20 maja
niedziela
Bazylego, Bernardyna, Aleksandra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Walka o życie trwa

Ocena: 4.43333
3681

– Od początku płodność ludzka cieszyła się Bożym błogosławieństwem – mówi abp Henryk Hoser SAC

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Z abp. Henrykiem Hoserem SAC rozmawia Monika Odrobińska

 

Gdzie w Piśmie Świętym jest zakaz antykoncepcji?

Nigdzie, dlatego że od początku płodność ludzka cieszyła się Bożym błogosławieństwem. Pojawiło się ono zaraz po akcie stworzenia człowieka, a płodność jest jego udziałem w tworzeniu świata – dlatego mówimy o prokreacji z akcentem na przedrostek „pro-”. Po raz drugi błogosławieństwo płodności pojawia się po potopie – swoistym resecie w relacjach z Bogiem.

Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest przypadek biblijnego Onana. Nie chciał on wywiązać się z obowiązku lewiratu i praktykował coitus interruptus (stosunek przerywany), za co został ukarany (por. Rdz 38,8-10).

Dlatego na antykoncepcję nie ma miejsca w relacjach Boga z człowiekiem. Jest za to miejsce na odpowiedzialne rodzicielstwo, w które wpisują się dwa przykazania: „Nie cudzołóż” i „Nie pożądaj żony bliźniego swego”. Chodzi o to, by dzieci nie rodziły się z nieprawego łoża, a jedność rodziców nie rozpadała się przez zdradę.

Poza wątkiem teologicznym jest czysto biologiczny – ludzie nie znali kiedyś fizjologii płodności, którą zaczęto zgłębiać pod koniec XIX w. W tradycji żydowskiej za to kobieta przez osiem dni po krwawieniu miesięcznym uznawana była za nieczystą. Gdy kończył się ten okres wstrzemięźliwości, wypadały już dni płodne. Zapis ten działał na korzyść płodności.

 

Nie cichną spory wokół encykliki Pawła VI Humanae vitae, chociaż ma już ona pięćdziesiąt lat. W jakiej sytuacji powstawała?

Kontekst był dramatyczny. W odrodzonej po wojnie Europie z boomem inwestycyjnym szedł w parze boom demograficzny – baby boom. Środowiska lewicowe coraz bardziej eksponowały niebezpieczeństwo bomby demograficznej. Paweł VI już na początku Humanae vitae odnosi się do tych neodarwinistycznych obaw, jakoby dla rosnącej za szybko populacji zaczęło brakować zasobów.

Sobór Watykański II tego problemu nie rozwiązał, ale Jan XXIII w 1963 r. powołał w tym celu komisję ekspercką. Paweł VI poszerzył grono specjalistów, od których oczekiwał ustosunkowania się do nowych ideologii. Idei, jakoby Kościół był narzędziem opresji, towarzyszyło odrzucenie wszelkich autorytetów, także świeckich. Podczas rewolty studenckiej w maju 1968 r. w Paryżu młodzież wykrzykiwała: „Zabrania się zabraniać”, „Nie ma Boga, nie ma mistrza, Bogiem jestem ja”. W tle toczyła się wojna USA z Wietnamem i towarzyszące jej hasło Make love, not war – nawołująca do tego, co dziś nazywamy „uprawianiem seksu” w przeróżnych kombinacjach, nie tylko w wąskim kadrze małżeńskim.

Do tego doszło upowszechnienie zsyntetyzowanej przez Gregory’ego Pincusa w 1955 r. tabletki antykoncepcyjnej, wydającej się prostym, higienicznym i skutecznym rozwiązaniem problemów demograficznych i osobistych w kontekście dzietności. Otwierało to ogromną perspektywę przed przemysłem farmaceutycznym, bo o ile liczba chorujących jest ograniczona, o tyle liczba „chorujących” na płodność kobiet sięga miliardów. Ocenia się, że przemysł ten ma obroty większe niż przemysł samochodowy.

Silne lobby farmaceutyczne dążyło do upowszechniania antykoncepcji zwłaszcza w mediach – w ten sposób formowano kobiecą mentalność, co w latach 60. doprowadziło do zmiany oceny osoby kobiety w społeczeństwie i wartości miłości małżeńskiej. Urabiano także grunt pod to, by również władze Kościoła antykoncepcję przyjęły jako coś, co „poprawia naturę”. I większość komisji eksperckiej Pawła VI rzeczywiście opowiedziała się za jej polityczną poprawnością.

 

I na to wszystko 25 lipca 1968 r. Paweł VI wydaje encyklikę Humanae vitae, w której stanowczo potępia antykoncepcję i aborcję. Jak to zostało odebrane?

Było to jak podłożenie bomby pod te wszystkie spekulacje. Dla niektórych autorytetów Kościoła, którzy spodziewali się nowego otwarcia, był to szok. Zaczęła się kontestacja Magisterium Kościoła. Oficjalnie nauczano, że należy uwzględniać poszczególne sytuacje społeczeństwa i małżeństw, kwestionując w ten sposób stanowisko papieża – dziś błogosławionego. Tak zaczęło się jego męczeństwo, trwające do śmierci w 1978 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły