13 lipca
poniedziałek
Henryka, Kingi, Andrzeja
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Trenerzy i ich wyzwania

Ocena: 0
2266

Michal Doleżal to człowiek znany naszym skoczkom, i mam wrażenie, że to wybór po prostu bezpieczny. 

fot. PAP/Grzegorz Momot

Pierwszy weekend wiosny przyniósł wiadomość, której spodziewaliśmy się od wielu tygodni. Stefan Horngacher nie będzie już prowadził kadry skoczków narciarskich. Nie będę ukrywał: im dłużej trwał serial pod tytułem „Jaka będzie decyzja”, tym bardziej austriacki szkoleniowiec tracił w moich oczach. Po prostu nie rozumiem, czemu miało służyć to przeciąganie liny. Na pewno nie służyło reprezentantom Polski. I za to do Horngachera mam żal. Ale ten szybko przeminie i trzeba będzie o tym zapomnieć. Tak w życiu, także tym sportowym, bywa.

Za to nie mam zamiaru zapomnieć o zasługach Horngachera. Dla mnie największą jest zbudowanie drużyny. To Horngacher sprawił, że na skoczniach mówiono nie tylko o Kamilu Stochu. To on podniósł jakość całej naszej kadry, wydobywał to co najlepsze z kolejnych zawodników. I za to należy mu się szacunek i podziękowanie. Następcą będzie jego bliski współpracownik. Michal Doleżal to człowiek znany naszym skoczkom, i mam wrażenie, że to wybór po prostu bezpieczny. Oznaczający pewną kontynuację i brak rewolucji. Nie mam nic przeciwko temu, by Czech kontynuował pracę Horngachera z równie wielkimi – mam nadzieję – sukcesami.

O wielkich triumfach na pewno myśli Jerzy Brzęczek. Bo to naturalne. Na razie ma za sobą udany początek roku. Jeśli jesienią narzekaliśmy, że reprezentacja piłkarska pod jego wodzą nie zwycięża, to teraz ten powód odpadł. Wygrane przyszły w najlepszym możliwym momencie czyli na początku eliminacji Euro 2020. Mamy sześć punktów i znakomitą pozycję wyjściową na dalszy ciąg wyjątkowo krótkich, bo zaledwie kilkumiesięcznych kwalifikacji. Jak dalej dobrze pójdzie, to w listopadzie będziemy świętowali awans do mistrzostw Europy. I wierzę, że tak się stanie. Bo mamy grupę eliminacyjną, w której trzeba robić swoje. To powinno wystarczyć do awansu.

Ale to co oglądaliśmy przez wiele minut meczu w Wiedniu, na pewno nie wystarczy, żeby zadowolić kogokolwiek. Gdyby Austria była dziś mocniejszym zespołem, to nad Dunajem byśmy przegrali. Na szczęście tak się nie stało i Jerzy Brzęczek ma znów trochę czasu do namysłu. I musi sprawić, że Polacy będą grali lepiej. Efektowniej, skuteczniej, mądrzej. Potencjał mamy całkiem przyzwoity. Cały problem w tym, żeby go wyzwolić. Jeśli tak się nie stanie, to na Euro może i awansujemy – ale pierwsze starcie z rywalem poważniejszym niż Austria czy Izrael zakończy się dla nas boleśnie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 lipca

Poniedziałek, XV Tydzień zwykły
+ Wspomnienie świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta
Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 1,10-17; Ps 50,8-9.16b-17.21.23; Mt 10,34-11,1
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter