11 grudnia
wtorek
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

A ty co?

Ocena: 4.9
1994

Bardzo jestem wdzięczna papieżowi Franciszkowi za to nowe wezwanie do świętości

A ty co, świętą chcesz zostać? Tak mówili sąsiedzi do bohaterki jednego z moich reportaży sprzed lat, kiedy zaskoczyła całą wieś decyzją, że zostanie żoną chłopaka, który po wypadku został bez nóg. To samo mówili do innej kobiety, która namawiała męża, żeby machnęli ręką na kariery i założyli rodzinny dom dziecka. I do naszej koleżanki redakcyjnej, kiedy postanowiła zająć się bezdomnymi. I do Marii Wolfram, kiedy wszczynała – pierwszy wtedy w Polsce, jeszcze peerelowskiej – ruch Gaudium Vitae, obrony życia poczętego i gromadziła wokół siebie takich jak ona z mężem ludzi gotowych służyć drugiemu człowiekowi za cenę szykan, wyrzeczeń czy choćby własnej wygody.

Ciekawe, czy tak mówili do Wiktorii Ulmowej, kiedy z siódmym dzieckiem w brzuchu przyjmowała pod swój dach żydowską rodzinę, z którą potem zostali – Wiktoria, jej mąż Józef i wszystkie dzieci z tym siódmym nienarodzonym – zamordowani przez Niemców. Albo do tej lekarki, która w Powstaniu Warszawskim odmówiła możliwości uratowania swojego życia i została z pacjentami do końca. Albo do Janusza Korczaka. To są może przykłady świętości za cenę ofiary z życia, a przecież nie zawsze trzeba płacić aż taką. Chociaż czy nie jest ofiarą z życia służba zakonnic przy całkowicie niepełnosprawnych dzieciach, które nigdy nie dorosną? Męża przy żonie, która gaśnie latami, bo stwardnienie zanikowe boczne odbiera jej wszelkie możliwości działania? Syna przy ojcu, któremu choroba Parkinsona najpierw nie pozwala się ruszać, a potem funkcjonować?

Bardzo jestem wdzięczna papieżowi Franciszkowi za to nowe wezwanie do świętości, o którym w tym numerze piszą uczeni teologowie. Dobrze, że piszą, choć jest to wezwanie, które zapewne bardzo dobrze rozumieją i realizują na co dzień jakże liczni „zwyczajni ludzie”, których co tydzień opisujemy w naszych artykułach, reportażach i wywiadach, zwłaszcza w rubryce „Dotyk nieba”, ale przecież nie tylko w niej. Tak naprawdę – o czym pewnie wiemy – są to absolutnie nadzwyczajni ludzie, choć nigdy by tak o sobie nie pomyśleli i nie powiedzieli.

Dlatego myślę, że papież Franciszek wzywa do świętości także takie osoby, które właśnie z owym nieszczęsnym pytaniem: „A ty co, świętym chcesz zostać?” zwracają się do swoich nadzwyczajnych krewnych i przyjaciół, znajomych i sąsiadów, kolegów z pracy i ze studiów. Przyda nam się to Franciszkowe wezwanie na najbliższą niedzielę, kiedy jedni pójdą na Marsz Życia, a inni będą to komentować – i nie myślę zgoła o komentarzach politycznych przeciwników.

Myślę o teściowych, które tak reagują na wiadomość już nawet nie o czwartym czy piątym dziecku w rodzinie, ale zaledwie o trzecim. O rodzicach, którzy nie pozwalają dorosłemu dziecku na wybór własnej drogi życiowej w zakonie. O niezliczonych złośliwcach, którzy wyśmiewają każdy entuzjazm swoich bliskich. I tysiącu innych, którzy jeszcze nie wiedzą, że każdy święty chodzi uśmiechnięty. Bardzo życiowa adhortacja!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -