18 grudnia
wtorek
Gracjana, Bogusława, Laurencji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Tożsamość: Polska

Ocena: 4.925
1758

– Tożsamość to arka przymierza między swojskością a uniwersalizmem – mówi prof. Andrzej Nowak

fot. arch. prof. Andrzeja Nowaka

Z prof. Andrzejem Nowakiem rozmawia Monika Odrobińska

 

Dzieci od małego uczą się wiersza „Kto ty jesteś?”. Co na to pytanie odpowiedziałby dziś zwyczajny Polak?

Tak zwane elity z niektórych zachodnich mediów i uniwersytetów oraz kół politycznych próbują na nowo organizować Europę. O zachowaniu tożsamości mówią, że to zjawisko wsteczne, reakcyjne. Że mamy do czynienia z płynną ponowoczesnością i równie płynną tożsamością. Że nie mamy stałych przywiązań, co chwila możemy być kimś innym, wybieramy tylko ulotne role.

Tego rodzaju ideologia pasuje do wspólnoty globalnego rynku, który potrzebuje ludzi bez tożsamości, bo można im wmówić wszystko: dziś potrzebujesz tego, jutro tamtego. To – w połączeniu ze zmianami cywilizacyjnymi, polegającymi na życiu w rytmie komputerowych bitów i coraz szybszych migawek telewizyjnych – powoduje, że trudno się zatrzymać i uwierzyć, że mamy korzenie, że coś uformowało naszą osobę. I że było to coś trwalszego niż migawka reklamy telewizyjnej.

 

Co może wpłynąć na „nawrócenie się” na swoją tożsamość?

O fałszywości wizji życia poza tożsamością przekonują się np. Polacy wyjeżdżający zagranicę. Nawet jeśli opuszczają kraj w przekonaniu, że polską tożsamość można zastąpić nową, to na miejscu i tak odbierani są jako przybysze, jako obcy. Jednych wiedzie to do refleksji: czy to, że jestem Polakiem, ma jakąś wartość? Inni się zawstydzą i próbują ukrywać swoją tożsamość.

W zetknięciu z głęboką tożsamością Niemców, przekonanych o swojej wyższości kulturowej i cywilizacyjnej nad wschodnimi sąsiadami (dziś to poczucie wyraża się w przekonaniu, że Niemcy najlepiej rozumieją i realizują zasady politycznej poprawności), czy Francuzów, udowadniających przybyszowi do piątego pokolenia, jak trudno roztopić się w ich „laickim” społeczeństwie – Polacy, nawet wypierający się swej tożsamości, zawsze będą wskazywani jako obcy. Tego rodzaju zderzenie z realnym doświadczeniem może prowadzić do pytania: skąd jestem? Czy mam groby przodków, którym coś zawdzięczam? W jakim krajobrazie czuję się „u siebie”? Jeśli jest we mnie jedynie wstyd za to miejsce, to czy mogę coś zrobić, by się dalej tego miejsca nie wstydzić, czy też będę zawsze, całe życie od niego uciekał?

 

Taka ucieczka jest możliwa?

Nie. Od tożsamości ucieczki nie ma. Nie da się też roztopić w ponowoczesności – bo czegoś takiego nie ma.

 

Czym właściwie jest tożsamość?

Tożsamość ma wiele różnych składników – to nie tylko tożsamość narodowa. Przez wieki najważniejsza była tożsamość religijna, i chłopi zamieszkujący terytoria dzisiejszej Polski nie z Polską się identyfikowali – oni byli przede wszystkim chrześcijanami. Przez stulecia ważna była tożsamość społeczna: ktoś był chłopem, ktoś miał korzenie szlacheckie, ktoś inny – mieszczańskie.

Stopniowo kulturowe znaczenie tożsamości wykuwała tożsamość narodowa. Język i kultura ukształtowały trzydzieści pokoleń; stworzył się świat wyobrażeń, znaków, symboli – to w nich odczytujemy to, kim jesteśmy.

Od pierwszego zdania „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj” zapisanego po polsku w Księdze henrykowskiej, poprzez Kochanowskiego i Mickiewicza, aż po Leśmiana i Herberta tworzy się polszczyzna. Nawet jeśli poezji się nie czyta, nie lubi czy nie rozumie, to właśnie jej wielkim twórcom zawdzięczamy giętkość języka. Ona go ukształtowała i to właśnie dzięki niej najdoskonalej możemy wyrazić siebie w języku ojczystym. Otrzymaliśmy go (na ogół, nie zawsze) od rodziców, a praktykowaliśmy w szkole. To w tych miejscach wykuwa się tożsamość.

 

Niektórzy celebryci wolą mówić, że są z Polski, niż że są Polakami. A to przecież o nas Rej pisał, „iż Polacy nie gęsi”. I kto tu „zgęsiał”?

Kultura to uniwersalny język, ale odczytywany przez partykularne tożsamości, czyli szczególne doświadczenia. Polski styl dworkowy nawiązuje do rytów klasycznych, ale ma elementy swoiście polskie. Tożsamość to arka przymierza między swojskością a uniwersalizmem, z którego ta swojskość czerpie. Tak jest u wszystkich narodów, choć narodów tak bogatych kulturowo i historycznie, jak polski, nie ma wiele.

Polska ma bardzo silną tożsamość ponadregionalną, ogólnonarodową – nie ma u nas dominujących kultur partykularnych, jak np. w Hiszpanii (Katalonia czy Baskonia versus Kastylia i Aragonia) czy Belgii (Walonia i kraj Flamandów). Ma polska tożsamość kulturowa swój wyraz literacki, językowy, muzyczny, taneczny. Tyle że dziś zaniedbujemy te tradycje. Zachwycamy się bardziej tańcami irlandzkimi niż polonezem czy mazurem, które przecież w XIX w. podbijały salony europejskie. Polonezy pisali Bach i Schubert. Mazurki Chopina kochała Francja, kochają Japończycy, Chińczycy. I wiedzą, że to jest polska tożsamość – jej wkład w uniwersalną kulturę!

 

Zapytam w kontekście podziałów w naszym narodzie: co spaja tożsamość?

Są takie punkty, które testują tożsamość wspólnoty. Na przykład zrośnięcie kultury i obyczajowości polskiej z chrześcijaństwem sprawia, że nawet tam, gdzie ludzie stracili wiarę w Boga, to, szanując polską tradycję, szanują także Wigilię. Nawet ateista, jakim był Władysław Gomułka, w swoich pamiętnikach z szacunkiem wspomina tradycję wigilijną wyniesioną z domu rodzinnego.

Dziś jednak pojawiają się postulaty wyjścia poza granicę tego szacunku. Od lat przed Bożym Narodzeniem „Gazeta Wyborcza” drukuje zbiory tekstów, które pokazują „alternatywne” sposoby spędzania czasu świąt lub ucieczki przed nim. Owszem, można wyjść poza swoją tożsamość i pozostać człowiekiem, ale już niekoniecznie Polakiem. Albo pozostanie się przy innej, głębszej, ważniejszej dla siebie tożsamości, albo będzie się skazanym na rolę „zombie”, człowieka wydrążonego.

 

Jaką rolę w polskiej historii odegrała tożsamość?

Polska straciła niepodległość po ośmiu wiekach intensywnego życia społecznego i kulturalnego, zbudowanych wokół osi chrześcijańskiej i struktur kulturowych, których wyrazem były obyczaje, tańce, obrzędy. One nie przeciwstawiały sobie chłopskiej chaty i dworku szlacheckiego – przeciwnie: stykały się tam ze sobą.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -