28 stycznia
wtorek
Walerego, Radomira, Tomasza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Motor, Malczewski i Miłosierdzie

Ocena: 0
1717

Niedawno jedna z 230 wersji obrazu Jezusa Miłosiernego Adolfa Hyły przyjechała na renowację do Krakowa aż z Tanzanii. Co wiemy o malarzu miłosierdzia?

fot. arch. prywatne

– Za życia wuj wcale nie był znany jako malarz Jezusa Miłosiernego – mówi Elżbieta Szczepaniec-Cięciak, chrześnica Adolfa Hyły. – Pierwsza wzmianka, w latach 90. XX w., pojawiła się w Słowniku Artystów Polskich za sprawą jego szwagra. Ten ewidencjonował obrazy wuja – blisko 700, z czasem pogubił się w rachubach.

Adolf Hyła urodził się w 1897 r. Białej koło Bielska (dziś Bielsko-Biała). Rodzina z dziewięciorgiem dzieci żyła bardzo skromnie – ojciec był listonoszem, potem urzędnikiem pocztowym. Mimo to Adolf ukończył najlepsze jezuickie szkoły.

– Wyszedł z domu w wieku 15 lat – mówi Elżbieta Szczepaniec-Cięciak. – Studia filozoficzne przerwał ze względów finansowych, wstąpił do wojska i służył w latach 1919-1920. Potem studiował prawo na UJ i przez kilka miesięcy pracował w Biurze Rysunkowym Związku Przemysłowego w Krakowie, gdzie dostrzeżono jego zdolności malarskie. Hrabia Leonard Mieroszewski wysłał go na prywatną naukę do Jacka Malczewskiego.

Adolf ponad 20 lat przepracował jako nauczyciel rysunku, także chemii, geografii i geologii. W 1929 r. poślubił urzędniczkę bankową Marię Zalipską. W podróż poślubną zabrał ją na angielskim motorze z przyczepą boczną do Włoch.

Nie doczekali się dzieci, może dlatego swoje pasje – turystykę górską, kajakarstwo, narciarstwo – dzielił z uczniami. Parał się fotografią, epidiaskop – prototyp dzisiejszego rzutnika – wykorzystywał w pracy malarskiej. Angażował się w prace społeczne dla lokalnego środowiska.

– Uczniowie bardzo go lubili – mówi Elżbieta Szczepaniec-Cięciak – ale także wobec rodziny czuł się zobowiązany pomagać. Z wzajemnością zresztą, by gdy podupadł na zdrowiu, pomagali mu moja mama, czyli młodsza o 17 lat siostra, i brat, który był lekarzem.

W czasie okupacji Niemcy wyrzucili ich z mieszkania, więc przenieśli się do Łagiewnik. Tam, niedaleko klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, zamieszkali przy ul. Orkana, dziś Uroczej 36. Ta przeprowadzka uratowała prawdopodobnie Adolfa Hyłę, bo fala aresztowań dotknęła środowisko nauczycielskie już w listopadzie 1939 r.

Podczas wojny zginął młodszy brat malarza, zmarli rodzice, ale większość rodziny ocalała – brat walczył nawet pod Monte Cassino. Jako wotum wdzięczności w 1942 r. Adolf postanowił namalować oraz Jezusa Miłosiernego.

Pierwszy obraz namalował w 1934 r. Eugeniusz Kazimirowski, malarz i sąsiad bł. Michała Sopoćki, spowiednika s. Faustyny. – Obraz jednak nie odpowiadał s. Faustynie – mówi Jan Cięciak, prezes Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego im. A. Hyły. – I oto cztery lata po jej śmierci do ks. Józefa Andrasza, jej byłego kierownika duchowego w Łagiewnikach, zgłasza się artysta i chce namalować kolejny wizerunek.

Adolf Hyła pracował na podstawie „Dzienniczka”, siostry kazały mu jeszcze obraz poprawiać, by pasował wymiarami do ich kaplicy – i 7 marca 1943 r. ks. Józef Andrasz SJ uroczyście go poświęcił. W tym czasie do klasztoru dotarł zamówiony wcześniej obraz Jezusa Miłosiernego pędzla Stanisława Batowskiego. Podczas niespodziewanej wizyty kard. Adam Sapieha rozsądził, który obraz ma pozostać w kaplicy słowami: „Jeśli obraz pana Hyły jest jako jego własne wotum – niech ten będzie w kaplicy”.

Zarówno ks. Andrasz, jak i Adolf Hyła pojmowali Jezusa Miłosiernego jako „niebieskiego lekarza”, idącego przez świat, by uzdrawiać ludzkość, dlatego w tle Jego postaci malarz umieszczał pejzaż okolicy, dla której malował obraz. Z tego powodu skrytykował go ks. Michał Sopoćko tłumacząc, że Chrystus powinien być przedstawiony jako objawiający się apostołom w Wieczerniku. Adolf Hyła przemalował więc tło, czyniąc nim kamienną posadzkę.

Obraz szybko zasłynął łaskami, a jego kopie – razem z misjonarzami – rozjechały się po świecie. Kiedy w 1965 r. abp Karol Wojtyła rozpoczął proces informacyjny dotyczący życia i cnót s. Faustyny Kowalskiej, Adolf Hyła przekazał prawa autorskie do obrazu na rzecz klasztoru łagiewnickiego. Pragnął, by dochody z publikacji jego obrazu były przeznaczone na proces beatyfikacyjny s. Faustyny.

Zmarł w Krakowie, w Wigilię Bożego Narodzenia 1965 r. – Powoli rośnie świadomość, kim był Adolf Hyła – mówi Jan Cięciak. – Od 2013 r. jedna z alej prowadzących do sanktuarium łagiewnickiego nosi jego imię, staraniem stowarzyszenia sejmik małopolski przyjął upamiętniającą go uchwałę. Teraz staramy się o to, by na domu, w którym mieszkał, zawisła tablica. Digitalizujemy pamiątki rodzinne i zbieramy wspomnienia, pracujemy też nad wydaniem albumu z jego niesakralnymi obrazami. A na pamiątkę jego górskich pasji upowszechniamy wiedzę na temat bezpieczeństwa na tatrzańskich szlakach.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 stycznia

Kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką
Dziś w Kościele: wtorek, III tydzień zwykły, wspomnienie św. Tomasza z Akwinu, prezbitera i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2Sm 6,12b-15.17-19; Ps 24,7-8.9-10; Mk 3,31-35
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -