18 lutego
niedziela
Szymona, Konstancji, Flawiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Święta krowa

Ocena: 1.4
1107

Od początku tego roku w Niemczech funkcjonuje prawo, które pod pozorem walki z mową nienawiści wprowadza cenzurę. Administratorzy znaczących portali społecznościowych zapłacą nawet 50 mln euro, jeśli odpowiednio szybko nie zareagują na wpisy uznane za hejterskie.

Wpisy oceniać będzie kilkudziesięcioosobowa grupa urzędników ministerstwa sprawiedliwości. Na swojej stronie dodatkowo zamieściło ono formularz, za pomocą którego użytkownicy mogą szybko zgłosić treści, które wydają im się niepoprawne. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich – w geście solidarności z niemieckimi dziennikarzami i blogerami – sprzeciwia się takim praktykom, „niespotykanym w cywilizowanych państwach”, jak pisze w oświadczeniu, nazywając je „cenzurą represyjną”. Efekt nietrudny do przewidzenia: debata publiczna wymrze ze strachu przed sankcjami.

U nas tymczasem KRRiT wycofuje się z kary, którą nałożyła nie za jakieś tam szerzenie mowy nienawiści, tylko za zwyczajne kłamstwa. Co prawda wysokość kary dla TVN, wynosząca zaledwie 1 proc. jej przychodów, nie byłaby dotkliwa, ale jej nieuchronność w przyszłości być może okiełznałaby zbyt bujną fantazję reporterów donoszących o tym, że Polsce teraz gorzej niż za stanu wojennego, pokazujących fingujące atak policji „ofiary” i wieszczące zbliżającym się rozlewie krwi.

Krótko mówiąc, plotą, co im opozycja na język przyniesie, i włos im z głowy nie spadnie. Na drugim biegunie mamy nieznośnie propagandowe programy informacyjne TVP, i tu także nikt nikomu nic nie zrobi, co najwyżej „dokona się przesunięcia” delikwenta, a propaganda sączy się dalej. W jakim to stanie wojennym i w jakim reżimie możliwa jest taka sytuacja, którą w dodatku – jak ja tutaj – każdy sobie może skomentować na fejsbukach i twiterach i dopóki nie używa wulgaryzmów, nikt z go stamtąd nie pogoni?

Każda przesada jest jednak niezdrowa. Ani sytuacja, w której media mogą bezkarnie ukazywać nieprawdę, ani taka, w której nie mogą powiedzieć prawdy. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że choć prawo o cenzurze w Niemczech już funkcjonuje, a wiadomo było o jego wprowadzeniu na długo przed, żadna z unijnych instytucji się tym nie zainteresowała. W tym czasie maglowano polski wymiar sprawiedliwości, którego regulacje pozostają w gestii państw członkowskich. Tymczasem kraj, w którym mają być łamane podstawowe prawa człowieka i obywatela, prawa, na jakich zasadza się demokracja, traktowany jest jak święta krowa.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły