23 października
środa
Marleny, Seweryna, Igi
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ten mały wielki krok

Ocena: 0
748

To był mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości. Pół wieku temu, 21 lipca 1969 r., Neil Armstrong jako pierwszy człowiek w historii stanął na Księżycu.

Fot. wikipedia / Domena publiczna

Członkowie misji (od lewej): Neil Armstrong, Michael Collins, Edwin Aldrin

Lądownik Orzeł osiadł na powierzchni Srebrnego Globu o godz. 20.17 GMT (czasu uniwersalnego, czyli o 22.17 czasu polskiego). Przewoził dwóch pasażerów; obok Armstronga – dowódcy misji Apollo 11 – na pokładzie znajdował się także Edwin „Buzz” Aldrin. Wyprawa w sumie liczyła trzech członków. W jednostce dowodzenia Columbia nad powierzchnią Księżyca krążył drugi pilot – Michael Collins. Armstrong pierwszy opuścił lądownik, i to jego nazwisko znajduje się we wszystkich podręcznikach historii najnowszej. Po powrocie na Ziemię stał się symbolem – ucieleśniał marzenia Juliusza Verne’a o podróży na Księżyc.

Lądowanie nie obyło się bez problemów: komputer pokładowy Orła sygnalizował błąd i resetował się aż pięć razy. Po powrocie na Ziemię o lądowaniu opowiadano jak o dramatycznym zmaganiu człowieka z maszyną, która zawiodła w najważniejszym momencie. Te zmagania z radością podchwyciła popkultura i dziś to jest momentem kulminacyjnym wszystkich filmów o podróży na Księżycu – ostatni wypuszczono w styczniu tego roku. W rzeczywistości, jak ustalili naukowcy po latach, był to błąd ludzki. Załoga zmieniła początkowe ustalenia i nie wyłączyła jednego z radarów na czas lądowania. W związku z tym komputer dostawał za dużo informacji, których nie był w stanie przetworzyć. Szczęśliwie Armstrong zdołał wylądować.

Pierwsze kroki człowieka na Srebrnym Globie dzięki telewizji śledziło ok. pół miliarda ludzi. Transmisję pokazywano na całym świecie, za wyjątkiem ZSRR. Ale już inne kraje bloku wschodniego, w tym Polska, z zapartym tchem podglądały zmagania selenautów. Żywe zainteresowanie lotem przejawiał również ówczesny papież Paweł VI. Ofiarował on astronautom płytkę z wygrawerowanym fragmentem Psalmu 8 z pochwałą Stwórcy. Warto zaznaczyć, że słynne pierwsze kroki na Księżycu nie należą do Neila Armstronga, ale do Edwina Aldrina. Armstrong, opuszczając lądownik jako pierwszy, zabrał kamerę, a następnie sfilmował kolegę, gdy ten opuszczał Orła.

Astronauci na Księżycu spędzili prawie 22 godziny. Zebrali 21 kg materiału księżycowego potrzebnego do badań, zrobili ponad 8 tys. zdjęć. Zatknęli też na powierzchni flagę amerykańską i tabliczkę z napisem: „W tym miejscu ludzie z planety Ziemia po raz pierwszy postawili stopę na Księżycu. Lipiec 1969. Przybywamy w pokoju dla dobra całej ludzkości”; obie Orzeł zdmuchnął w momencie startu. Po odstawieniu selenautów do stacji kontrolnej Orzeł powrócił na powierzchnię Księżyca, gdzie gniazduje już 50 lat.

Załoga bez większych przeszkód powróciła na Ziemię. Kapsuła ratownicza 24 lipca wodowała na Oceanie Spokojnym, 1,5 tys. km od Hawajów. Po dwutygodniowej kwarantannie Ameryka przywitała owacjami bohaterskich astronautów. Nie obyło się bez hucznej parady w Nowym Jorku i kolacji z prezydentem Richardem Nixonem. Zakończoną powodzeniem misję Apollo 11 uznano za narodowy sukces.

Program Apollo był odpowiedzią na sukcesy Sowietów w dziedzinie astronautyki. W ramach zmagań zimnowojennych dwa największe mocarstwa świata – USA i ZSRR – rywalizowały nie tylko na polu wojskowości. Po zakończeniu II wojny światowej Sowieci zaangażowali się w prace nad rozwojem systemu rakietowego, skutkiem czego udało im się skonstruować rakietę zdolną wznieść się na orbitę okołoziemską (na wysokość 100 km). 4 października 1957 r. zainstalowali na orbicie pierwszego sztucznego satelitę – Sputnik 1. Tak rozpoczął się wyścig kosmiczny.

Pierwsze sukcesy Rosjan – o niepowodzeniach Moskwa nie informowała – były imponujące: 3 listopada 1957 r., miesiąc po zainstalowaniu Sputnika, wynieśli w przestrzeń gwiezdną pierwsze żywe stworzenie – suczkę Łajkę (pies, niestety, nie przeżył podróży, zdechł wskutek przegrzania). Następnie Jurij Gagarin wyprzedził Allana Sheparda w drodze do gwiazd – Rosjanin 12 kwietnia 1961 r. odbył pierwszy lot w przestrzeń kosmiczną na pokładzie statku Wostok 1;

miesiąc później Amerykanin powtórzył jego osiągnięcie. Sowieci błyskawicznie dostrzegli wartość propagandową tych sukcesów i ogłosili dominację ZSRR w przestrzeni kosmicznej. Amerykanie podjęli moskiewską rękawicę. W 1961 r. prezydent Kennedy ogłosił rozpoczęcie programu Apollo. Nowy program kosmiczny miał na celu wysłanie człowieka na Księżyc i bezpieczne sprowadzenie go na Ziemię. W ciągu dziesięciu lat Amerykanin miał stanąć na Księżycu i tym samym przyćmić wszystkie dotychczasowe astronautyczne sukcesy Sowietów.

Po latach przygotowań i testów – nie zawsze wszystkie szły zgodnie z planem, w 1967 r. trzech członków załogi Apollo 1 spłonęło w trakcie próbnego startu – misję zakończono sukcesem. Ważąca w momencie startu 3 tys. ton rakieta Saturn V zabrała Armstronga i jego towarzyszy na Księżyc. Po ośmiu dniach astronauci bezpiecznie powrócili na Ziemię. Amerykanie osiągnęli cel – prześcignęli Sowietów w kosmicznym wyścigu.

Program Apollo kontynuowano do 1972 r. Amerykanie lądowali na Księżycu jeszcze pięć razy, ale kolejne starty wahadłowców kosmicznych budziły coraz mniejsze zainteresowanie. Podróże gwiezdne od początku były podporządkowane wielkiej polityce, wykorzystywano je jako skuteczne narzędzie propagandowe. Kiedy skończyły się polityczne korzyści, politycy stracili też zainteresowanie finansowaniem wypraw w kosmos. Obliczono, że program Apollo kosztował amerykańskiego podatnika 25 mld dolarów. W 1972 r. ruszył program Sojuz-Apollo, sojuszniczy program ZSRR i USA. Jego początek jest symbolicznym zakończeniem wyścigu kosmicznego i ery podróży gwiezdnych.

Loty kosmiczne były tak spolityzowane, że po latach narosło wokół nich wiele teorii spiskowych. Najpopularniejsza głosi, że lądowanie na Księżycu było w całości wielkim zabiegiem propagandowym, przygotowanym w całości przez filmowców z Hollywood.

Obecnie nie kontynuuje się lotów kosmicznych. Koszty wyprawy są zbyt duże. Pogrążeni w kryzysie Amerykanie nie są skłonni zasilać budżetu NASA kolejnymi miliardami dolarów. W ostatnich latach eksplorację kosmosu zaczęli za to Chińczycy. W 2003 r. przestrzeń kosmiczną osiągnął pierwszy tajkonauta – czyli chiński astronauta. W styczniu tego roku chińska sonda Change 4 jako pierwsza w historii wylądowała po ciemnej stronie Księżyca. Do 2030 r. Państwo Środka chce wysłać tajkonautów na Księżyc. W planach jest też podbój Marsa. To ciągle jeszcze pieśń przyszłości. Jak dotąd osiągniecie Armstronga pozostaje bezkonkurencyjne. Ale kto wie, może jego następca będzie Azjatą?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 października

Grzech nie powinien nad wami panować,
skoro nie jesteście poddani Prawu, lecz łasce.

Dziś w Kościele:
środa, XXIX tygodnia zwykłego 
+ wspomnienie św. Jana Kapistrana i św. Józefa Bilczewskiego (bp)
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Rz 6,12-18, Ps 124, Łk 12,39-48
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

Po Anielskiej serii przypomnieliśmy Spotkania z Aniołami - seria I (co dzień nowy odcinek)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -