20 lutego
wtorek
Leona, Ludomira, Zenobiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kanada pachnąca prześladowaniem

Ocena: 0.2
914

Współczesny, tzw. cywilizowany świat nie lubi męczenników, gdyż są oni świadkami wierności Bogu i Jego nauce, wierności swoim przekonaniom. „Cywilizowane” rządy w inny sposób łamią kręgosłup moralny i etyczny obywateli: wywierają nacisk na osoby wierzące, którym grozi się odebraniem dobrego imienia, majątku, przeciągnięciem po sądach, a w końcu więzieniem. W sposób „cywilizowany” umęcza się człowieka do tego stopnia, że sam rezygnuje z własnych przekonań.

Takie metody stosuje od momentu objęcia urzędu kanadyjski premier, 44-letni Justin Trudeau, szef Liberalnej Partii Kanady. Kiedy w listopadzie 2015 r. obejmował urząd premiera, wielu Kanadyjczyków spodziewało się korzystnych dla kraju reform i powiewu świeżości po dziewięcioletnim okresie urzędowania premiera z ramienia Konserwatywnej Partii Kanady. I jak to bywa z nadziejami pokładanymi w tzw. „lewicowych mesjaszach”, społeczeństwo kanadyjskie szybko przekonało się, że nowy premier stawia niemal wyłącznie na sprawy ideologiczne. Od samego początku obrał sobie jako misję wspieranie rozpowszechniania aborcji na świecie, bo w jego ojczyźnie bardziej zliberalizować prawa aborcyjnego już się nie da. W zeszłym roku ogłosił, że w ciągu trzech najbliższych lat Kanada przeznaczy 650 mln dolarów na zwiększenie dostępu do aborcji w krajach rozwijających się.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 6 (644), 11 lutego 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 21 lutego 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły