21 maja
poniedziałek
Wiktora, Kryspina, Tymoteusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Potrzebujemy mężów stanu

Ocena: 0
1089

Nie ma u nas mężów stanu i nieprędko się pojawią, ponieważ nad Wisłą nie ma warunków, aby się narodzili.

fot. Michał Ziółkowski/Idziemy

Termin „mąż stanu” (statesman) praktycznie zaginął w polskim słownictwie – króluje słowo „polityk” (politician). Słusznie, albowiem te dwa terminy są tylko na pozór tożsame. Jak nas poucza słownik Merriam-Webster, statesman to mądry, zręczny, szanowany polityk, natomiast politician to każdy, kto para się polityką.

Ćwierć wieku po upadku realnego socjalizmu w naszym kraju nie mamy uniwersytetów na europejskim poziomie, podobnie nie ma kuźni mężów stanu, jakimi na świecie są zespoły ekspertów (think tank). Skutkiem jest brak sprawnych polityków, którzy mają szerokie horyzonty, znają na wylot sprawy międzynarodowe, wiedzą, jak świat funkcjonuje i jak trzeba postępować, aby skutecznie promować nasze interesy narodowe.

 

Gołym okiem

Prowadzenie sprawnej polityki, zarówno krajowej, jak i międzynarodowej (statecraft), to więcej niż świadomość, na czym polega racja stanu – to jest także wiedza, jak ją wcielać w życie. Na Zachodzie sprawna biurokracja stoi na straży ciągłości działań państwowych, stanowi „pamięć” instytucjonalną, dzięki czemu zmiany ekip rządzących przebiegają bez zakłóceń. U nas okres transformacji nie przyniósł większych zmian w kadrach urzędniczych. Są one albo żywcem przejęte z poprzedniej epoki, albo zostały ukształtowane przez kadry o tamtej proweniencji.

Te ogromne zaległości w całej pełni ujawniła sprawa nowelizacji ustawy o IPN. Burza, jaką ta sprawa wywołała, dalece przekroczyła „osiągnięcia” rodzimej dyplomacji zanotowane w poprzednich dwu latach. Jest sprawą znamienną, że senator PiS Anna Maria Anders zdecydowanie apelowała o zaprzestanie procedowania za tą ustawą, natomiast minister Jacek Czaputowicz uznaje rzecz za sukces, uważając, że „Polska zyskuje na tym sporze”.

Na zarzuty senator Anders odpowiedział wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, stwierdzając, że protesty strony izraelskiej były nie do przewidzenia, ba, w zasadzie implikując, iż wina leży po stronie izraelskiej, ponieważ nie zgłaszała ona wcześniej zastrzeżeń do projektu ustawy. Tu właśnie doskonale widać różnicę pomiędzy politykami a mężami stanu.

 

Pilnuj swego

Po pierwsze, jak to szeroko omówiłem w poprzednim artykule („Idziemy” 6/2018), stronie izraelskiej nie zależy na pojednaniu z Polską. Uznanie tego, że w Rzeczypospolitej Obojga Narodów Żydzi przez wieki cieszyli się nie tylko tolerancją, ale i autonomią, stanowi cios w samą istotę syjonizmu, który uzasadnia istnienie państwa Izrael m.in. tym, że poza jego granicami na Żydów czyhają komory gazowe. Zatem trudno było się spodziewać kroków z tamtej strony – to my powinniśmy być świadomi tego, co leży w interesie narodowym Izraela, a co nie. Jak mówi stare powiedzenie: kijem tego, kto nie pilnuje swego.

Po drugie, wyobraźmy sobie, że strona izraelska interweniuje i rzecz wychodzi na jaw (a co nie wychodzi na jaw?). Nie trzeba rozwodzić się nad tym, że wybuchłby wielki skandal, iż inne państwo miesza się w nasze wewnętrzne sprawy. Mężowie stanu takich błędów nie popełniają.

Po trzecie, nawet jeśli byłoby w interesie Izraela wysyłać jakieś sygnały w tym względzie (podkreślmy: „jeśli”), to takie sprawy w świecie zachodnim załatwia się w drodze nieformalnej. Izraelski ekspert w międzynarodowym think tanku „po koleżeńsku” ostrzega swego polskiego kolegę o grożącym konflikcie. Tylko jak Izraelczycy mieliby tego dokonać (nawet gdyby chcieli), skoro obecny rząd nie ma żadnych „wtyczek” w międzynarodowych grupach ekspertów i nie ma nawet śladu tego, że takie myśli rządzącym przychodzą do głowy. Niemal cała prawa strona polskiej sceny politycznej jest kompletnie zaślepiona polonocentryzmem i zachłystuje się odzyskiwaniem suwerenności, bez względu na reakcje płynące z zagranicy.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły