20 lutego
wtorek
Leona, Ludomira, Zenobiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wszystkiego będę się chciał nauczyć

Ocena: 0
880

– Nie mogę odbyć ingresu, jeśli nie zadam sobie pytania: kim jest dla mnie Jezus Chrystus? – mówi abp Grzegorz Ryś

fot. ks. Paweł Kłys / Idziemy

Z abp. Grzegorzem Rysiem, w przededniu jego ingresu do katedry łódzkiej, rozmawia ks. Paweł Kłys

 

„Boimy się dziś zgodzić na zmiany, które mają dotyczyć naszego życia, boimy się decyzji, które są nieodwołalne” – mówił Ksiądz Arcybiskup w jednej z wypowiedzi. Czy taką decyzją była nominacja na arcybiskupa łódzkiego? Czy towarzyszą jej jakieś obawy?

Teraz jest już łatwiej, gdyż tę pierwszą decyzję mam już dawno – od ponad 30 lat – za sobą, a ta dzisiejsza wpisana jest w tamtą. Jest zawsze bojaźń, ale bojaźń nie oznacza strachu, lecz poczucie odpowiedzialności. Do końca jeszcze nie wiem, co oznacza być pasterzem półtora miliona ludzi, bo skąd mam to wiedzieć? To nie jest tłum półtoramilionowy, tylko to jest półtora miliona ludzi – osób. Nie można do tego podejść lekkomyślnie. Jestem tu miesiąc i niektóre z historii już znam i wiem, jakie są. Natomiast z powyższej wypowiedzi się nie wycofuję i powiem, że nie jest to moje odkrycie. Powtórzę, że dziś dość powszechnie się mówi, iż człowiek młody ma strach przed decyzją zobowiązującą go życiowo. Bardzo jest nastawiony na to, co jest teraz – dzisiaj. Efekty swojej pracy i działania chciałby zobaczyć dziś, teraz: zrobiłem coś i widzę owoce. A gdy nie ma tych owoców i mija rok, dwa, dziesięć, to energia trochę spada. Widać, jak wiążące decyzje odkładane są w czasie. Decyzja o pójściu do seminarium jest coraz późniejsza. Decyzja o zawarciu małżeństwa jest coraz późniejsza. Decyzja o pierwszym dziecku w małżeństwie też jest dużo późniejsza. Łatwo o osąd – że to wygodnictwo, nie wiadomo co. Żadne wygodnictwo! Jest to nieraz strach przed tym, co to oznacza, jakie konsekwencje. Człowiek dziś dość często jest sam, zostawiony sam sobie, i ma poczucie, że będzie musiał sam sobie z tym poradzić. Bardzo ważne jest postawienie sobie pytań: Czy człowiek musi być sam? W kim znajdzie oparcie, by w swoim życiu podejmować decyzje?

 

Czy, przychodząc z Krakowa do Łodzi, Ksiądz Arcybiskup czuje się tutaj sam?

Mam w kaplicy Pana Jezusa. Już poznałem tutaj kilku ludzi. Niektórych znałem wcześniej. Natomiast to będzie proces. Na razie w dużej mierze są to dla mnie liczby i nazwy różnych miejscowości, które mi niewiele mówią, bo skąd mają mi mówić.

 

Ojciec Święty mianuje Księdza arcybiskupem łódzkim po sześciu latach posługi biskupa pomocniczego w Krakowie. Jakie zadania stawia przed sobą Ksiądz Arcybiskup?

Tego oczywiście jeszcze nie wiem, ale wiem, po co jest Kościół. Kościół jest po to, by prowadzić człowieka do spotkania z Bogiem. Kościół jest także po to, aby ludzi otwierać na wzajemną jedność. Jak mówi Sobór: Kościół jest skutecznym narzędziem zjednoczenia człowieka z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego. Po to jest Kościół! Pierwsze jest to, co mówi Franciszek w Evangelii gaudium: trzeba głosić Ewangelię, która jest kerygmatem! Kerygmatem, który jest nie tylko przekazem, ale i wydarzeniem. Trzeba człowieka otwierać na spotkanie z Jezusem Chrystusem. To jest to, co zakładamy, że już się dokonało i że jest – a to założenie samobójcze! Dlatego, że wydarzenie kerygmatu jest nam potrzebne na każdym etapie życia. Mnie jest teraz potrzebne! Ja nie mogę odbyć ingresu, jeśli nie zadam sobie pytania: kim jest dla mnie Jezus Chrystus? A potem na każdym kolejnym etapie będę stawiał sobie to pytanie. Wiem, że jest, zainicjowany przez abp. Marka Jędraszewskiego, synod w diecezji. Nie można otworzyć synodu bez kerygmatu. Bo o czym będziemy rozmawiać? O której godzinie mają być Msze w kościołach? Do takich rzeczy się dochodzi, ale trzeba mieć punkt wyjścia. Trzeba zobaczyć, gdzie jest fundament, a nie rozstrzygać szczegóły, pogrążyć się w detalach, nie rozważywszy tego co istotne.

Nie mogę odbyć ingresu,
jeśli nie zadam sobie pytania:
kim jest dla mnie Jezus Chrystus?

Drugie – to budowanie jedności między ludźmi. Dalej, oczywiście, trzeba przyjrzeć się ludziom. Są rzeczy oczywiste: w Łodzi jest ponad 100 tys. studentów. To niesłychanie ważny adresat Ewangelii, olbrzymie grono – to jest co szósty łodzianin. Proszę zobaczyć też, jak Łódź się zmienia. Kiedy był tu 30 lat temu Jan Paweł II, mówił przede wszystkim do włókniarek. Nie chodzi o to, że włókniarek już nie ma, tylko że nie ma ich w przemyśle, który akurat zniknął. Ale na to miejsce jest potężne środowisko akademickie. Jakbym teraz już się mądrzył, to bym robił z siebie wariata. Wiem, ile tu jest rzeczy ważnych. Wiem, że jest ważny wymiar ekumeniczny. Jest bardzo ważny wymiar teraźniejszości, ale i pamięci o relacjach chrześcijańsko-żydowskich. Chcę tylko powiedzieć, że wszystkiego tego będę się chciał nauczyć!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły