18 stycznia
wtorek
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zasada Ostrożności

Ocena: 4.78333
1005

W życiu podejmujemy różne działania, które obarczone są pewnym, mniejszym lub większym ryzykiem. Co więcej, bez podejmowania ryzyka nie dałoby się żyć. Wiadomo na przykład, że jazda samochodem obarczona jest pewnym ryzykiem wypadku. Bo nawet jeśli my jedziemy bezpiecznie, to ktoś inny może w nas uderzyć. Oczywiście, nikt z tego nie wyciąga wniosku, że nie należy jeździć samochodami. Wszak w znakomitej większości przypadków kierowcy dojeżdżają do celu bezpiecznie. Z ryzykiem wiąże się postawa ostrożności, która wynika właśnie ze świadomości ryzyka. Chodzi o to, aby unikać działań obarczonych zbyt dużym ryzykiem nieszczęśliwych skutków, a podejmować działania, które wiążą się z ryzykiem do zaakceptowania. Niemniej każde działanie należałoby podejmować z ostrożnością i kompetencją adekwatną do istniejących zagrożeń.

Z taką, tradycyjnie rozumianą ostrożnością, niewiele wspólnego ma ideologiczna zasada ostrożności, którą stosują politycy, przede wszystkim w odniesieniu do kwestii klimatycznych. Zasada ta została wprowadzona przez Deklarację z Rio de Janeiro na temat środowiska i przez Traktat z Maastricht w 1992 r. Konferencja w Wingspread w 1998 r. zdefiniowała zasadę ostrożności następująco: „Gdy działanie stwarza zagrożenie dla środowiska naturalnego lub ludzkiego zdrowia, należy podjąć środki ostrożności, nawet jeśli niektóre związki przyczynowo-skutkowe nie zostały w pełni potwierdzone naukowo”. Innymi słowy, nawet jeśli nie da się ustalić, czy negatywne skutki jakiegoś działania lub braku działania wystąpią, czy też nie, to zakłada się, że wystąpią. Tak postępują ekologiści straszący katastrofą klimatyczną. Ich guru, Greta Thunberg, szerzy poczucie grozy: „Nie chcę waszej nadziei, chcę, abyście doświadczyli paniki. Wszyscy powinni odczuć strach, który ja czuję każdego dnia”. W ten sposób „zasada ostrożności” staje się „strachem przed przyszłością”.

Prof. Roberto de Mattei, włoski historyk, zauważa, że z tego rodzaju budowaniem atmosfery strachu przed przyszłością mieliśmy już wielokrotnie do czynienia. Na przykład w roku 1825 w Wielkiej Brytanii protestowano przeciwko trasie kolejowej między Liverpoolem a Manchesterem, która miałaby powodować brak mleka u krów, a ponadto być przyczyną wymierania ptaków z powodu zanieczyszczenia powietrza. W imię zasady ostrożności blokowano użycie DDT do walki z malarią, tyle że w konsekwencji malaria rozszerzała się, zbierając śmiertelne żniwo. W wielu krajach blokowane są plany budowania elektrowni atomowych, co przy zamykaniu elektrowni węglowych może prowadzić jedynie do coraz większych problemów energetycznych, które uderzą szczególnie w najbiedniejszych. No ale większość na Zachodzie jest przekonana, że zmiany klimatyczne doprowadzą do globalnej katastrofy, jeśli nie podejmiemy różnych programów pt. „emisja dwutlenku węgla – zero”. Nie ma na to dowodów, ale skoro nie ma też dowodów, że katastrofy nie będzie, to – zgodnie z ideologiczną zasadą ostrożności – trzeba działać, jakby katastrofa miała nastąpić. Tylko że w ten sposób można doprowadzić do innych, rzeczywistych katastrof.

Nie brakuje uczonych, którzy – jak Bjørn Lomborg, szef duńskiego ośrodka badawczego Copenhagen Consensus Center – uważają, że obecna polityka klimatyczna jest podporządkowana ideologii, w tym ideologicznie rozumianej zasadzie ostrożności. „Ta osobliwa obsesja na punkcie zmian klimatycznych sprawia – stwierdza Lomborg – że przechodzimy od marnowania miliardów do marnowania bilionów dolarów na bezowocne polityki. Jednocześnie ignorujemy coraz więcej pilniejszych i łatwiejszych globalnych wyzwań. A dodatkowo bezmyślnie straszymy dzieci i dorosłych”. Zmiany klimatyczne były zawsze. Trzeba je brać pod uwagę. Ale niekoniecznie trzeba rujnować światową gospodarkę poprzez drastyczną redukcję emisji dwutlenku węgla.

Rozsądni ludzie zastanawiają się nad ryzykiem swych działań, potrafią być ostrożni, ale nie niszczą swojego i innych życia ideologicznie rozumianą zasadą ostrożności, czyli strachem przed katastrofami, których prawdopodobieństwa nikt nie udowodnił. Swoją drogą, na świecie byłoby lepiej, gdyby ludzie bali się wiecznego potępienia, tak jak boją się zmian klimatycznych. Wszak potępienie jest możliwe. Może bardziej niż katastrofa klimatyczna.

Idziemy nr 48 (839), 28 listopada 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Wtorek, II Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II):  Mk 2,23-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter