowy tytuł wspomnianej już jego książki: „Bóg albo nic”. Dlatego wskazuje na moc modlitwy, w tym modlitwy różańcowej. Zna dobrze zgiełk tego świata, ale właśnie dlatego zaprasza do szukania ciszy, w której daje się znaleźć Bóg.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najczęściej czytane komentarze



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -