22 maja
środa
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zbrodnia niepamiętana

Ocena: 4.6
1815

Niemieckie zbrodnie dokonane na chorych psychicznie również u nas są mało pamiętane. Dlaczego tak jest? Co się za tym kryje?

fot. arch. Tomasza Nasierowskiego

W Świeciu Niemcy zamordowali m.in. tysiąc osób chorych psychicznie

Miałem kiedyś w Laskach rekolekcje zamknięte dla grupy psychiatrów. Tuż przed rozjechaniem się do domów uczestnicy rekolekcji spotkali się, aby porozmawiać na temat swoich spraw środowiskowych. Głównym tematem była zbliżająca się wtedy okrągła rocznica wymordowania przez hitlerowców pacjentów szpitali psychiatrycznych. Uświadomiłem sobie wówczas ze zdumieniem, jak głęboka jest nasza społeczna niewiedza na ten temat. Bo jak wielu ludzi mogło przeczytać Lema „Szpital Przemienienia”? Ja sam tylko dlatego coś o tej zbrodni wiedziałem, że dotknęła mnie poniekąd rodzinnie. Mianowicie w zakładzie psychiatrycznym w Dziekance pod Gnieznem zamordowany został wówczas mój zakonny współbrat, o. Norbert Piwoński.

Podczas tamtego spotkania szczególnie poruszyły mnie słowa śp. doktora Zdzisława Jaroszewskiego. To były nie tylko słowa lekarza, który przez całe swoje długie życie starał się podawać rękę chorym psychicznie oraz ich bliskim. Zobaczyłem, że autentyczny psychiatra jest również świadkiem ludzkiej godności. Bez głębokiego przeświadczenia, że chory psychicznie jest tak samo prawdziwym człowiekiem jak laureat Nobla, niemożliwa byłaby żarliwość, z jaką dr Jaroszewski mówił o konieczności sporządzenia możliwie najmniej zdekompletowanej listy ofiar hitlerowskiej masakry w szpitalach psychiatrycznych.

„Sporządziliśmy listę ofiar zbrodni katyńskiej – mówił – nie wolno nam zaniedbać ustalenia tej listy; niech ona zastąpi kamień nagrobny, którego ci pomordowani nie mają”. Dopiero później dowiedziałem się, że dr Jaroszewski – jako młody lekarz – był bezsilnym świadkiem wywożenia na zagładę dzieci z zakładu psychiatrycznego w Owińskach pod Poznaniem. Było to 11 listopada 1939 r.

Masakrze chorych poświęcony był XXXVI Zjazd Naukowy Psychiatrów Polskich, który odbył się w 1989 r. Doktor Jaroszewski wygłosił na nim referat, w którym źródła tamtego ludobójstwa wyjaśniał następująco: „Życie, najwyższe dobro człowieka, jest jego prawem niezbywalnym. Chroni je odwieczne przykazanie: »Nie zabijaj«, a w sumieniach lekarskich utrwalają je – od Przysięgi Hipokratesa sprzed 25 wieków po Deklarację Genewską z 1948 r. – nakazy chronienia życia od samego jego poczęcia! Złamanie tych nakazów jest oczywistym złem. Niemieccy uczeni, autorzy pojęć o różnej wartości życia, ocenianej według jego wartości materialnej (lebensunwertes Leben), które utorowały drogę do eksterminacji chorych, zasłaniali swe koncepcje i czyny pojęciem »mniejszego zła«. Miało ono zapobiegać »większemu złu« – zepsuciu rasowemu, dziedziczeniu chorób psychicznych, osłabianiu potencjału wojennego. Stosując taki podział zła, znany skądinąd jako zasada »cel uświęca środki«, zaczęto od przymusowej sterylizacji, a skończono na masowych egzekucjach i komorach gazowych”.

Zdaniem referenta tamta nieludzka ideologia wciąż jeszcze nie została do końca przezwyciężona, wciąż znajduje zwolenników i propagatorów. „Czy zdajemy sobie sprawę z tego – pyta retorycznie dr Jaroszewski – że także u nas stosuje się zasadę »mniejszego zła« przy zabijaniu poczętego życia dla uniknięcia tzw. »większego zła« – urodzenia dziecka z wadami genetycznymi, czy też z motywów ekonomicznych, dla uchronienia społeczeństwa od obciążeń materialnych? Czymże ta praktyka się różni od zabijania dzieci, tzw. Reichsausschusskinder, w Kocborowie i w Lublińcu, których pamięć teraz – oby nie obłudnie – czcimy?”

Dodajmy, że Ausschuss znaczy „odrzut”, „towar wybrakowany”. Reichsausschusskinder to „dzieci, które dla Rzeszy stanowią towar wybrakowany”. Straszne!

Niezwykle ważny referat wygłosił na tym zjeździe prof. Klaus Dörner, psychiatra z Westfalii. Jest on jednym z pierwszych Niemców, którzy – dopiero w latach 60. – zaczęli pisać o eksterminacji chorych psychicznie w Niemczech. Otóż próbuje on wyjaśnić, „dlaczego fakt wymordowania chorych psychicznie w Polsce bardziej totalnie wyparty został z świadomości Niemców niż wymordowanie chorych psychicznie w Niemczech oraz wymordowanie Żydów”. Pierwszy tekst na ten temat niemieccy czytelnicy otrzymali dopiero w roku 1982! „Zawstydza mnie to głęboko – pisze prof. Dörner – i do dziś wprowadza w konsternację. Można to zaliczyć do »drugiej winy«, winy ponoszonej przez drugą generację Niemców”.

Dorner z wielką pokorą i samozaparciem przeprowadza analizę swojej własnej świadomości na ten temat i stwierdza, że on również w tym wytłumieniu bezwiednie uczestniczył – nawet wtedy jeszcze, kiedy był już autorem prac na temat zbrodni popełnionych w niemieckich szpitalach psychiatrycznych. Dzięki swojej rzetelności i pokorze dotarł do porażająco oczywistej odpowiedzi na pytanie, dlaczego Niemcy tak gruntownie wyparli ten fakt ze swojej świadomości.

Mianowicie „gazowanie polskich chorych psychicznie dokonane 15 października 1939 r. w Forcie VII w Poznaniu było pierwszym w historii ludzkości wydarzeniem mordu pewnej części społeczności za pomocą metod przemysłowych. (...) A skoro tylko przekroczono po raz pierwszy próg zahamowań, zabijanie ludzi na skalę przemysłową szło już nazistom coraz łatwiej”.

Polscy chorzy nadawali się szczególnie na ofiary tego diabelskiego Rubikonu. Już od XIX w. formułowano opinie, że chorzy psychicznie są to ludzie małowartościowi, stanowią balast społeczny i zagrożenie z punktu widzenia genetyki. Jeśli do tego dodać, że są ponadto podludźmi z racji swego słowiańskiego pochodzenia, to stanowili oni w oczach nazistów grupę skrajnie bezwartościową. Toteż w stosunku do nich najłatwiej było przezwyciężyć – początkowo nieobce nawet hitlerowcom – opory religijne i moralne przed masowym zabijaniem ludzi.

Dörner zdecydowanie twierdzi, że „faszyści nie musieli wymyślać żadnych nowych idei. Mogli w dużym stopniu opierać się na istniejącej już społecznej mentalności i akceptowanych dążeniach. Należało tylko sięgnąć po radykalizację, totalizację i brutalizację uznanych poglądów i wprowadzenie ich do praktyki”.

Jeśli Dörner ma rację, to naprawdę warto się zastanowić nad wielce znamiennym faktem, że zbrodnie dokonane na chorych psychicznie również u nas są mało pamiętane. Dlaczego tak jest? Co się za tym kryje? To są bardzo ważne pytania!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 maja

Środa, VII Tydzień wielkanocny
Wspomnienie św. Rity z Cascii
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 21, 15-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter