20 czerwca
czwartek
Diny, Bogny, Florentyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

O sztuce latania

Ocena: 0
1988

Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia podnosi z kolan. Uczy chodzić, a może nawet latać.

Pogodna starsza kobieta uważnie trzyma kartkę papieru, by nie przesunęła się w trakcie rysowania perfekcyjnej linii prostej. Robimy razem kartki świąteczne. Co jakiś czas pani Janina pyta: – I jak, dobrze trzymam? Zawsze robię to najlepiej, jak się da, ale młodość to jest jednak młodość – dodaje z uśmiechem.

Moja towarzyszka to podopieczna Środowiskowego Domu Samopomocy dla Osób Dotkniętych Chorobą Alzheimera w Krakowie. Przychodzę tutaj jako wolontariuszka niemal od pół roku. Dopiero w tym miejscu dostrzegłam, jak mało cenię moment życia, w którym się znajduję. Jak niewiele we mnie wdzięczności.

Mam 21 lat i jestem studentką. Nadal poszukuję tego, co mogłabym robić w życiu. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi na różne tematy, prawdziwie, poważnie, najlepiej nocą... Jestem też jedną z 2300 osób otrzymujących stypendia Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Od trzech lat jestem częścią wspólnoty stypendystów. To ona pozwala mi wznosić się coraz wyżej.

 

Brać i dawać

Fundacja sprawia, że czuję się kimś wyjątkowym. Nie dlatego, że spełniłam warunki konieczne do otrzymania finansowego wsparcia. Jest mnóstwo zdolnych młodych ludzi z dobrymi wynikami w nauce, a przy tym niezamożnych. Ale tutaj czuję, że Bóg sam powołał mnie w to miejsce, obdarzył łaską, która jednocześnie jest zobowiązaniem i zachętą do pracy.

Czasem dociera do mnie, jak wielka to odpowiedzialność. Łatwiej chyba jest dawać, niż brać, świadczyć pomoc, niż ją przyjmować. Ale to transakcja obopólna. Trzy miesiące temu jako wolontariuszka Szlachetnej Paczki poznałam pewną kobietę. Ma 42 lata, jest matką piątki dzieci, babcią dwóch wnuków. Ze świątecznej pomocy korzystała już trzeci raz. Powiedziała mi, że branie zawsze jest dla niej trudne. Z jednej strony daje jej radość, kiedy widzi uśmiechy na twarzach dzieci, gdy inni ludzie pomagają jej z dobrego serca. Z drugiej – mierzy się ze zwyczajnym wstydem i poczuciem porażki, że nie jest wystarczająco dobra, by zapewnić byt sobie i swojej rodzinie.

Gdy słyszę takie opowieści, gdy poznaję ludzi żyjących nieraz w skrajnej biedzie, z historią życia, o której można by opowiadać godzinami, widzę, że pomaganie innym ma głęboki sens. Mamy moc podnoszenia innych z upadku. To wcale nie oznacza czegoś spektakularnego. Uzdrawiające może być dobre słowo, uśmiech – doświadczenie łaski Boga za sprawą bliźniego. Uzdrawianie oznacza wstawanie, gdy wolałoby się zostać w łóżku, uśmiech zamiast łez, noszenie głowy wysoko, choć wszystko idzie nie tak, jak powinno. Życie pełne jest sytuacji, przed którymi uciekamy, chociaż powinniśmy stawić im czoła. Gdy walczymy o siebie, rosną nam skrzydła.

 

Żywy Kościół

Usłyszałam kiedyś: „Nie idź na kompromis z samym sobą. Jesteś wszystkim, czym można być”. Fundacja to blisko 2300 bezkompromisowych młodych ludzi. Z pomocą bezinteresownych darczyńców mogą żyć w wierze, mieć marzenia i je realizować. Czerpiąc z tradycji, mogą żyć dla przyszłości. I zmieniać świat. Na lepsze.

Bartek od trzech lat studiuje prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a od jesieni także filozofię. W Fundacji jest od siedmiu lat. To dla niego największa duma, ale i ogromna odpowiedzialność. – Zdaję sobie sprawę, jak wielu ludzi pokłada w nas nadzieję. Inwestują swoje pieniądze, nie znając nas osobiście, wiedząc tylko, że budujemy „żywy pomnik Jana Pawła II”. Ufają, że w codziennym życiu sprostamy temu zadaniu – mówi. Kiedy chodził jeszcze do liceum, spojrzał pewnego dnia w lustro i zdał sobie sprawę, że wszystkie ubrania, które ma na sobie, kupił za stypendium. Podobnie było z książkami. – Gdybym nie został stypendystą, jakoś bym się ubrał, z czegoś bym się uczył, ale na pewno byłoby trudniej. Dzięki stypendium szybko się usamodzielniłem i odciążyłem rodzinę. Nie mogę też zapomnieć o tej sferze życia, której nie widać gołym okiem. Nie poznałbym wielu wspaniałych ludzi, nie doświadczyłbym wielu wspólnych modlitw, może nie uczyniłbym ważnego kroku w stronę nawrócenia. Byłbym uboższy o wiele cennych doświadczeń – deklaruje.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 czerwca

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli.

Dziś w Kościele: środa XI tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie św. Romualda, opata
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 9,6-11; Ps 112 (111),1b-2.3-4.9; Mt 6,1-6.16-18.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)